Podczas uroczystości, która odbyła się w historycznym otoczeniu Zamku Królewskiego, prezydent Karol Nawrocki oficjalnie powołał pierwszych członków Rady. W jej skład weszły osoby o znaczącym dorobku naukowym i politycznym: profesor Ryszard Legutko, profesor Ryszard Piotrowski, Marek Jurek, Anna Łabno, Józef Zych, Barbara Piwnik oraz Julia Przyłębska. Docelowo skład Rady ma zostać poszerzony o przedstawicieli klubów i kół poselskich, po dwie osoby z każdego klubu oraz po jednej z każdego koła,– a także o dodatkowych ekspertów. Zadaniem Rady będzie przygotowanie projektu nowej konstytucji w wyznaczonym terminie, który przypada na koniec obecnej kadencji prezydenta Nawrockiego, czyli do 2030 roku (WIĘCEJ: Nawrocki powołał radę ds. nowej konstytucji. W składzie między innymi Julia Przyłębska i prof. Ryszard Legutko).
- Zacząć trzeba od stosowania Konstytucji z dobrą wolą. Prezydent Nawrocki kilkakrotnie już dopuścił się do złamania Konstytucji. A co więcej, no to należy wytworzyć szeroki konsensus polityczny, dlatego że nie wystarczy zwykła większość w parlamencie, to są absolutne kanały, aby doprowadzić do zmiany konstytucji potrzeba jest dwóch trzecich głosów w sejmie i poparcie całego senatu, a więc zacząć trzeba od tego, że konstytucję stosować, dawać przykład stosowania i budować szerokie porozumienie. Ja nie twierdzę, że odpowiedzialność za brak możliwości prac konstytucyjnych spoczywa wyłącznie na prezydencie Nawrockim. W ogóle nie twierdzę, że stan polityczny, stan konfliktu politycznego w Polsce uniemożliwia zmiany Konstytucji i nie można manipulować opinią publiczną i stwarzać wrażenie, że to jest możliwe. Bo, że sam prezydent Nawrocki zamiast szukać porozumienia i konsensusu, zgody w sprawach strategicznych i także w sprawach zmiany Konstytucji, no zachowuje się jak strona politycznego sporu - ocenił senator Kazimierz Michał Ujazdowski.
Zobacz: Marcin Mastalerek podsumował pomysł Karola Nawrockiego. Powiedział wprost
- Nie przychodzi mi nic do głowy, żeby jeszcze obciążać słuchaczy i obywateli kolejnymi radami. W sprawie Rady Konstytucyjnej powtarzam raz jeszcze, gdyby prezydent działał na rzecz politycznej zgody, szukał porozumienia tak, aby te zmiany miały perspektywę wejścia w życie, to mielibyśmy do czynienia z czymś absolutnie poważnym i czymś starzyłoby na pewno dłużej niż parę dni czy parę tygodni. Obawiam się, że żyje w kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w 2017 roku, że będzie to po prostu należało do będzie częścią narracji jednej ze stron politycznej, jedną ze politycznych stron, a nie działaniem na rzecz dobra państwa, które rzeczywiście domaga się naprawy konstytucji, może nie nowej konstytucji, ale naprawy konstytucji - dodał pesymistycznie.