Gen. Bieniek krytycznie o pomysłach Nawrockiego: Na stole nie ma ani grosza z prezydenckiego „SAFE 0 proc.”

2026-03-11 14:13

Gen. Mieczysław Bieniek Doradca MON i b. zastępca dowódcy strategicznego NATO: - Te akrobacje bankowe w wykonaniu prezesa Glapińskiego i jego ekipy to poziom, którego nie powstydziłyby się wilki z Wall Street. Prawda jest taka, że wciąż na stole nie ma ani grosza z tego prezydenckiego SAFE – tam jest okrągłe zero. Nasz projekt, europejski SAFE, zakłada obsługę kredytu na poziomie 3 proc., a po podpisaniu ustawy te koszty nie będą obciążać budżetu MON, lecz finanse państwa. Kwota 189 miliardów to środki, które realnie otrzymamy na modernizację, a nie sam koszt długu. Doszło tu do fundamentalnego niezrozumienia faktów.

Gen. Mieczysław Bieniek

i

Autor: Artur Barbarowski/ East News Gen. Mieczysław Bieniek

„Super Expressu”: Zbigniew Bogucki z kancelarii prezydenta twierdzi, że ukrywacie koszty obsługi europejskiego SAFE, które mają wynosić aż 180 mld zł. Mówi o strategii „po nas choćby potop”. Jak pan to skomentuje?

Gen. Mieczysław Bieniek: Myślę, że gdy kurz bitewny opadnie, emocje również uspokoją się. Te akrobacje bankowe w wykonaniu prezesa Glapińskiego i jego ekipy to poziom, którego nie powstydziłyby się wilki z Wall Street. Prawda jest taka, że wciąż na stole nie ma ani grosza z tego prezydenckiego SAFE – tam jest okrągłe zero. Nasz projekt, europejski SAFE, zakłada obsługę kredytu na poziomie 3 proc., a po podpisaniu ustawy te koszty nie będą obciążać budżetu MON, lecz finanse państwa. Kwota 189 miliardów to środki, które realnie otrzymamy na modernizację, a nie sam koszt długu. Doszło tu do fundamentalnego niezrozumienia faktów.

- Opozycja sugeruje, że wojskowi popierają rządowy projekt tylko dlatego, że boją się o swoje posady pod reżimem Tuska. Czy generałowie faktycznie ulegają politycznym naciskom?

- Odpowiem prosto: politycy polegają na wyborcach, a ci wyborcy to setki tysięcy ludzi zatrudnionych w przemyśle zbrojeniowym – ponad 400 tys. osób, które potrzebują stabilnej pracy i finansowania. Jeśli ich zabraknie, to oni pokażą politykom, co o tym myślą. My, żołnierze, składaliśmy przysięgę na wierność ojczyźnie i trzymamy się jej bez względu na opcję polityczną. Generałowie Kukuła czy Kuptel, mianowani przez prezydenta z opcji dziś opozycyjnej, nie boją się o stołki, lecz reprezentują interesy bezpieczeństwa państwa. Wierzę, że po rozmowach z dowódcami prezydent zrozumiał te argumenty, zwłaszcza że już 60 proc. społeczeństwa popiera korzystanie z europejskiego SAFE.

- Prezydent i NBP proponują jednak alternatywę – Polski Fundusz Inwestycji Obronnych. Minister Kosiniak-Kamysz mówi, że zysk NBP jest wirtualny, ale chętnie przyjmie każde dodatkowe pieniądze. To realny plan?

- Panie prezydencie, panie prezesie NBP – jeśli macie te pieniądze, wyłóżcie je zgodnie z ustawą o NBP i przekażcie zysk do budżetu. Na razie jednak widzimy tylko fikołki, które nic nie znaczą. Jeden z ekonomistów trafnie to zobrazował: jeśli mam mieszkanie kupione za 200 tys., które dziś jest warte 500 tys., to mam wirtualny zysk. Ale dopóki go nie sprzedam, nie mam gotówki, a jak sprzedam, to nie będę miał gdzie mieszkać. My potrzebujemy „żywego” pieniądza na już.

- Premier apeluje o pośpiech, twierdząc, że każda godzina ma znaczenie. Czy to nie jest przesada?

- Czas jest czynnikiem niezwykle wymiernym. Lwia część projektów realizowanych w polskim przemyśle musi zostać doprecyzowana do końca maja. Cykl realizacji to około cztery lata, więc każdy dzień zwłoki to opóźnienie w budowie linii produkcyjnych, hal i zatrudnianiu inżynierów. Nie możemy zmarnować pracy całego sztabu ludzi przez polityczne targi. Dlatego przyłączam się do apelu: panie prezydencie, proszę podjąć decyzję jak najszybciej dla dobra Rzeczypospolitej.

- A co, jeśli prezydent jednak zawetuje ustawę? Niektórzy mówią o zdradzie stanu.

- Nie użyłbym tak mocnych słów, ale byłaby to decyzja skrajnie nieprzemyślana, kładąca się cieniem na tej prezydenturze. Byłem na trzech prawdziwych wojnach – w Bośni, Afganistanie i Iraku. Widziałem krew i śmierć. Powiem jedno: najgorszy pokój jest lepszy od najlepszej wojny. Aby jej u nas nie było, musimy mieć instrumenty odstraszania i zgodę wewnętrzną, a nie ciągłe kłótnie. Nadzieja na podpisanie ustawy umiera ostatnia.

Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki