Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego przybiera na sile. W środę Maciej Berek złożył ślubowanie w gabinecie marszałka Sejmu, mimo nieobecności prezydenta Karola Nawrockiego. Czy taka procedura jest wystarczająca, aby objąć urząd sędziego TK? O ocenę tej sytuacji został zapytany w czwartkowym „Porannym Ringu” prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Odpowiedź eksperta była jednoznaczna. – Nie, nie złożył skutecznego ślubowania, nie złożył go bowiem wobec prezydenta, wobec, to znaczy, w obecności prezydenta i w związku z tym nie dopełnił tego bardzo ważnego warunku, bo tu nie wystarczy być wybranym przez sejm – stwierdził prof. Piotrowski.
Piotrowski: „Żeby polityka nie zastępowała prawa”
Prowadzący rozmowę Mateusz Chłystun zwrócił uwagę na zaostrzający się konflikt polityczny wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przypomniał również stanowisko premiera Donalda Tuska, który zapowiedział, że rządzący nie cofną się ani o krok. Zapytany, czy politykom zależy na podgrzewaniu sporu, profesor nie chciał oceniać ich intencji. Zwrócił jednak uwagę na fundamentalną zasadę, która jego zdaniem powinna obowiązywać wszystkich uczestników konfliktu. – Trudno mi oceniać tutaj te intencje, czy to służy podgrzewaniu, czy nie służy. Dla mnie sprawa jest oczywista z punktu widzenia Konstytucji i ustawy. No i mogę tylko powiedzieć, że politycy powinni dążyć do tego, żeby Konstytucja powinna być respektowana i żeby polityka nie zastępowała prawa – podkreślił konstytucjonalista. W ocenie Piotrowskiego polityczne przekonanie o słuszności podejmowanych działań nie może zastępować przestrzegania obowiązujących procedur.
„Emocje górują nad rozsądkiem”. Profesor ostrzega polityków
Jeszcze mocniejsze słowa padły, gdy prowadzący zapytał o pojawiające się w debacie publicznej oskarżenia o zamach stanu. – Szanujmy pojęcia, oszczędzajmy wielkich słów, one się mogą jeszcze nam przydać. Natomiast tutaj możemy obserwując te działania praktyczne, możemy mówić o tym, że emocje górują nad rozsądkiem – powiedział prof. Piotrowski. Konstytucjonalista zauważył, że w sytuacji zbliżających się wyborów emocje stają się szczególnie użytecznym narzędziem politycznym. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy w imię politycznych korzyści ignorowane są obowiązujące przepisy. – I dlatego ten czynnik ignorowania prawa, lekceważenia prawa, on jest użyteczny. No ale to, że jest użyteczny nie sprawia, że staje się legalny i że staje się w ten sposób prawomocny – zaznaczył profesor.
Berek nie zostanie dopuszczony do orzekania? Jednoznaczna odpowiedź
Podczas rozmowy pojawiło się również pytanie o przyszłość Macieja Berka. Co stanie się, jeśli prezydent Karol Nawrocki nie zmieni stanowiska i nadal nie przyjmie od niego ślubowania? Według prof. Piotrowskiego prezes Trybunału Konstytucyjnego nie może dopuścić Berka do wykonywania obowiązków sędziego bez spełnienia ustawowych warunków. – Nie może zostać dopuszczony, bo prezes Trybunału Konstytucyjnego w ten sposób złamałby ustawę i naraził się na konsekwencje prawnokarne z tym związany, bo ustawa jest jednoznaczna – stwierdził. Profesor przypomniał także, że samo wybranie sędziego przez Sejm nie oznacza możliwości pominięcia pozostałych wymogów. – To znaczy tylko w ten sposób, że sędziami będą ci, którzy złożą ślubowanie w obecności prezydenta i co do których nie będzie wątpliwości, że zostali wybrani przez sejm zgodnie z prawem, bo sejm nie ma licencji na łamanie prawa – podkreślił.
Konstytucjonalista apeluje o porozumienie. „Idą wybory”
Prof. Piotrowski odniósł się również do pojawiających się propozycji tzw. resetu konstytucyjnego. Jego zdaniem rozwiązanie narastającego konfliktu wymaga przede wszystkim politycznego porozumienia, którego osiągnięcie jest obecnie wyjątkowo trudne. – To jest tajemnicze określenie, które no powiedziałbym przykrywa tę bezradność, bo żeby zmienić konstytucję trzeba odpowiednio większości, żeby ta odpowiednia większość trzeba była, trzeba się porozumieć – mówił. Ekspert wskazał, że politycy mogliby szukać kompromisu w sprawach dotyczących obsady ważnych stanowisk państwowych. Problemem pozostaje jednak logika politycznej rywalizacji. – No trzeba się porozumieć, ale nie można się porozumieć, bo idą wybory – podsumował.
Zobaczcie całą rozmowę: