- Donald Tusk ostro odpowiedział na krytykę płynącą z otoczenia Karola Nawrockiego.
- Premier zarzucił prezydenckim ministrom szkodzenie polskim interesom.
- Spór dotyczy relacji z USA i rozmów o stałej obecności amerykańskich wojsk w Polsce.
Tusk nie gryzł się w język
Podczas konferencji prasowej w Brukseli Donald Tusk został zapytany o krytyczne wypowiedzi współpracowników Karola Nawrockiego, którzy mieli podważać skuteczność rządowych kontaktów z Waszyngtonem. Premier nie ukrywał zdenerwowania. Jak stwierdził, nie interesuje go rywalizacja o to, kto ma lepsze relacje z amerykańską administracją.
Mogę się tylko zwrócić do najbardziej grymaszących ministrów u prezydenta Nawrockiego, żeby ucichli. To szkodzi Polsce – powiedział Donald Tusk.
Szef rządu ocenił, że publiczne spory o wpływy i kanały komunikacji z USA są nie tylko niepotrzebne, ale także szkodliwe dla polskiej polityki bezpieczeństwa.
Tusk kontra otoczenie Nawrockiego
Premier podkreślił, że kwestie związane z obecnością wojsk amerykańskich, NATO i strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi powinny pozostawać poza bieżącym konfliktem politycznym.
Przypomniał również, że wcześniej współpraca z Karolem Nawrockim w tym obszarze układała się poprawnie. Według Tuska jeszcze przed spotkaniem polskiego prezydenta z Donaldem Trumpem w Davos istniała pełna gotowość do współdziałania między rządem a Pałacem Prezydenckim.
Nie wiem, co się teraz zmieniło. To nie prezydent, tylko jego ministrowie nabrali jakiegoś dziwnego wigoru i wygadują czasami rzeczy, których niedługo będą się wstydzić – stwierdził premier.
To jedna z najmocniejszych publicznych wypowiedzi Donalda Tuska pod adresem najbliższego otoczenia nowego prezydenta.
W tle amerykańskie wojska
Polityczny spór wybuchł w momencie, gdy pojawiły się ważne informacje dotyczące obecności wojsk USA w Polsce. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział wysłanie do Polski kolejnych 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Podkreślił przy tym swoje dobre relacje z Karolem Nawrockim, którego wspierał przed wyborami prezydenckimi.
Równocześnie wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował po rozmowach w Pentagonie, że strona amerykańska pozytywnie odnosi się do pomysłu utworzenia stałej bazy wojskowej USA w Polsce.
Kto będzie rozmawiał z Waszyngtonem?
Wypowiedzi Tuska pokazują, że w najbliższych miesiącach jednym z najważniejszych pól napięć między rządem a Pałacem Prezydenckim może być polityka zagraniczna i bezpieczeństwo. Obie strony deklarują poparcie dla strategicznego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, jednak coraz częściej spierają się o to, kto odgrywa w tych relacjach kluczową rolę. Premier nie pozostawił jednak wątpliwości, jak ocenia publiczne przepychanki.
To jest głupie i szkodliwe. Nie możemy wykłócać się jak dzieciaki w piaskownicy o to, czyja jest łopatka – podsumował Donald Tusk.