Do ostrej wymiany zdań między Radosławem Sikorskim a Antonim Macierewiczem doszło podczas marcowego posiedzenia Sejmu. To wówczas szef MSZ przedstawiał informację na temat stanu bezpieczeństwa Polski. Szef dyplomacji podkreślał, że sytuacja międzynarodowa w ciągu zaledwie dwóch tygodni od jego ostatniego exposé stała się „nie poważna, a krytyczna”.
Jego wystąpienie było nieustannie zakłócane przez okrzyki z ław poselskich Prawa i Sprawiedliwości, w tym przez Antoniego Macierewicz. Sytuację próbował uspokoić prowadzący obrady marszałek Włodzimierz Czarzasy, jednak bezskutecznie. W pewnym momencie Sikorski miał dość tego, co się dzieje, i rzucił z mównicy ostro: – Antek, świrze, gdzie są Caracale? Gdzie są Mistrale za 1 euro? Gdzie są dowody na zamach smoleński? – wołał prowokacyjnie z mównicy sejmowej.
Antoni Macierewicz od razu zapowiedział, że zajmie się sprawą obraźliwych słów skierowanych do niego przez ministra, a sprawa skończy się w sądzie. Sikorski jednak nie przestraszył się tych zapowiedzi, bo nawet drwił, że w takim razie czeka na pozew. Zadeklarował też wówczas (publikując wpis na portalu X), że przed sądem wycofa się ze słowa "świrze' jeśli Macierewicz przyzna się, że szkodzisz Polsce na zlecenie.
Teraz do wydarzeń z marca odniosła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która wydała komunikat w tej sprawie. W komunikacie podano, że postanowieniem z 10 czerwca 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie zniesławienia Antoniego Macierewicza, które miało miejsce 13 marca 2026 roku podczas posiedzenia Sejmu, w trakcie przemówienia Radosława Sikorskiego, w którym nazwał on Antoniego Macierewicza "świrem".
Dodano, że przestępstwo zniesławienia jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Jak dodano: - Prokurator może prowadzić postępowanie o taki czyn, jedynie jeśli przemawia za tym potrzeba ochrony praworządności lub interesu społecznego. W tym wypadku, prokurator uznał, że takie okoliczności nie istnieją. Prokurator wziął pod uwagę, że pokrzywdzony jest zdolny do samodzielnego dochodzenia swoich praw przed sądem, zważywszy na jego bogate dotychczasowe doświadczenie sądowe, w tym szereg procesów, które zakończyły się w sposób korzystny dla Antoniego Macierewicza.
W komunikacie wskazano, iż, wypowiedź Radosława Sikorskiego "uchybia standardom kulturalnej komunikacji i dobrym obyczajom oraz nie licuje z powagą państwa. Nie jest to jednak wystarczający argument, by twierdzić, że interes całego społeczeństwa czy też potrzeba ochrony praworządności wymagają, by prokurator zajmował się sprawą nazwania Antoniego Macierewicza "świrem", zwłaszcza że zachowanie pokrzywdzonego w tym dniu obrad również nie daje się żadną miarą pogodzić z powagą państwa
Przypomniano także, że w ciągu ostatnich 10 lat Radosław Sikorski wielokrotnie używał w odniesieniu do Antoniego Macierewicza określenia "świr" i wypowiedzi te odbijały się w przestrzeni publicznej echem, ale mimo to nie odnotowano, by polityk PiS podejmował wobec Sikorskiego jakiekolwiek kroki prawne. - Skoro zaś sam pokrzywdzony nie zechciał przez tyle lat skorzystać ze środków służących ochronie jego dobrego imienia, nie wydaje się stosowne ani zasadne, by wyprzedzał go w tym prokurator. Postanowienie niniejsze nie zamyka drogi do egzekwowania odpowiedzialności karnej za omówione wyżej wystąpienie Radosława Sikorskiego. Jeśli pokrzywdzony zapragnie bronić swojej czci na gruncie procesu karnego, może jako oskarżyciel prywatny wnieść i popierać oskarżenie o to przestępstwo, kierując prywatny akt oskarżenia do sądu - podsumowano w komunikacie.
NIŻEJ ZDJĘCIA Z OWEJ WYMIANY ZDAŃ W SEJMIE