Święczkowski ujawnia, co się działo w gmachu TK. Doszło do rękoczynów?

Ostatnie wydarzenia w Trybunale Konstytucyjnym wywołały szerokie dyskusje, koncentrując się na rzekomym fizycznym incydencie między prezesem TK, Bogdanem Święczkowskim, a Maciejem Berkiem. Obie strony przedstawiają odmienne wersje zdarzeń, przy czym prezes Święczkowski wskazuje na istnienie nagrania z monitoringu, a Maciej Berek złożył zawiadomienie o naruszeniu nietykalności osobistej. Spór ten wpisuje się w szerszy kontekst napięć dotyczących powoływania nowych sędziów i interpretacji prawa konstytucyjnego.

Trybunał Konstytucyjny
Autor: Flickr/zdjęcie poglądowe/ Creative Commons 46.8 proc. badanych chce, aby Julia Przyłębska odeszła z Trybunału Konstytucyjnego
  • Istnieją rozbieżne wersje dotyczące rzekomego incydentu fizycznego między prezesem TK Bogdanem Święczkowskim a Maciejem Berkiem. Berek twierdzi, że został wypchnięty i złożył zawiadomienie o naruszeniu nietykalności, podczas gdy Święczkowski zaprzecza "szarpaninie", sugerując, że to Berek mógł go dotknąć, i wyjaśnia, że jedynie zablokował mu przejście.
  • Święczkowski potwierdził istnienie nagrania z kamer monitoringu Trybunału Konstytucyjnego dokumentującego całą sytuację. Zaznaczył jednak, że nagranie nie zostanie upublicznione, ale będzie przekazane organom publicznym lub ścigania, jeśli o to poproszą.
  • Prezes TK ocenił obecną sytuację polityczną w Polsce jako "ustrojowy zamach stanu", trwający od 13 grudnia 2023 roku. Wyraził również brak obaw przed ewentualnymi zarzutami dotyczącymi niedopuszczania sędziów do orzekania, uznając, że byłoby to potwierdzeniem jego zgodności z konstytucją i prawa.

Głównym punktem niedawnej kontrowersji w Trybunale Konstytucyjnym jest domniemany incydent z udziałem prezesa Bogdana Święczkowskiego i Macieja Berka. Prezes Święczkowski, w rozmowie z Marcinem Fijołkiem w programie "Graffiti", odniósł się do sytuacji, którą opisano jako "szarpaninę".

Z kolei Maciej Berek, wypowiadając się dla Polsat News, przedstawił swoją perspektywę, twierdząc, że w jednym z korytarzy prezes Święczkowski "miał go wypchnąć". W konsekwencji Berek złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa naruszenia nietykalności osobistej. Berek szczegółowo opisał zdarzenie.

- Wchodziłem do tego korytarza, a sędzia Święczkowski fizycznie mnie wypchnął. Wepchnął się przede mnie [...] i powiedział, że tam nie wejdę. - móiwł. - Starcia nie było, być może pan Berek mnie dotknął, więc to może ja mógłbym powiedzieć, że on mógł ewentualnie dopuścić się naruszenia mojej nietykalności - dodał.

Prezes TK wyjaśnił swoje działanie, mówiąc, że stanął w drzwiach i nie przepuścił Macieja Berka.

Nagrania monitoringu

W kontekście rzekomego incydentu prezes Święczkowski potwierdził, że istnieje nagranie z monitoringu.

- Jest nagranie z kamer trybunalskich całej tej sytuacji - oświadczył.

Na pytanie Marcina Fijołka, czy materiał ten zostanie upubliczniony, Święczkowski stanowczo odpowiedział, że "nie". Jednocześnie sprecyzował, że "organy publiczne, organy ścigania, jeżeli będą chciały otrzymać to nagranie, poproszą o to, to oczywiście to nagranie przekażemy". Prezes TK zapewnił o swoim zaangażowaniu w przestrzeganie prawa, zwłaszcza w Trybunale Konstytucyjnym.

Spór kompetencyjny

W trakcie rozmowy prezes Trybunału Konstytucyjnego został również zapytany o dokumenty złożone w TK przez Macieja Berka. Święczkowski wyjaśnił sposób, w jaki postąpił.

- Zachowałem się jak pracownik kancelarii sekretariatu i po prostu pokwitowałem odbiór tych dokumentów i zostaną odłożone do czasu złożenia przez Berka ślubowania wobec prezydenta lub rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny sporu kompetencyjnego - powiedział.

Maciej Berek zabrał głos po wydarzeniach pod TK. Stanowcze słowa

Wspomniany spór kompetencyjny dotyczy kwestii, czy marszałek Sejmu lub marszałek Senatu mogą przejąć uprawnienia prezydenta w tej sprawie. Prezes Święczkowski ocenił działania marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, stwierdzając, że stanowiły one "jasne pogwałcenie" art. 86 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Święczkowski o "zamachu stanu"

W programie "Graffiti" poruszono także szerszy kontekst polityczny, w tym zarzuty dotyczące niedopuszczania nowych sędziów do orzekania przez prezesa Święczkowskiego. Wyraził on brak obaw przed ewentualnymi zarzutami w tej sprawie. Święczkowski podkreślił swoje wieloletnie zaangażowanie w zasady prawne.

- Miałem 25 lat, byłem prokuratorem. Kilka lat jestem sędzią i dla mnie prawo pisane, prawo obowiązujące jest największym dobrem, jeżeli chodzi o system demokratycznego państwa prawa - opisywał.

Następnie przedstawił swoją ocenę obecnej sytuacji politycznej w Polsce.

- Ja uważam, że trwa ustrojowy zamach stanu, od kiedy złożyłem zawiadomienie o przestępstwie, ale tak naprawdę od 13 grudnia 2023 roku - stwierdził.

Porównał działania obecnych władz do stopniowego wprowadzania zmian, które mają prowadzić do przekształcenia ustroju państwa.

Odnosząc się do możliwości postawienia mu zarzutów w związku z niedopuszczaniem sędziów do orzekania, Święczkowski zasugerował, że taki scenariusz byłby dla niego potwierdzeniem zgodności jego działań z prawem.

- Poczułbym się godny bycia zaszczytnym tytułem prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Uważam, że wtedy potwierdziłbym, że działam zawsze zgodnie z zapisami konstytucji i prawa i że jestem po prostu szykanowany - ocenił.

W naszej galerii zobaczysz ślubowanie Macieja Berka:

Sonda
Czy prezydent powinien jak najszybciej rozstrzygnąć sprawę ślubowania Macieja Berka?
Express Biedrzyckiej | Prof. Migalski BEZ OGRÓDEK: „Święczkowski śmiał się im w twarz, ALE TO KONIEC! Rząd idzie siłowo”

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki