- uriozalna wpadka na antenie Polsat News: senator Koalicji Obywatelskiej pomyliła swojego rozmówcę.
- Agnieszka Gorgoń-Komor zarzuciła politykowi Konfederacji, Dobromirowi Sośnierzowi, przynależność do PiS, nie wiedząc, z kim prowadzi dyskusję.
- Sprawdź, jak Sośnierz musiał prostować tę pomyłkę i dlaczego ta niezręczna scena błyskawicznie podbija internet!
W programie Polsat News doszło do sceny, która błyskawicznie zaczęła krążyć w sieci. Senator Koalicji Obywatelskiej Agnieszka Gorgoń-Komor wdała się w rozmowę z Dobromirem Sośnierzem. Wszystko szło swoim zwykłym politycznym torem, aż nagle zrobiło się naprawdę niezręcznie.
Pod koniec wymiany zdań senator KO zaczęła pouczać rozmówcę w sprawie „dobrych praktyk”. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że najwyraźniej nie wiedziała, z kim rozmawia.
Senator KO pomyliła partie
– Nie macie dobrych praktyk! – stwierdziła Agnieszka Gorgoń-Komor.
Dobromir Sośnierz natychmiast zapytał:
– My, znaczy kto?
Wtedy padła odpowiedź, która rozbawiła internautów.
– No PiS – odparła senator KO.
Problem w tym, że Dobromir Sośnierz nie jest politykiem Prawa i Sprawiedliwości, tylko Konfederacji. Sytuację szybko sprostował prowadzący rozmowę.
– Pan nie jest z PiS-u! – zauważył dziennikarz Polsat News.
„Nie wiedziałam, z kim mam rozmowę”
Po tej uwadze senator KO przyznała wprost, że nie miała świadomości, z kim właściwie prowadziła dyskusję.
Konfederacje mogą rozdawać karty po wyborach. Tak wyglądałby nowy Sejm
– Nawet nie wiem, skąd pan jest, nie wiedziałam, z kim mam rozmowę – powiedziała Agnieszka Gorgoń-Komor.
I właśnie ten fragment najmocniej poniósł się w internecie. Trudno się dziwić. W politycznych programach emocje są normą, ale pomylenie rozmówcy z przedstawicielem zupełnie innej partii to już gotowy materiał na polityczny kabaret.
Sośnierz musiał się tłumaczyć, że nie jest z PiS
W całej sytuacji najbardziej komicznie wypadł moment, w którym Sośnierz musiał niejako przypominać, że nie reprezentuje ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Polityk Konfederacji został wciągnięty w spór z PiS, choć akurat w tej rozmowie występował jako przedstawiciel innej formacji.
Nagranie szybko zaczęło żyć własnym życiem w mediach społecznościowych. Internauci komentowali, że to przykład klasycznej telewizyjnej wpadki, w której emocje wyprzedziły orientację w studiu.
Polityczna wpadka gotowa do memów
Dla senator KO była to z pewnością niezręczna chwila. Dla widzów — krótka scena, która idealnie nadaje się do powtarzania. Był zarzut, było oburzenie, była odpowiedź „No PiS”, a potem szybkie zderzenie z rzeczywistością: rozmówca z PiS nie był.
W czasach, gdy polityczne fragmenty z anteny natychmiast trafiają na platformę X, TikToka i Facebooka, takie sytuacje bardzo szybko stają się paliwem dla memów. Tym razem wystarczyło kilka zdań, by rozmowa zamieniła się w jedną z bardziej osobliwych wpadek ostatnich dni.