Rafał Trzaskowski

i

Autor: Wojtek Artyniew

Rafał Trzaskowski: To wyzwanie dla rządu

2017-04-25 4:00

- Z punktu widzenia UE i Polski najlepszym prezydentem Francji. Natomiast rzeczywiście wyraźnie opowiada się za Unią wielu prędkości, choć uważa, że powinna być otwarta dla wszystkich państw, które mają ambicje, by w tym ściślejszym kręgu być - mówi "Super Expressowi" Rafał Trzaskowski.

"Super Express": - W II turze wyborów prezydenckich we Francji zameldowali się Emanuele Macron i Marine Le Pen. Z punktu widzenia Polski liderka Frontu Narodowego to katastrofa, ale i z Macronem nie będzie nam chyba lekko, zwłaszcza że silnie wspiera ideę Europy wielu prędkości.

Rafał Trzaskowski: - Wziąwszy pod uwagę wszystkich innych kandydatów i ich wypowiedzi na temat UE, stosunek do polskich pracowników delegowanych czy pomysły na relację z Rosją, to Macron jest najbezpieczniejszym kandydatem. Z punktu widzenia UE i Polski najlepszym prezydentem Francji. Natomiast rzeczywiście wyraźnie opowiada się za Unią wielu prędkości, choć uważa, że powinna być otwarta dla wszystkich państw, które mają ambicje, by w tym ściślejszym kręgu być.

- A Polska ma takie ambicje?

- Będzie to ogromne wyzwanie dla PiS. My jako opozycja będziemy mocno przeciwstawiać się tworzeniu nowych instytucji w ramach Wspólnoty, bo uważamy, że Unia powinna być jednością. I tu współbrzmimy nawet z rządem Beaty Szydło. Ostateczna odpowiedzialność będzie spoczywać na rządzących, bo od nich będzie zależeć, czy będą potrafili sformułować swoje ambicje, że znajdą się w kręgu najważniejszych państw decydujących o przyszłości UE, czy też nie. Przed tą debatą nie uciekniemy. Niestety, nic nie wskazuje na to, żeby rządy PiS chciały konstruktywnie włączyć się w proces wzmacniania UE w jakiejkolwiek dziedzinie. Minister Waszczykowski wprost zapowiada, że jego celem jest "obniżanie zaufania do UE w Polsce". Po awanturze o przedłużenie mandatu Donalda Tuska widać, że prezesowi Kaczyńskiemu złe emocje przysłaniają rację stanu. Takim postępowaniem niestety politycy PiS mogą nas zepchnąć na unijne peryferia.

- Tym bardziej, że Niemcy czekają na Macrona, bo widzą w nim partnera, który pozwoli na szybszą integrację, i po jego ewentualnej wygranej i po wyborach w Niemczech prace nad tym projektem mogą przyspieszyć.

- Prawda jest taka, że gdyby na stanowisku pozostał prezydent Hollande, te prace byłyby kontynuowane. Zresztą każdy z kandydatów we francuskich wyborach opowiadał się albo po stronie większej integracji, albo był po prostu antyeuropejski. W tym sensie Macron jest najlepszym politykiem, z którym budowałoby się nam relacje z Paryżem.

- Macron w czasie kampanii przedstawiał Polskę jako negatywny przykład kraju, który obraził się na Europę. To źle wróży jego relacjom z naszym krajem?

- Żaden prezydent Francji nie będzie przychylnym okiem patrzył na polski rząd, który sam w UE się marginalizuje, nie chcąc podejmować współpracy w dziedzinach, które są dla Europy ważne. Żaden prezydent Francji nie będzie zadowolony, że ktoś w ostatniej chwili odwołuje przetargi pod wpływem dziwnych osób i do tego próbuje zrzucić winę na francuskich przedsiębiorców. To wszystko konsekwencja polityki rządu PiS, a nie wyboru tego czy innego polityka na prezydenta Francji.

- Macron mówi też coś, co nawet PiS się musi podobać - to znaczy o wspólnym budowaniu bezpieczeństwa w ramach UE. To może być ta wspólna platforma porozumienia polsko-francuskiego?

- To prawda, ale tu znów wraca sprawa przetargu na caracale, przez który rząd PiS pozbawił się wiarygodności. Jak można bowiem mówić o chęci wzmacniania europejskiej polityki bezpieczeństwa i obronności, jeśli samemu nie traktuje się poważnie europejskiego przemysłu obronnego.

- Dużo mówimy o Macronie, bo i jego szanse wydają się największe, ale czy widzi pan zagrożenie, że prezydentem Francji zostanie Marine Le Pen?

- Myślę, że trudno będzie jej wygrać. Konsolidacja republikańskiej części elektoratu będzie olbrzymia. Natomiast przed 7 maja niczego nie będziemy wiedzieć i sprawa pozostaje otwarta, choć rzeczywiście wszystko zdaje się wskazywać na zwycięstwo Macrona.

Zobacz: Marek Migalski: Prezydent nie jest świadomy własnej siły