- Lwowska Rada Obwodowa ustanowiła rok 2027 rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza
- Polska nałożyła na inicjatora uchwały pięcioletni zakaz wjazdu do strefy Schengen
- Paweł Jabłoński postuluje sankcje wobec wszystkich radnych, którzy poparli uchwałę, oraz ich rodzin
- Paweł Jabłoński zapowiada projekt ustawy zakazującej propagowania banderyzmu i przewidującej deportację osób dopuszczających się takich działań
Reakcja Polski na uchwałę ze Lwowa
W październiku 2026 r. Lwowska Rada Obwodowa ustanowiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Ołeha Olżycza. Uchwałę podjęto na posiedzeniu plenarnym. Według doniesień medialnych poparło ją kilkudziesięciu radnych.
Decyzja spotkała się z ostrym sprzeciwem polskich władz. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wystąpił o wpisanie inicjatora uchwały na listę osób niepożądanych, a szef MSWiA Marcin Kierwiński ogłosił wobec niego pięcioletni zakaz wjazdu do strefy Schengen. Premier Donald Tusk ocenił decyzję lwowskiego samorządu jako szkodliwą dla Ukrainy.
Ukraińskie władze centralne miały przekazać stronie polskiej, że uchwała nie wejdzie w życie. Komunikat o jej przyjęciu zniknął także ze strony internetowej rady. Spór dotyczy pamięci o zbrodniach na ludności polskiej z lat 1943–1944. Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że odpowiedzialność za nie ponoszą część struktur UPA i Roman Szuchewycz.
Jabłoński chce sankcji dla wszystkich radnych
Paweł Jabłoński uznał, że sankcje wobec jednego inicjatora nie powinny kończyć polskiej reakcji. W „Porannym Ringu” mówił, że zakaz wjazdu do strefy Schengen powinien objąć wszystkich 52 radnych, którzy, jak twierdził, zagłosowali za uchwałą, oraz członków ich rodzin.
Podkreślał, że byłoby to działanie odwetowe, a nie rozstrzygnięcie o odpowiedzialności karnej. Krytykował też, jego zdaniem zbyt mało stanowczą, postawę polskiego rządu wobec podobnych działań ze strony ukraińskich polityków.
Jego zdaniem Polska powinna wcześniej zabiegać o uwzględnienie kwestii polityki historycznej w negocjacjach Ukrainy z Unią Europejską. Za warunek uznawał rezygnację z oddawania czci osobom, które, w polskiej ocenie, odpowiadają za zbrodnie.
Projekt ustawy o zakazie propagowania banderyzmu
Poseł zapowiedział, że jego środowisko kończy prace nad projektem ustawy, która miałaby zakazywać propagowania banderyzmu i gloryfikowania zbrodni. Jak relacjonował, rozwiązania miałyby być podobne do obowiązujących przepisów zakazujących propagowania nazizmu i komunizmu.
Projekt miałby też wprowadzić zakaz wjazdu do Polski dla osób dopuszczających się takich działań. Wobec cudzoziemców, którzy już przebywają w kraju, przewidywałby deportację. Jak zaznaczył Jabłoński, celem tych rozwiązań byłoby przede wszystkim odstraszanie.
Spór wykracza poza jedną uchwałę
Jabłoński ocenił, że ani usunięcie komunikatu ze strony rady, ani deklaracja ukraińskiego MSZ nie rozwiązują problemu. Wskazywał przy tym na wcześniejsze działania ukraińskich władz związane z upamiętnianiem UPA, w tym nadanie jednej z jednostek wojskowych jej imienia oraz przepisy o panteonie narodowym.
Zdaniem polityka uchwałę mogłaby uchylić sama rada. Nie wykluczał też jej zakwestionowania przed sądem, zastrzegając, że nie zna szczegółów ukraińskiej procedury administracyjnej. Za mało prawdopodobną uznał również sugestię, że za decyzją stała rosyjska inspiracja. Podkreślił jednak, że Rosja może wykorzystywać tę sprawę propagandowo.
Jabłoński zaznaczył, że spór historyczny nie może usprawiedliwiać rosyjskiej agresji na Ukrainę. Jego zdaniem część ukraińskich polityków może wykorzystywać napięcia z Polską w wewnętrznej debacie politycznej.
Więcej na ten temat usłyszysz w poniższym nagraniu: