Tomczyk: Polskim stosunkom z USA trzeba kibicować, a nie przeszkadzać

– Chciałbym, żeby relacje prezydenta Nawrockiego z Donaldem Trumpem były jak najbardziej pozytywne, bo jest to w interesie Polski i naszego bezpieczeństwa. A problem PiS i Kaczyńskiego leży w tym, że oni nie kibicują polskiemu rządowi w tym, żebyśmy mieli jak najlepsze relacje z USA, co jest de facto antypolskie, to fundamentalna różnica między nami, a opozycją – zaznacza w wywiadzie dla „Super Expressu" wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej.

Wiceszef MON Cezary Tomczyk w garniturze na tle sprzętu wojskowego. O modernizacji armii przeczytasz na SE Polityka.
Autor: PAWEŁ SKRABA / SUPER EXPRESS
  • Według wiceministra obrony narodowej, prezydent występuje na defiladzie Polska SAFE, choć sam próbował ten mechanizm zablokować.
  • – Żołnierze potrzebują wozów bojowych i rakiet, a nie pustych gestów na pokaz – mówi nam Cezary Tomczyk.
  • – Nawrocki obiecał 200 mld zł z NBP na armię i nie dał ani złotówki – przypomina polityk KO.

„Super Express”: – Ostatnio zasłynął pan w Waszyngtonie. Nazywają pana „Rambo”, jak stwierdził w Łodzi amerykański ambasador Tom Rose przy okazji podpisywania umów offsetowych z koncernem Boeing. Cieszy to pana?

Cezary Tomczyk: – To na pewno cieszy, bo ta postać jest jedną z najbardziej pozytywnych w amerykańskiej kinematografii. Ja sam jestem fanem serii filmów o Rambo. Bardzo podoba mi się główne motto tytułowego bohatera, który mówił: „Żyj dla niczego albo zgiń za coś”. Słowa amerykańskiego ambasadora to ukłon w stronę naszego rządu, który walczy o polskie sprawy. Znam Toma Rose’a bardzo dobrze, mamy świetny kontakt. Każdy kto zastanawiał się, jak wyglądają relacje polskiego rządu ze stroną amerykańską, mógł to zobaczyć na własne oczy podczas wspomnianej konferencji w Łodzi. Poza tym nasza delegacja w Białym Domu, później w Pentagonie i porozumienie o stabilności amerykańskich żołnierzy w Polsce, a w końcu największy w historii kontrakt podpisany z Amerykanami na 96 Apaczy – to wszystko zadaje dzisiaj kłam temu, co chciał zrobić PiS. Uważamy, że polskim stosunkom z Ameryką trzeba kibicować, a nie przeszkadzać. I to nas odróżnia od PiS-u.

– To w takim razie kibicuje pan też dobrym relacjom Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem?

– Tak, chciałbym, żeby relacje prezydenta Nawrockiego z Donaldem Trumpem były jak najbardziej pozytywne, bo jest to w interesie Polski i naszego bezpieczeństwa. A problem PiS i Kaczyńskiego leży w tym, że oni nie kibicują polskiemu rządowi w tym, żebyśmy mieli jak najlepsze relacje z USA, co jest de facto antypolskie, to fundamentalna różnica między nami, a opozycją.

– Obserwując proces zbrojenia się polskiej armii – to ile miliardów wydajemy na obronność, sprzęt kupiony od Amerykanów, ale też w ramach SAFE, przeciętny Polak może odnieść wrażenie, że szykujemy się realnie do wojny…

– Szykujemy się do wojny, licząc na to, że ona nigdy nie nastąpi. Budujemy np. w ramach Tarczy Wschód system SAN – wielki, najnowocześniejszy w Europie system antydronowy. 80 proc. możliwości tego systemu jest budowana na czas wojny, tylko niewielka jego część może być zdatna do użytku w warunkach pokojowych. Nie budujemy armii na konferencję prasową, tylko budujemy ją z myślą o tym, że musi być gotowa do przeprowadzenia operacji obronnych państwa przy skrajnie niesprzyjających warunkach i musimy mieć do tego narzędzia. Wszystko, co robimy w zakresie energetyki, infrastruktury, a wreszcie wojska, zmierza do tego, żeby zabezpieczyć kraj na wypadek ewentualnej agresji zbrojnej.

– Amerykański generał Alexus Grynkewich, dowódca sił NATO w Europie wskazał rok 2027 jako moment, w którym Rosja może odbudować swój potencjał militarny i być gotowa na konflikt z Europą. To rzeczywiście realny scenariusz?

– My już nie dzielimy scenariuszy na realne i nierealne, tylko na prawdopodobne i nieprawdopodobne. Dziś nie postawiłbym już granicznej daty. Nawet jakaś prowokacja ze strony Kremla na dużą skalę może wydarzyć się równie dobrze w ciągu kilku miesięcy. Bardzo dużo zależy od tego, co stanie się z wojną na Ukrainie. Jeśli ta wojna się zakończy, to oczywiście bardzo dobrze, ale wtedy bardzo prawdopodobne jest to, że Rosja zacznie odbudowywać swój potencjał na następny konflikt zbrojny. Dzisiaj Rosja Putina nie jest gotowa do konfrontacji z NATO i przegrałaby taką wojnę. Tym bardziej, że widzimy, iż Ukraina powstrzymała Rosję – a co dopiero cały potencjał Sojuszu… Musimy zdawać sobie sprawę z własnej siły. Wykorzystywać ją, porządkować sytuację, wspomagać Ukrainę i trzymać Rosję jak najdalej od nas.

Spór prezydenta z rządem na oczach żołnierzy. Wymiana politycznych ciosów podczas święta

– Tę siłę odstraszania daje nam SAFE? Jesteśmy rzeczywiście bardziej bezpieczni?

– Zdecydowanie tak, program SAFE to mniej więcej tyle, ile przeznaczylibyśmy na modernizację naszej armii w ciągu kolejnych pięciu lat. To jest gigantyczny strumień środków, który trafia na modernizację armii. M. in. na nowe wozy bojowe, systemy antydronowe, systemy do precyzyjnych, dalekich uderzeń – jednym słowem na budowanie potencjału polskich sił zbrojnych. I dzisiaj to nie jest przypadek, że defilada wojskowa, która odbyła się 15 sierpnia, odbywała się właśnie pod hasłem „Polska SAFE – Bezpieczna Polska”. Ten unijny instrument dał nam dziś gigantyczne możliwości!

– A jednak prezydent Karol Nawrocki ku zdumieniu żołnierzy, jak i większości Polaków, zawetował ustawę o SAFE. Nie przeszkadza mu to mimo to w budowaniu swojego wizerunku na tle polskiego wojska, co było też widać 15 sierpnia...

– Jakąś ogromną hipokryzją jest to, że występuje się na defiladzie Polska SAFE, mając jednocześnie za sobą próbę blokady mechanizmu SAFE. Jest coś druzgocącego w wizerunku prezydenta Nawrockiego, który z jednej strony ćwiczy z żołnierzami i przyjeżdża robić treningi, a z drugiej strony pozbawia żołnierzy tego, co jest im najbardziej potrzebne, czyli sprzętu wojskowego. Dzisiaj żołnierz może ćwiczyć z prezydentem i to jest pewnie też miłe dla żołnierzy, ale na samym końcu chodzi przecież o to, czy ten żołnierz ma wóz bojowy, rakiety, broń osobistą – czy po prostu dbamy o nasze wojsko.

– Co z alternatywnym pomysłem SAFE „zero procent”, czyli projektem prezydenta, który przejął szef MON, lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz?

– Jeśli chodzi o SAFE zero procent, to prawdą jest to, co powiedział premier Donald Tusk, że to jest de facto SAFE zero złotych. Jesteśmy wiele miesięcy po ogłoszeniu tego projektu i nic się w tej sprawie nie zmieniło. Narodowy Bank Polski nie przekazał żadnych pieniędzy. Nie jest, wbrew temu, co mówił prezydent, potrzebna do tego jakakolwiek ustawa. Jeśli ona będzie to będzie, ale na gruncie dzisiejszego prawa, jeśli NBP wypracuje jakikolwiek zysk, to może trafić on na potrzeby związane z bezpieczeństwem państwa. My na te pieniądze czekamy. Prezydent często donośnym głosem krzyczy na różnych uroczystościach „Czołem żołnierze”, a prawda jest taka, że on żołnierzy po prostu ordynarnie oszukał, bo powiedział, że jako zwierzchnik sił zbrojnych przeznaczy 200 mld zł z NBP na wyposażenie polskiej armii. I do tej pory nie przeznaczył ani złotówki, dlatego uważam, że armia została przez prezydenta okłamana.

– Zmieńmy temat, zaskoczyło pana odejście z rządu prawej ręki premiera, czyli ministra Macieja Berka? Ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego.

– Nie znałem tych planów, dowiedzieliśmy się o tym na Radzie Ministrów. Znam Macieja Berka wiele lat i mam o nim jak najlepsze zdanie. To świetny prawnik i specjalista w swoich dziedzinach, przygotowywał wiele procesów kiedyś zarówno w Senacie, jak i w ostatnich latach w Kancelarii Premiera. To jest państwowiec, urzędnik, prawnik i wykładowca z krwi i kości. Sądzę, że sprawdzi się w TK.

– Szykują się jeszcze jakieś większe zmiany w rządzie?

– Nie zapadły żadne decyzje. W tej chwili nie jest planowana rekonstrukcja rządu, ale z rekonstrukcjami jest tak, że one raz na jakiś czas się zdarzają w ramach potrzeb i możliwości. I tu oceny dokonuje oczywiście premier.

– Szymon Hołownia ponoć chce zostać wicepremierem. Powinien wejść do rządu?

– Uważam, że potencjalnie każdy, kto dziś jest parlamentarzystą, każdy kto jest jednym z tych liderów Koalicji 15 Października – a niewątpliwie Szymon Hołownia do takich należy – ma potencjał na wejście do rządu. Zresztą na samym początku Hołownia miał taką propozycję. Odrzucił ją, wybrał fotel marszałka Sejmu. Sądzę, że jego wpływ na politykę jest ciągle bardzo duży. Ma posłów, którzy w dużej mierze dzięki niemu zostali wybrani do Sejmu i im więcej osób będzie zaangażowanych w stabilizację tego układu rządzącego, tym lepiej.

Moskwa przyglądała się polskim zbrojeniom. Rosyjskie media szeroko o defiladzie w Warszawie

– Czy widziałby pan PSL i Polskę 2050 na listach Koalicji Obywatelskiej w wyborach w 2027 r? Te dwie partie samodzielnie słabo radzą sobie w sondażach, możecie mieć potem problem z sejmową większością.

– Jestem zwolennikiem jednej listy, dużego bloku demokratycznego. Siły demokratyczne powinny startować w ramach jednego, dużego bloku, bo czas jest taki, że nie należy szukać sporów w środku. Trzeba po prostu wygrać wybory w 2027 r. Wygramy, jeśli wszystkie partie demokratyczne pójdą z nami, na jednej liście. Ale wybór drogi nie zależy od nas. My decyzji za inne partie nie podejmiemy.

– PiS zapowiada, że jak dojdzie do władzy, to deportuje niepracujących Ukraińców w wieku poborowym. Licytacja na prawicowy, antyukraiński radykalizm Kaczyńskiego z Konfederacją przybiera na sile?

– PiS coraz bardziej brunatnieje, a walka z Braunem i Mentzenem przybiera już u nich tak na sile, że chwytają się przedziwnych ruchów. PiS ściga się na radykalizm z Braunem, co jest antypolską polityką. Chwytają się teraz wszystkiego, tylko problem jest taki, że PiS miał bardzo dużo czasu, żeby wprowadzić regulacje – a tak naprawdę otworzył szeroko drzwi dla wszystkich Ukraińców. Za poprzednich rządów kilka milionów ludzi wjechało tu bez żadnej kontroli, zatem to bardzo ciekawe, że Kaczyński się dziś obudził i chce jakimiś populistycznymi pomysłami coś zmienić. Bądźmy racjonalni i sprawdźmy statystyki. Za naszych rządów mamy pięć razy więcej deportacji ludzi z Polski, niż to było za rządów PiS. Ale nie deportujemy na ślepo. Deportujemy przestępców, ludzi z zarzutami niezależnie od narodowości. Zasada jest prosta. Więc nie chodzi tylko o to, żeby mieć pomysły albo głośno krzyczeć. Chodzi o to, aby coś realnego, konkretnego robić, bo te statystyki, które podałem są dla PiS druzgocące.

Rozmawiał KAMIL SZEWCZYK

PROF. DUDEK O ROMANOWSKIM, AFERZE POWODZIOWEJ I ZAMACHU NA TRYBUNAŁ | Dudek o Polityce
Sonda
Czy Szymon Hołownia powinien wrócić do aktywnej polityki?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki