- Taka akcja, która jest grubymi nićmi szyta, ale dająca pretekst do nękania, do zastraszania. W moim przypadku chyba chodziło o aresztowanie. Myślę, że chciano sprowokować sytuację, w której pobiję się z policją! Wszyscy którzy mnie znają, wiedzą, że ja bardzo źle znoszę poniżanie kobiet. Ludzie są świadomi, że u mnie za poniżanie kobiet się wylatuje z roboty, i że ja każę stosować lepsze standardy względem kobiet - przekonywał Sakiewicz. - Gdybym miał krótki lont, to bym teraz siedział w areszcie i na jutrzejsze przesłuchanie byłbym dowożony stamtąd. Uważam, że udało mi się wykazać zimną krwią - dodawał.
Sprawdź: To on miał załatwić Zbigniewowi Ziobrze wizę do USA. Padło konkretne nazwisko
Sakiewicz krytycznie ocenił też postawę wielu dziennikarzy, którzy relacjonowali ostatnie wydarzenia z jego udziałem. - Zachowują się jak kundelki z czasów Jerzego Urbana, którzy podszczekują tak, jak ten główny pies zaszczeka - stwierdził bezkompromisowo. Przyznał też, że ma "bardzo wyraźne podejrzenia" kto stoi za organizacją ataków skierowanych w jego stronę, ponieważ "ostatni mail był z podpisem". - Wskazano na bardzo znanego polityka jako prowokującego, z próbą stworzenia dla niego alibi, ale bardzo nieudolną - zdradził. Prowadzący rozmowę dodał, że mowa o "polityku o bardzo wysokim wzroście, wykonującym zawód prawnika". - Kawał chama i łobuza, ja bym tak go zdefiniował - ocenił bezpardonowo Sakiewicz. - Ten polityk popełnił w przeszłości szereg przestępstw i mu się upiekło - dodawał.
Zobaczcie całą rozmowę: