- Najnowszy sondaż IBRiS wywraca polityczną układankę: choć KO prowadzi, obóz rządzący może mieć poważny problem z utrzymaniem większości.
- PiS odrabia straty, lecz do stworzenia rządu potrzebuje poparcia obu Konfederacji, w tym ugrupowania Grzegorza Brauna, co jest niewygodnym wariantem.
- Dowiedz się, dlaczego słabe wyniki mniejszych koalicjantów Tuska mogą zadecydować o przyszłości Sejmu i kto zyskuje na tym politycznym klinczu!
Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” przynosi wyniki, które w polityce mogą uruchomić alarm po obu stronach sceny. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda znajomo: Koalicja Obywatelska nadal prowadzi, a Prawo i Sprawiedliwość pozostaje na drugim miejscu. Kiedy jednak spojrzeć na całą sejmową układankę, sytuacja robi się znacznie mniej komfortowa dla obozu rządzącego.
Według badania Koalicja Obywatelska może liczyć na 30,9 proc. głosów. To wciąż najlepszy wynik spośród wszystkich ugrupowań, ale jednocześnie słabszy niż w poprzednim sondażu. Prawo i Sprawiedliwość notuje 25,4 proc. poparcia, co oznacza wzrost wobec wcześniejszego badania. Nie jest to jeszcze polityczny przełom, ale dla partii Jarosława Kaczyńskiego to sygnał, że część strat da się odrabiać.
Największy problem zaczyna się jednak dalej. Konfederacja ma 12,5 proc., a Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna 8,8 proc. To oznacza, że po prawej stronie sceny politycznej rośnie blok, bez którego PiS nie może poważnie myśleć o przejęciu władzy. Samo porozumienie PiS z Konfederacją nie wystarczałoby do większości. Do gry musiałoby wejść także ugrupowanie Brauna.
Witold Zembaczyński wzywa posła PiS, który wyjechał z Polski: Ziobro, oddaj kasę!
Koalicjanci Tuska pod kreską. To może być największy problem
Dla Donalda Tuska najgorsza wiadomość nie polega wyłącznie na tym, że KO lekko traci. Znacznie groźniejsze są wyniki mniejszych partii, które tworzyły polityczne zaplecze koalicji 15 października.
PSL uzyskał w badaniu 3,9 proc., Polska 2050 tylko 2,1 proc., a Partia Razem 2,8 proc. Gdyby taki wynik powtórzył się w wyborach, wszystkie te ugrupowania znalazłyby się poza Sejmem. To zmienia wszystko, bo nawet dobre notowania największej partii nie wystarczą, jeśli głosy sojuszników przepadną pod progiem wyborczym.
Do Sejmu weszłaby natomiast Lewica z wynikiem 8,4 proc.. To daje jej silną pozycję wśród partii obecnego obozu rządzącego, ale nie rozwiązuje problemu większości. Jak ocenia prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego, 216 mandatów KO i Lewicy nie wystarczyłoby do rządzenia. Z kolei PiS z samą Konfederacją miałoby 208 mandatów, więc także nie mogłoby samodzielnie stworzyć większości.
W praktyce oznacza to polityczny klincz. KO wygrywa sondaż, ale nie ma pewnej większości. PiS rośnie, ale bez dwóch Konfederacji również nie ma drogi do władzy. Najwięcej nerwów może być jednak wśród mniejszych ugrupowań, bo to właśnie ich wynik może zdecydować o tym, kto po kolejnych wyborach będzie rozdawał karty.
PiS potrzebuje Brauna? Taki scenariusz może niepokoić prawicę
Sondaż pokazuje jeszcze jedną rzecz: Jarosław Kaczyński nie ma prostego scenariusza powrotu do władzy. PiS poprawia wynik, ale nadal nie jest w stanie zbudować większości tylko z Konfederacją. Według tej układanki potrzebne byłoby także poparcie Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
To dla prawicy bardzo niewygodny wariant. Oznaczałby bowiem, że nawet dobry wynik PiS nie daje pełnej kontroli nad sytuacją. W nowym Sejmie języczkiem u wagi mogłyby stać się środowiska bardziej radykalne, trudniejsze do przewidzenia i politycznie kosztowne dla potencjalnych koalicjantów.
Sondaż IBRiS. Tak głosowaliby Polacy
Według badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej” poparcie dla partii wygląda następująco:
- Koalicja Obywatelska – 30,9 proc.
- Prawo i Sprawiedliwość – 25,4 proc.
- Konfederacja – 12,5 proc.
- Konfederacja Korony Polskiej – 8,8 proc.
- Lewica – 8,4 proc.
- PSL – 3,9 proc.
- Partia Razem – 2,8 proc.
- Polska 2050 – 2,1 proc.
- Niezdecydowani – 5,1 proc.
Udział w wyborach zadeklarowało 55,4 proc. uprawnionych do głosowania.
Tusk traci komfort, Kaczyński nadal nie ma większości
Ten sondaż nie daje prostego zwycięstwa żadnej ze stron. Dla Donalda Tuska jest ostrzeżeniem, że sama pozycja lidera nie wystarczy, jeśli mniejsi partnerzy będą dryfować pod progiem. Dla Jarosława Kaczyńskiego to z kolei sygnał, że PiS może rosnąć, ale bez szerszego porozumienia po prawej stronie nadal nie ma większości.
Najbliższe miesiące mogą więc upłynąć pod znakiem walki nie tylko o pierwsze miejsce, ale przede wszystkim o to, kto będzie miał zdolność tworzenia większości. Bo w polityce po wyborach nie zawsze wygrywa ten, kto ma najwięcej procent. Czasem decyduje to, kto ma obok siebie partnerów zdolnych wejść do Sejmu.
Poniżej galeria zdjęć: Jarosław Kaczyński mówił o NATO podczas konferencji PiS