- Marcin Mastalerek zapowiedział inicjatywę zbiórki 500 tysięcy podpisów pod referendum w sprawie zmiany Konstytucji, mającego rozstrzygnąć, czy Polacy preferują system prezydencki czy kanclerski. Inicjatywa ma być odpowiedzią na jego obawy przed "chaosem i stagnacją" w polskim systemie politycznym po 2027 roku.
- Mastalerek wyraża głębokie zaniepokojenie obecnym systemem politycznym, który według niego prowadzi do "jednej wielkiej awantury i niemożliwości zrobienia niczego" oraz ostrzega, że brak zmian w podziale kompetencji między rządem a prezydentem tylko pogorszy sytuację, prowadząc do dalszych konfliktów.
- Inicjatywa Mastalerka jest przedstawiana jako niezależna od działań prezydenta Karola Nawrockiego, a jej celem jest oddanie Polakom decyzji o kierunku, w którym ma podążać Rzeczpospolita. Mastalerek uważa, że prace nad nową Konstytucją powinny rozpocząć się dopiero po przeprowadzeniu referendum.
Marcin Mastalerek otwarcie wyraził swoje zaniepokojenie nadchodzącymi wyzwaniami politycznymi.
- Ja się obawiam, że będzie trudność z wyborem rządu. Obawiam się wielkiego chaosu – powiedział na antenie RMF FM. Jego zdaniem, obecny system prowadzi do "jednej wielkiej awantury i niemożliwości zrobienia niczego, podjęcia żadnych ważnych decyzji", a sytuacja po 2027 roku może się jedynie pogorszyć, stając się "razy 10" gorsza.
Referendum konstytucyjnego
W odpowiedzi na te obawy, Mastalerek ogłosił plan zebrania 500 tysięcy podpisów pod inicjatywą referendum, które miałoby rozstrzygnąć, czy Polacy preferują system prezydencki, czy kanclerski.
- To Polacy powinni zdecydować, czy chcą systemu prezydenckiego czy kanclerskiego. Rozstrzygnijmy ten spór w dniu wyborów parlamentarnych w 2027 roku – zapowiedział na portalu X. Jednocześnie stanowczo odrzucił sugestie, jakoby jego inicjatywa była "ustawką uzgodnioną z obecnym prezydentem", podkreślając, że nie ma kontaktu z Karolem Nawrockim.
Nawrocki powołał radę ds. nowej konstytucji. W składzie między innymi Julia Przyłębska i prof. Ryszard Legutko
Marcin Mastalerek wyjaśnił, dlaczego uważa, że Polacy powinni wypowiedzieć się w sprawie zmiany systemu. Powołał się na propozycję Andrzeja Dudy z 2017 roku.
- Gdyby wtedy Jarosław Kaczyński i politycy zgodzili się, dziś nie byłoby większości problemów w polskiej polityce - stwierdził. - Polacy powinni powiedzieć, w którą stronę Rzeczpospolita powinna pójść. Już chyba większość widzi, że tak się dalej nie da - dodał.
Zaznaczył również, że prace nad nową Konstytucją powinny rozpocząć się dopiero po przeprowadzeniu referendum.
Konsekwencje braku zmian
Współpracownik byłego prezydenta ostrzegał przed negatywnymi konsekwencjami braku działań w kwestii podziału kompetencji między rządem a prezydentem.
- Jeżeli nie zrobimy nic z obecnym podziałem kompetencji pomiędzy rządem a prezydentem, będzie tylko gorzej. Każda nowa władza będzie tylko pogarszała ten wielki konflikt – stwierdził. - Dziś władza wykonawcza jest podzielona między prezydenta i premiera. Nie ma do tego żadnych przesłanek - podkreślił.
Marcin Mastalerek odniósł się również do sceptycznej reakcji premiera Donalda Tuska na prezydencką inicjatywę zmiany Konstytucji. Zasugerował, że premier Tusk mógłby wykorzystać obecny system jako usprawiedliwienie dla niezrealizowanych obietnic wyborczych.
- On będzie mógł mówić swoim wyborcom w 2027 roku przy wyborach parlamentarnych: "Nie mogłem tych 100 konkretów zrobić. Bardzo bym chciał chociażby 10 z nich zrobić, ale nie mogłem" – skomentował.
W naszej galerii zobaczysz, jak się zmieniał Marcin Mastalerek: