- Kołodziejczak został oskarżony przez dwie współpracujące z nim kobiety o znieważanie, zastraszanie i zmuszanie jednej z nich do zażywania kokainy, co nagłośnił Kanał Zero.
- Po ujawnieniu sprawy zawieszono go w prawach członka klubu KO, a sam polityk zgłosił do ABW zawiadomienie o szantażu na jego szkodę.
- Prokuratura wszczęła czynności sprawdzające, a detektyw Rutkowski — współpracujący z Kołodziejczakiem — twierdzi, że jedna z kobiet szantażowała posła i to organy ścigania mają ustalić, kto mówi prawdę.
O aferze dotyczącej byłego wiceministra rolnictwa, posła Kołodziejczaka, powiadomił Kanał Zero, który relacjonował wypowiedzi dwóch kobiet pracujących dla polityka. Czuły się znieważane i zastraszane. Jedna miała być przez niego zmuszana do zażywania kokainy.
W piątek szef klubu KO Zbigniew Konwiński poinformował, że Kołodziejczak ze skutkiem natychmiastowym został zawieszony w prawach członka klubu.
W niedzielę Kołodziejczak złożył w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jego szkodę. – Ja sprawę bardzo przeżywam, bo mnie bardzo uderzyła, bardzo mnie dotknęła – zaznaczył Kołodziejczak.
Wczoraj w związku z tymi doniesieniami medialnymi w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarejestrowano materiały i wszczęto czynności sprawdzające „w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających”. – Jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu, niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska – napisał na X prokurator generalny Waldemar Żurek.
Z Michałem Kołodziejczakiem współpracuje detektyw Krzysztof Rutkowski (jest jego doradcą ds. bezpieczeństwa), który sam proponował posłowi KO zawiadomienie służb, gdyż był szantażowany przez jedną z kobiet. – Skoro podobno on obrażał te wolontariuszki i wykorzystywał, dlaczego nie poszły do sądu pracy? Dziewczyna chciała się z nim spotykać i go szantażowała. Dopiero za moją radą zerwał z nią kontakt – mówi Rutkowski „Super Expressowi”. – Jeżeli jest sytuacja, że ktoś kogoś nakłania do nielegalnego działania, powiadamia się policję, a nie idzie się do portalu, który zrobi z tego show – dodaje detektyw.
W poniedziałek Krzysztof Rutkowski wystąpił przed dziennikarzami w Sejmie i zaapelował o to, aby nie wydawać werdyktu, kto ma w tej aferze rację. Zdecydują o tym organy ścigania. Nie było z nim posła KO, chociaż zapowiadał swoją obecność. - Spotkanie miało odbyć się w asyście posła byłego ministra Michała Kołodziejczaka - mówił na konferencji detektyw. Stwierdził, że zawieszony członek Koalicji Obywatelskiej ma teraz "niejako bezpośredni brak możliwości udzielania informacji" ws. zarzutów dwóch jego byłych współpracownic, ponieważ złożył zawiadomienie do ABW ws. szantażu.