- Donald Tusk przez blisko trzy godziny mobilizował parlamentarzystów KO w warszawskim hotelu, wskazując, że większym wyzwaniem niż PiS są dziś ugrupowania Mentzena i Brauna.
- Omawiano kryzys PL‑UA, problemy w służbie zdrowia oraz afery związane z dostępem polityków KO do opieki medycznej; sprawę Szpitala Południowego nazwał „ciosem w podbrzusze”.
- Premier ostrzegł przed trudnym wrześniem i protestami nauczycieli, a po spotkaniu wymknął się tylnym wyjściem, unikając mediów.
Pełna mobilizacja w KO
W wieczornym spotkaniu w jednym z warszawskich hoteli w środę wzięli udział czołowi politycy KO oraz ministrowie, m. in. senator Grzegorz Schetyna (63 l.) i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek (56 l.).
– Pełna mobilizacja, premier mobilizował nas do jeszcze większego działania, jeszcze większej pracy. Nastrój był dobry, była rozmowa o kryzysie w relacjach polsko-ukraińskich, o potrzebie zmian w służbie zdrowia. Premier przemawiał, później były pytania z sali od polityków KO – relacjonuje dla „Super Expressu” senator KO Krzysztof Kwiatkowski (55 l.).
Uczestnicy spotkania omówili afery związane z wykorzystywaniem przez polityków KO swojej pozycji do skorzystania z opieki medycznej. Aferę dotyczącą Warszawskiego Szpitala Południowego premier miał nazwać „ciosem w podbrzusze”.
Konfederacje zastępują PiS
Donald Tusk powiedział też członkom partii, że na prawicy „następuje mijanka", ponieważ obie Konfederacje będą mieć większe poparcie niż PiS i walka z nimi jest wyzwaniem dla KO.
Premier miał też przestrzec, że przed koalicją rządową trudny wrzesień, ponieważ odbędą się protesty nauczycieli, którzy oczekują podwyżki wynagrodzeń. Po spotkaniu Tusk opuścił hotel tylnymi drzwiami, aby uniknąć pytań mediów.