Moskwa przyglądała się polskim zbrojeniom. Rosyjskie media szeroko o defiladzie w Warszawie

Rosyjskie media szeroko komentują defiladę Wojska Polskiego, która 15 sierpnia przeszła Wisłostradą. TASS i inne redakcje podkreślają skalę wydarzenia, pokaz F-35 i modernizację armii. Anna Maria Dyner z PISM zwraca uwagę, że mimo propagandowych wątków w relacjach Rosjan „słychać nuty szacunku”.

Święto Wojska Polskiego. Defilada.
Autor: Paweł Dąbrowski / Super Express
  • Polska defilada z okazji Święta Wojska Polskiego przyciągnęła uwagę rosyjskich mediów, które podkreślały jej bezprecedensową skalę i prezentowany nowoczesny sprzęt.
  • Rosyjskie agencje szczegółowo opisywały F-35, Abramsy i HIMARS-y, a ekspertka PISM dostrzegła w ich relacjach „nuty szacunku” dla modernizacji polskiej armii.
  • Sprawdź, jak Kreml jednocześnie próbuje wykorzystać to wydarzenie do podsycania konfliktu polsko-ukraińskiego i co to oznacza dla bezpieczeństwa regionu.

Rosyjskie media patrzą na defiladę w Warszawie

Defilada z okazji Święta Wojska Polskiego nie przeszła bez echa w Rosji. Tamtejsze media szeroko relacjonowały wydarzenia w Warszawie, zwracając uwagę przede wszystkim na rozmach uroczystości oraz sprzęt pokazany na Wisłostradzie.

Agencja TASS pisała o „największej w historii kraju” paradzie wojskowej. Według jej relacji w wydarzeniu uczestniczyło około 1,8 tys. żołnierzy, ponad 300 pojazdów oraz około 60 statków powietrznych. Rosyjska agencja odnotowała także obecność wojsk sojuszniczych oraz pokaz samolotów F-35.

Podobnie wydarzenie przedstawiły media powołujące się na RIA Nowosti. Gazeta.ru pisała o „bezprecedensowej pod względem skali” defiladzie, wymieniając m.in. czołgi Abrams, Leopard i K2, wyrzutnie HIMARS, systemy Patriot oraz F-35A Husarz. Zwrócono również uwagę na udział żołnierzy m.in. z USA, Francji, Kanady, Litwy, Estonii, Szwecji, Rumunii i Australii.

Tusk wysyła samolot na Węgry. Potem zadzwonił do premiera. Padła ważna deklaracja

Sama skala wydarzenia nie została jednak wymyślona przez rosyjskie media. Jeszcze przed 15 sierpnia polskie Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiadało, że będzie to największa defilada Wojska Polskiego w historii. MON informowało o ponad 300 jednostkach sprzętu Wojsk Lądowych, ponad 60 statkach powietrznych oraz ponad 20 okrętach uczestniczących w paradzie morskiej w Gdyni.

„Słychać nuty szacunku”

Na sposób, w jaki wydarzenie pokazują rosyjskie media, zwróciła uwagę Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jak wskazała, temat polskiego wojska przez dwa dni pojawiał się w głównym wydaniu wiadomości telewizji Rossija-1.

„Oczywiście rosyjska propaganda wplata wątki sporów ukraińsko-polskich, ale nie można nie odnieść wrażenia, że w informowaniu o sprzęcie i zmianach w polskiej armii słychać nuty szacunku” – napisała Dyner.

I rzeczywiście część rosyjskich publikacji mocno koncentruje się nie tylko na samym przemarszu, ale na tempie zbrojeń Polski.

„Kommersant” jeszcze przed defiladą pisał o wydarzeniu jako pokazie rosnących zdolności bojowych polskiej armii. Dziennik oceniał, że Warszawa chce w ten sposób zademonstrować swoją siłę zarówno Rosji, jak i partnerom w Unii Europejskiej. Szczegółowo opisywał Abramsy, Leopardy, HIMARS-y, Patrioty, Kraby i Rosomaki, a F-35A określił jako najważniejszą nowość tegorocznego pokazu.

Rosyjski dziennik poświęcił też sporo miejsca wydatkom na obronność i modernizacji Wojska Polskiego. W jego interpretacji defilada miała być nie tylko uroczystością, ale też pokazem konsekwencji, z jaką Warszawa wzmacnia wschodnią flankę NATO.

Rosjanie wyciągają wątek Ukrainy

Jednocześnie w rosyjskich relacjach bardzo szybko pojawił się temat Ukrainy. RBC jeszcze przed uroczystościami informowało, że przedstawiciele ukraińskich władz nie otrzymali zaproszenia na warszawską defiladę. Podobne materiały publikowały m.in. rosyjska „Gazeta” i „Rossijskaja Gazieta”.

Rosyjskie media łączyły tę sprawę z pogorszeniem relacji Warszawy i Kijowa oraz sporami historycznymi. Ten właśnie element jest mocno eksponowany obok relacji dotyczących polskiego sprzętu i armii.

W praktyce rosyjski przekaz biegnie więc dwoma torami. Z jednej strony pokazuje skalę polskich zbrojeń i szczegółowo opisuje sprzęt prezentowany w Warszawie. Z drugiej wykorzystuje defiladę do podkreślania napięć między Polską a Ukrainą. Tę mieszankę informacji wojskowych i propagandowego kontekstu dostrzegła również ekspertka PISM.

Polityka SE Google News
SUSKI O AFERACH PiS: NADAL BĘDZIEMY TO ROBIĆ
Sonda
Czy oglądasz obchody Święta Wojska Polskiego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki