Terlecki: "Ciekawe rozwiązanie" i "Oczywiście"
Początkowa reakcja Ryszarda Terleckiego na zaproszenie do "Rady Pokoju" była jednoznacznie pozytywna. Określił inicjatywę jako: "ciekawe rozwiązanie" i na pytanie, czy przyjąłby zaproszenie od Donalda Trumpa, odpowiedział krótko: "Oczywiście".
Ta deklaracja wskazuje na otwartość Prawa i Sprawiedliwości na udział w nowym formacie międzynarodowej współpracy, co może być postrzegane jako próba umocnienia relacji z potencjalną administracją Donalda Trumpa. Terlecki, choć pozytywnie nastawiony do idei, zaznaczył jednak, że:
"Przede wszystkim trzeba popatrzeć, jak to będzie wyglądać wobec tych 60 osób zaproszonych".
Ta uwaga sugeruje świadomość potencjalnych wyzwań dyplomatycznych związanych z szerokim gronem uczestników.
Rosja w Radzie Pokoju: Kontrowersje i argumenty Terleckiego
Główna część dyskusji skupiła się na kwestii udziału Rosji i Władimira Putina w Radzie. Dziennikarka Justyna Dobrosz-Oracz dopytywała o możliwość zasiadania przy jednym stole z Putinem, biorąc pod uwagę wcześniejsze stanowisko PiS i trwającą wojnę w Ukrainie. Terlecki odparł, że:
"Putin nie przyjdzie i nie usiądzie, ale Rosja uczestniczy w ONZ i w różnych organizacjach międzynarodowych i jakoś nikt nie widzi w tym problemu. I nagle robi się problem".
Tym samym zasugerował, że obecność Rosji w szerokich formatach międzynarodowych, nawet jeśli nie będzie tam osobiście Władimira Putina, nie jest dla niego fundamentalną przeszkodą, jeśli cel inicjatywy jest szczytny, w tym przypadku, jak to określił Terlecki, "działanie na rzecz pokoju".
Szef SOP zawieszony! Wszczęto postępowanie dyscyplinarne
Kiedy dziennikarka zwróciła uwagę, że:
"widać, iż Trump chce robić deal z Putinem",
Terlecki przedstawił swoją wizję inicjatywy, mówiąc, że:
"Jest to projekt powołania organizacji, która byłaby sprawniejsza niż ONZ i w ogóle działałaby na rzecz pokoju".
Podkreślił tym samym nadzieję na stworzenie bardziej efektywnego mechanizmu rozwiązywania konfliktów niż istniejące struktury. Dopytywany, dlaczego miałaby być sprawniejsza, skoro Putin "nie chce pokoju i wszystko, co robi, to gra na czas", Terlecki krótko stwierdził: "To samo dzieje się w ONZ".
To sugeruje, że w ocenie polityka PiS obecne struktury międzynarodowe są niewystarczające, a nowa inicjatywa, nawet z kontrowersyjnym składem, może być postrzegana jako próba wyjścia z impasu.
Pragmatyzm czy zmiana polityki?
Wypowiedzi Ryszarda Terleckiego mogą być interpretowane w różny sposób. Z jednej strony, mogą świadczyć o pragmatycznym podejściu do polityki zagranicznej, gdzie cel, jakim jest potencjalne wzmocnienie pokoju, usprawiedliwia trudne kompromisy. Z drugiej strony, mogą budzić pytania o konsekwencję w polityce Prawa i Sprawiedliwości wobec Rosji, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej, twardej retoryki. Udział w "Radzie Pokoju", nawet z pośrednim udziałem Rosji, może być postrzegany jako próba utrzymania dobrych relacji z potencjalną administracją Donalda Trumpa i aktywnego uczestnictwa w tworzeniu nowych struktur międzynarodowych. Decyzja o ewentualnym udziale Polski w tej inicjatywie będzie miała istotne konsekwencje dla polskiej polityki zagranicznej.
Poniżej galeria zdjęć: Tak zmieniał się Ryszard Terlecki