- Jerzy Marek Nowakowski ocenił, że relacje sojusznicze Europy z USA będą stopniowo słabły
- Były ambasador zwrócił uwagę, że w polityce USA rośnie znaczenie regionu Indo-Pacyfiku
- Według niego Rosja pozostanie państwem zmilitaryzowanym, gotowym szukać kolejnych konfliktów
- Opowiedział się za budową europejskiego filaru NATO, tworzonego także z udziałem Wielkiej Brytanii, Norwegii i Turcji
Polska ma utrzymywać sojusz z USA, ale przygotować się na jego osłabienie
Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP na Łotwie i w Armenii, przekonywał, że Polska nie powinna osłabiać relacji ze Stanami Zjednoczonymi ani rezygnować ze współpracy z tym krajem. Jego zdaniem Warszawa powinna opierać się na tym sojuszu tak długo, jak długo skutecznie służy on bezpieczeństwu Polski.
Zdaniem dyplomaty USA na długo obrały kurs większego skupienia na własnych sprawach i regionie Indo-Pacyfiku. Europa ma w amerykańskiej hierarchii interesów zejść na dalszy plan, a Europa Środkowo-Wschodnia może być dla Waszyngtonu mniej istotna niż zachodnia część kontynentu. Taką prognozę Nowakowski przedstawił w programie „Express Biedrzyckiej”.
Rosja pozostanie zagrożeniem także po zakończeniu wojny w Ukrainie
Nowakowski polemizował z przedstawioną wcześniej w rozmowie bardziej optymistyczną oceną sytuacji w Rosji. Jego zdaniem rosyjskie państwo, gospodarka i życie społeczne podporządkowano logice wojennej, a agresja na Ukrainę skonsolidowała część społeczeństwa wokół Władimira Putina.
Nawet porozumienie kończące wojnę nie musi, jego zdaniem, oznaczać trwałej zmiany rosyjskiej polityki. W takich warunkach Moskwa mogłaby szukać kolejnych konfliktów, między innymi wobec państw NATO, na Kaukazie lub w Azji Środkowej.
Europejski filar NATO także z udziałem państw spoza UE
Zdaniem Nowakowskiego Polska powinna pogłębiać integrację europejską, zwłaszcza w polityce zagranicznej i obronnej. Europa dysponuje potencjałem gospodarczym, demograficznym i wojskowym, ale potrzebuje lepszej koordynacji działań oraz wspólnego stanowiska w najważniejszych sprawach.
Opowiedział się za budową europejskiego filaru NATO. Podkreślił, że nie może on ograniczać się do państw Unii Europejskiej, ponieważ ważną rolę w bezpieczeństwie kontynentu odgrywają również Wielka Brytania, Norwegia i Turcja. Dyskusja o wzmacnianiu europejskich zdolności obronnych przybrała na sile po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wciąż jednak trzeba uzgodnić model współpracy, struktury dowodzenia i relacje między tym projektem a NATO.
Mocarstwa łatwiej rozgrywają podzieloną Europę
Nowakowski argumentował, że podzieloną Europę łatwiej rozgrywać USA, Chinom i Rosji. Jego zdaniem mocarstwa te wolą rozmawiać z pojedynczymi europejskimi stolicami niż z instytucjami mówiącymi w imieniu wspólnego stanowiska, ponieważ ułatwia im to wykorzystywanie wewnętrznych sporów na kontynencie.
Były ambasador proponował również zacieśnianie współpracy z demokracjami spoza Europy, między innymi z Japonią, Koreą Południową, Tajwanem, Australią i Kanadą. Jego zdaniem państwa te, podobnie jak kraje europejskie, obawiają się świata, w którym o najważniejszych sprawach decydują wielkie mocarstwa. Wspólnie mogłyby wzmacniać swoje możliwości polityczne i obronne.
Więcej na ten temat, ale i nie tylko, możesz obejrzeć w poniższym materiale: