PSL boi się Platformy Obywatelskiej? Senyszyn wskazuje prawdziwy powód propozycji resetu
W piątkowym (6 listopada) wydaniu „Ósmej rundy” Joanna Senyszyn odniosła się do propozycji Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącej resetu Trybunału Konstytucyjnego. Plan zakłada wypracowanie politycznego porozumienia, które pozwoliłoby na powołanie nowego składu TK.
Choć była posłanka nie odrzuca samej idei porozumienia, uważa, że inicjatywa PSL może wynikać przede wszystkim z politycznych kalkulacji.
– Znaczy wszelkie rozmowy na temat uzdrowienia Trybunału mają sens, natomiast tutaj wyraźnie widać, że PSL usiłuje jakby wyjść przed szereg, ponieważ ma katastrofalne notowania i chce w jakiś sposób zabłysnąć, odróżnić się od Platformy, bo boi się wchłonięcia, tak jak Platforma do tej pory wchłaniała wszystkie ugrupowania koalicyjne – stwierdziła Joanna Senyszyn.
Zdaniem polityczki ludowcy próbują więc pokazać własną inicjatywę i zaznaczyć odrębność od największego partnera koalicyjnego. W jej ocenie obawa o polityczną przyszłość PSL może być jednym z powodów przedstawienia tak daleko idącej propozycji zmian w Trybunale.
„Politycy po obu stronach sceny politycznej tego porozumienia w ogóle nie chcą”
Senyszyn zwróciła uwagę na zasadniczy problem, który jej zdaniem może uniemożliwić realizację planu Kosiniaka-Kamysza. Chodzi o brak rzeczywistej woli porozumienia między największymi siłami politycznymi.
W rozmowie przywołano analogię do Okrągłego Stołu, przy którym przedstawiciele różnych środowisk potrafili podjąć rozmowy mimo głębokich podziałów. Zdaniem Senyszyn dzisiejsza sytuacja wygląda zupełnie inaczej. – Natomiast powstaje takie pytanie, dlatego, bo jednak przy Okrągłym Stole siedzieli ludzie, którzy chcieli porozumienia. Natomiast mam wrażenie, że w tej chwili politycy po obu stronach sceny politycznej tego porozumienia w ogóle nie chcą, dlatego że oni żyją z konfliktu. Ten konflikt daje im władzę, ten konflikt powoduje, że właśnie społeczeństwo jest podzielone – oceniła.
W jej przekonaniu polityczny spór stał się mechanizmem pozwalającym największym ugrupowaniom utrzymywać poparcie i mobilizować własnych wyborców. Tymczasem, jak zauważyła, Polacy są coraz bardziej zmęczeni nieustanną walką polityczną.
– Natomiast problem polega na tym, że społeczeństwo polskie zaczyna być już tym zmęczone i chce pokoju i spokoju – mówiła.
Kaczyński chciał swojego TK, Tusk chce swojego? Mocne oskarżenia Senyszyn
Najostrzejsza część rozmowy dotyczyła bezpośrednio Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Joanna Senyszyn oceniła, że obaj politycy traktują Trybunał Konstytucyjny jako potencjalne narzędzie realizacji własnych celów politycznych. Jej zdaniem wcześniej na podporządkowaniu sobie tej instytucji zależało prezesowi PiS, a obecnie podobne ambicje ma szef rządu.
– No i teraz czy ta polityczna scena, która żyje z konfliktu, jest w stanie się na to zgodzić, dlatego że ja mam wrażenie, że tak naprawdę jak Kaczyński chciał mieć swój Trybunał, po to, żeby załatwiał za niego sprawy, których nie był w stanie jakoś w Sejmie przeforsować, albo niewygodnie mu było, tak Tusk bardzo by chciał mieć swój Trybunał, oczywiście, który by załatwiał te sprawy, których nie może załatwić ze względu na prezydenta, który nie podpisuje ustaw, który żyje z weta z kolei i którego notowania są bardzo dobre – powiedziała.
To jedno z najmocniejszych stwierdzeń całej rozmowy. Senyszyn postawiła bowiem obu liderów w podobnej sytuacji, sugerując, że niezależnie od politycznych deklaracji każdemu z nich zależy na uzyskaniu wpływu na Trybunał. Trybunał powinien być niezależny. „Służył przez wiele lat jednej stronie sceny politycznej, teraz ma służyć drugiej”
Senyszyn podkreśliła, że problem Trybunału Konstytucyjnego nie sprowadza się wyłącznie do sposobu wyboru sędziów. Jej zdaniem kluczowe znaczenie powinny mieć ich kompetencje i niezależność od bieżących sporów partyjnych. Wspominała czasy, kiedy w TK zasiadali uznani profesorowie prawa, a następnie zwróciła uwagę na postępujące upolitycznienie tej instytucji. – Służył przez wiele lat jednej stronie sceny politycznej, teraz ma służyć drugiej – oceniła.
Zdaniem byłej posłanki członkowie Trybunału powinni być osobami, których niezależność i bezstronność nie budzą wątpliwości. – Niemniej uważam, że to powinny być czy osoby, tak jak żona Cezara, prawda, poza wszelkim podejrzeniem – stwierdziła. W jej ocenie bez takiej zmiany nawet powołanie nowego składu TK nie zakończy politycznego konfliktu.
Tusk i Kaczyński chcieliby mieć władzę jak Trump? „Na szczęście nie jest”
Pod koniec rozmowy Joanna Senyszyn pokusiła się o porównanie polskiej sceny politycznej do sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Według niej zarówno Donald Tusk, jak i Jarosław Kaczyński chcieliby dysponować znacznie większą władzą, podobną do tej, którą przypisuje się amerykańskiemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi.
– Także tutaj widać wyraźnie, że obie strony te największe partie najchętniej by nikogo nie dopuszczały i one chciałyby, żeby było tak jak w Ameryce, bo oczywiście Trump przez nas, tą stroną demokratyczną jest krytykowany, ale myślę, że w głębi ducha to Tusk chciałby mieć taką władzę jak Trump, no Kaczyński też i byliby bardzo zadowoleni, gdyby to było możliwe – przekonywała. Na zakończenie tej wypowiedzi dodała krótko: – Na szczęście nie jest.