- Politycy koalicji rządowej zarzucają Kancelarii Prezydenta „luksusowe zakupy” warzyw, wskazując na takie składniki jak topinambur czy karambola.
- Szef prezydenckiej gastronomii Łukasz Miecznikowski odpiera te zarzuty, tłumacząc, że produkty są częścią polskiej kuchni regionalnej i służą przygotowaniu potraw dla najważniejszych gości państwowych.
- Podkreśla też, że wyliczenia o rzekomych kosztach 14 tys. zł dziennie są nieprawdziwe, a duże wydatki wynikają z organizacji licznych oficjalnych uroczystości i kolacji.
- Miecznikowski dodaje, że różne odmiany warzyw mają konkretne zastosowania kulinarne, a kuchnia prezydencka promuje polskie produkty regionalne, które prezentują zagranicznym gościom smakową tradycję kraju.
14 tysięcy na posiłki? "Wyliczenia z sufitu"
Politycy koalicji rządowej zarzucili Kancelarii Prezydenta dokonywanie „luksusowych zakupów” w związku z ogłoszonym przetargiem na dostawy warzyw. Wskazywali m.in. na topinambur czy kilka odmian ziemniaków. Szef gastronomii w Kancelarii Prezydenta, Łukasz Miecznikowski, odpowiada na zarzuty. – Gotowanie jest rzemiosłem. Przygotowujemy posiłki dla najważniejszych gości, w tym przywódców innych państw. Wykorzystujemy przy tym produkty charakterystyczne dla polskiej kuchni regionalnej – podkreśla w rozmowie z „Super Expressem”.
Politycy koalicji rządowej twierdzą, że Kancelaria Prezydenta wydaje 14 tys. zł dziennie na posiłki głowy państwa. Czy to prawda? – To nieprawda! Te wyliczenia są wzięte z sufitu. Nie przedstawiają rzeczywistego charakteru wydatków na obsługę gastronomiczną Kancelarii Prezydenta. W Pałacu Prezydenckim i Belwederze organizowane są oficjalne przyjęcia, uroczyste kolacje oraz wydarzenia z udziałem licznych gości, w tym głów państw składających wizyty w Polsce – mówi szef kuchni.
Nowe obiady w szkołach lądują w koszu? Ministerstwo dostało pilne pytania o marnowanie jedzenia
- Przygotowujemy posiłki zarówno dla zagranicznych delegacji, jak i uczestników uroczystości państwowych. Na przykład 15 sierpnia gościliśmy 400 osób. Duże wydarzenia odbywają się również z okazji Narodowego Święta Niepodległości czy noworocznego spotkania Prezydenta RP z szefami misji dyplomatycznych akredytowanymi w Polsce – wyjaśnia Łukasz Miecznikowski.
Tapinambur w pałacowej kuchni
Część publicystów skrytykowała przetarg Kancelarii Prezydenta na dostawy warzyw. Wśród wymienionych produktów znalazły się m.in. mniej znane składniki, takie jak karambola, soliród i topinambur. – Nie rozumiem, dlaczego jest to wyśmiewane. Z tych składników, dobrze znanych profesjonalnym kucharzom, można przygotować znakomite potrawy. Topinambur, inaczej słonecznik bulwiasty, od wieków uprawiany jest w Polsce. Nie jest więc żadnym szczególnie wyszukanym produktem – tłumaczy szef prezydenckiej gastronomii.
Krytykowano również zamówienie kilku odmian ziemniaków i marchwi. – W zawodzie kucharza pracuję od 20 lat, przez wiele lat kierowałem też kuchniami restauracyjnymi. Są to produkty, z których korzystam od dawna. Podjęcie pracy w Kancelarii Prezydenta było dla mnie szczególnym wyróżnieniem. Chciałem wykorzystać tutaj swoje wieloletnie doświadczenie zawodowe. Różne odmiany warzyw mają odmienne właściwości kulinarne i znajdują zastosowanie w przygotowywaniu konkretnych potraw. Ich dobór wynika z potrzeb związanych z organizacją oficjalnych przyjęć i wydarzeń państwowych – podkreśla Miecznikowski.
Kucharz prezydenta ujawnia kulisy swojej pracy. "Czasami do kuchni przychodzi Kasia albo Antek"
Polskie smaki dla zagranicznych gości
Szef kuchni dodaje, że w przygotowywanych potrawach chętnie wykorzystuje polskie produkty regionalne, promując w ten sposób rodzime tradycje kulinarne. – Na przykład podczas kolacji wydanej na cześć króla Szwecji serwowaliśmy dziczyznę z małopolskich lasów, doprawioną solą z Wieliczki. Polska ma bogatą kulturę kulinarną, kształtowaną przez stulecia. Mamy znakomite produkty pochodzące z naszej ziemi, z których możemy być dumni. Chcemy, aby zagraniczni goście poznawali Polskę również poprzez jej smaki. To ważna część reprezentowania naszego kraju i budowania jego dobrego wizerunku. W końcu nie bez powodu mówi się, że przez żołądek trafia się do serca – dodaje szef kuchni w Kancelarii Prezydenta.