Szokujące sceny na miesięcznicy smoleńskiej! Marek Suski w akcji!

2026-02-10 13:19

Do szokującego incydentu doszło na miesięcznicy smoleńskiej pod nieobecność Jarosława Kaczyńskiego. Tak jak już bywało w poprzednich miesiącach, gdy politycy PiS brali udział w upamiętnieniu tragicznie zmarłej delegacji, tak i teraz na miejscu pojawili się demonstranci manifestujący swój sprzeciw. Wśród nich był mężczyzna z plakatem. W pewnym momencie stanął twarzą w twarz z posłem Markiem Suskim.

Jak donosi "Fakt" w czasie obchodów miesięcznicy smoleńskiej doszło do szokujących scen. Często bywa, że atmosfera w czasie obchodów jest napięta, ponieważ 10. dnia miesiąca zbierają się nie tylko ci, którzy chcą uczcić pamięć 96. ofiar katastrofy smoleńskiej, ale też przeciwnicy obchodów. Nieraz dochodzi do zagłuszania przemówień, wznoszone są nienawistne okrzyki. Bywało i tak, że z równowagi dawał się wyprowadzić sam prezes Jarosław Kaczyński. Przypomnijmy, że swego czasu, gdy na miejscu pojawiał się mężczyzna z wieńcem, na którym miał przytwierdzony napis, którego treść uderzała w Lecha Kaczyńskiego. Było też tak, że Kaczyński nawet odrywał przytwierdzoną do wieńca tabliczkę z napisem. Za co zresztą potem miał nieprzyjemności. 

Tym razem prezesa PiS wcale nie było na obchodach miesięcznicy, ponieważ ze względu na przebytą ostatnio chorobę, przebywa w domu i dochodzi do pełni sił. O obchodach pamiętali jednak inni politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy pojawili się, jak każdego 10. dnia miesiąca, na obchodach. Jak donosi "Fakt", tym razem było niespokojnie, a nawet doszło do wyrwania baneru protestującemu, musiała interweniować policja.

Szokujące sceny na miesięcznicy smoleńskiej 

Wszystko zaczęło się wtedy, gdy politycy PiS wychodzili z kościoła, w którym odbyła się poranna msza w intencji ofiar katastrofy, i szli na Plac Piłsudskiego, by tam złożyć kwiaty przed pomnikami. Na ich drodze pojawił się mężczyzna, przeciwnik obchodów, z plakatem o treści "Najwięksi kłamcy, złodzieje, zbrodniarze, degeneraci nie siedzą w więzieniach, ale na salach parlamentów". - Po jego skandowaniu haseł Marek Suski z zaskoczenia podbiegł do niego i wyrwał mu transparent. (...) Polityków od protestującego oddzielał kordon funkcjonariuszy - czytamy. Co na to wszystko Marek Suski, jak to wyjaśni? W rozmowie z "Faktem" komentował: - Rękoczynu nie było. Nie dotykałem łobuza - ale przyznał, że mężczyźnie baner zabrał. 

NIŻEJ ZDJĘCIA Z MIESIĘCZNICY - 10 LUTEGO 

GÓRNICY, WYJDŹCIE NA SŁOŃCE! - APELUJE ZIELIŃSKA
Polityka SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki