- Szpital Południowy: lekarz Dawid Kasprzyk w 2025 r. miał zarobić ok. 1,6 mln zł, co wywołało debatę o płacach w publicznej ochronie zdrowia.
- Sonda „Bez retuszu”: TAK 86%, NIE 14% — widzowie poparli limit wynagrodzeń lekarzy.
- Wicepremier Sikorski w X: Nikt w sektorze publicznym nie powinien zarabiać więcej niż prezydent RP.
Po nagłośnieniu sprawy Szpitala Południowego w Warszawie opinia publiczna zwróciła uwagę na skalę zarobków możliwych w publicznej ochronie zdrowia. Okazało się, że lekarz Dawid Kasprzyk, współpracujący z placówką na kontrakcie, miał w 2025 r. osiągnąć wynagrodzenie sięgające ok. 1,6 mln zł. Wykazało to, że system kontraktów, dyżurów i nadgodzin pozwala niektórym lekarzom na uzyskiwanie bardzo wysokich apanaży, często wielokrotnie przekraczających pensje kierownictwa szpitali czy przedstawicieli władz państwowych. Afera stała się impulsem do dyskusji o konieczności uregulowania wynagrodzeń w sektorze publicznym i przejrzystości zasad rozliczania pracy medyków.
33 dni bez posiedzeń Sejmu. Posłowie odliczają już dni do wakacji
W sondzie programu TVP „Bez retuszu” (20:15) widzowie zdecydowanie poparli rządową propozycję wprowadzenia limitu płac lekarzy w publicznej ochronie zdrowia. Na ta TAK odpowiedziało 86 proc. widzów, a na NIE – 14 proc.
Do wyników odniósł się w serwisie X wicepremier i szef MSZ, komentując potrzebę uporządkowania wynagrodzeń w sektorze publicznym. Napisał:
Osobiście uważam, że nikt w sektorze publicznym, ze spółkami skarbu państwa i komunalnymi włącznie, nie powinien zarabiać więcej niż prezydent RP, który wszak powinien pobory mieć podwyższone. A jeśli ktoś chce być milionerem to powinien spróbować swych sił w sektorze prywatnym.