- Spór o Trybunał Konstytucyjny dotyczy obsady stanowisk sędziowskich, odbierania ślubowań od sędziów i legitymacji tej instytucji
- Prof. Konarski wiąże obecny kryzys z decyzjami z 2015 roku oraz późniejszymi zmianami w wymiarze sprawiedliwości
- Politolog ocenił, że prezydent przekracza konstytucyjne granice swoich kompetencji
- Według Konarskiego rząd musi pokazać, że Trybunał jest niezależny zarówno od niego, jak i od opozycji
Spór o Trybunał zaczął się w 2015 roku
Spór o Trybunał Konstytucyjny jest jednym z najdłuższych konfliktów ustrojowych ostatnich lat. Zaczął się od kontrowersji wokół wyboru pięciu sędziów w 2015 roku. W kolejnych latach, za rządów prawicy, w wymiarze sprawiedliwości wprowadzano zmiany, które zdaniem ich krytyków, w tym instytucji europejskich, osłabiały niezależność sądów i Trybunału.
W ostatnich tygodniach konflikt ponownie się zaostrzył. Parlament wybierał nowych sędziów, a prezydent Karol Nawrocki, według relacji mediów, odmawiał odebrania ślubowania od części z nich. Pod koniec października media informowały też o napięciach w siedzibie Trybunału, zawieszeniach i interwencjach policji.
Zdaniem prof. Wawrzyńca Konarskiego odpowiedzialność za kryzys nie rozkłada się po równo. Decyzje z 2015 roku były początkiem problemu, ale późniejsze lata przyniosły znacznie głębszą destrukcję systemu sprawiedliwości. Politolog zaznaczył zarazem, że politycy obecnej opozycji powinni przyznać się do własnych błędów.
Dlaczego ten spór zagraża demokracji?
Politolog zwrócił uwagę, że Polska ma stosunkowo krótkie doświadczenie demokracji i budowania państwa prawnego. Dlatego uznał, że niepewność co do działania najważniejszych instytucji państwa szczególnie zagraża demokracji.
Zwrócił też uwagę, że debatę o kryzysie konstytucyjnym utrudniają uproszczenia i przewaga efektownego przekazu nad rzetelną analizą. Jego zdaniem wielu odbiorcom brakuje narzędzi, które pozwoliłyby odróżnić wiarygodne informacje od fałszywych. To sprzyja dezinformacji.
Gdzie są granice uprawnień prezydenta?
W programie „Express Biedrzyckiej” Konarski ocenił, że Karol Nawrocki przekracza granice kompetencji wynikających z konstytucji. Przypomniał, że w Polsce obowiązuje system parlamentarno-gabinetowy, choć prezydent ma określone uprawnienia. Zdaniem politologa otoczenie prezydenta powinno jasno mówić mu, że nie może ich nadużywać.
Konarski uznał, że prezydent buduje bezpośrednią relację ze zwolennikami szeroko rozumianej prawicy, także ponad głowami istniejących partii. Zaznaczył jednak, że nie powinien wzmacniać własnej pozycji politycznej kosztem stabilności państwa.
Politolog nie przesądził, kto na obecnym etapie sporu zyska politycznie: rząd Donalda Tuska czy Pałac Prezydencki. Uznał jednak, że rząd może skorzystać na działaniach wokół Trybunału tylko wtedy, gdy w praktyce pokaże, że jest on niezależny zarówno od rządu, jak i od opozycji. Ewentualna afera obciążająca rząd mogłaby przekreślić te starania.
Poniżej możesz obejrzeć cały materiał: