Spis treści
Senator KO Marcin Zawiła znalazł się w centrum śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową we Wrocławiu.
Śledczy twierdzą, że zgromadzili materiał dowodowy, który ma uzasadniać postawienie politykowi zarzutów związanych z nadużyciem uprawnień podczas pełnienia funkcji prezydenta Jeleniej Góry.
Prokuratura chce postawić zarzuty
W czwartek prokurator generalny Waldemar Żurek skierował do marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie senatora do odpowiedzialności karnej.
Zdaniem śledczych Marcin Zawiła miał przekroczyć swoje uprawnienia i niedopełnić obowiązków przy przydziale mieszkania komunalnego. Chodzi o wydarzenia z lat 2016–2018.
„Zrzeknę się immunitetu”
Sam senator nie zamierza walczyć o zachowanie ochrony parlamentarnej.
– Zrzeknę się immunitetu i będę odpowiadał przed sądem jak każdy obywatel – powiedział w rozmowie z PAP.
Jak podkreśla, sprawa dotyczy decyzji sprzed blisko dziesięciu lat i była związana z pomocą dla osób, które straciły mieszkanie w pożarze.
Mieszkanie po pożarze i gigantyczna bonifikata
Według prokuratury lokal, który otrzymali poszkodowani mieszkańcy, miał pierwotnie trafić do sprzedaży na wolnym rynku.
Najemcy wyremontowali go na własny koszt, podpisali umowę najmu, a następnie wykupili mieszkanie z bonifikatą wynoszącą aż 99 proc..
Śledczy uważają, że w ten sposób miasto mogło ponieść szkodę, a decyzja była niezgodna z obowiązującymi procedurami.
Zawiła odpiera zarzuty
Były prezydent Jeleniej Góry przekonuje, że działał zgodnie z własnym sumieniem i w interesie ludzi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji.
– Ci ludzie kwalifikowali się do otrzymania takiego lokalu. Podjąłem tę decyzję, bo stracili mieszkanie po pożarze – tłumaczy senator.
Grozi nawet 10 lat więzienia
Prokuratura twierdzi, że Zawiła miał działać wspólnie z innymi osobami i doprowadzić do osiągnięcia korzyści majątkowej przez najemców lokalu.
W tym samym śledztwie oskarżono już pięcioro urzędników jeleniogórskiego magistratu oraz trzy inne osoby. Akt oskarżenia trafił do sądu jesienią ubiegłego roku.
Jeżeli senator usłyszy zarzuty i zostanie skazany, grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Teraz ruch należy do Senatu
Choć sam polityk deklaruje rezygnację z immunitetu, formalności muszą zostać przeprowadzone zgodnie z procedurami. Sprawa może więc w najbliższym czasie trafić pod obrady Senatu.
Zdaniem komentatorów wokół byłego prezydenta Jeleniej Góry zrobiło się bardzo gorąco.
