- Najnowszy sondaż United Surveys ujawnia, że prowadzenie Koalicji Obywatelskiej nie gwarantuje samodzielnych rządów.
- Kluczowe dla powyborczych koalicji okażą się ugrupowania prawicowe, takie jak Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, które mogą zadecydować o większości.
- Odkryj, jak ten zaskakujący rozkład mandatów wpływa na przyszłość władzy i kto naprawdę może rządzić Polską!
Najnowszy sondaż pokazuje coś, co może zaskoczyć wielu wyborców. Wygrana w wyborach wcale nie musi oznaczać przejęcia władzy. Choć Koalicja Obywatelska utrzymuje prowadzenie, prawdziwe emocje zaczynają się dopiero przy liczeniu mandatów. To właśnie tam kluczową rolę mogą odegrać ugrupowania z prawej strony sceny politycznej.
Z badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wynika, że na Koalicję Obywatelską chce głosować 29,2 proc. badanych. To niewielki spadek o 0,5 pkt proc. w porównaniu z poprzednim pomiarem z połowy czerwca.
KO pierwsza, PiS drugi
Prawo i Sprawiedliwość zajmuje drugie miejsce z wynikiem 24,2 proc. Partia Jarosława Kaczyńskiego zanotowała symboliczny wzrost o 0,1 pkt proc. Różnica między KO a PiS wynosi obecnie 5 punktów procentowych.
Na trzecim miejscu znalazła się Konfederacja Sławomira Mentzena z wynikiem 10,7 proc., choć to spadek o 1,5 pkt proc. Tuż za nią plasuje się Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, którą wskazało 10,1 proc. badanych. W tym przypadku widać lekki wzrost o 0,5 pkt proc.
Do Sejmu weszłaby jeszcze Lewica z poparciem 7,8 proc. Pozostałe ugrupowania znalazłyby się pod progiem wyborczym. PSL uzyskało 4,1 proc., Partia Razem 2,8 proc., a Polska 2050 tylko 1,1 proc. Co ciekawe, aż 10 proc. badanych wciąż nie wie, na kogo oddałoby głos.
Tak wyglądałby podział mandatów
Największy klub w nowym Sejmie miałaby Koalicja Obywatelska. Według symulacji mandatów, przygotowanej z wykorzystaniem kalkulatora prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, KO mogłaby liczyć na 165 miejsc.
Prawo i Sprawiedliwość zdobyłoby 135 mandatów. Konfederacja miałaby 58 posłów, a Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna 55 mandatów. Lewica mogłaby wprowadzić do Sejmu 47 posłów.
Taki układ oznacza jedno: żadna partia nie miałaby większości. Do samodzielnego rządzenia potrzeba co najmniej 231 mandatów.
Prawica miałaby większość
Koalicja Obywatelska razem z Lewicą miałaby 212 mandatów. To za mało, by stworzyć stabilną większość w Sejmie. Bez dodatkowego partnera taki blok nie byłby w stanie przejąć pełnej kontroli nad parlamentem.
Inaczej wygląda sytuacja po prawej stronie. PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej mogłyby razem uzyskać 248 mandatów. To dawałoby większość sejmową i otwierało drogę do rozmów o rządzeniu.
Nie oznacza to jednak automatycznej koalicji. Między PiS, Konfederacją i ugrupowaniem Grzegorza Brauna są poważne różnice polityczne i programowe. Sama matematyka nie przesądza jeszcze o tym, że taki układ naprawdę by powstał.
Konfederacje z ogromną siłą negocjacyjną
Z symulacji wynika jednak, że to właśnie Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej mogłyby po wyborach znaleźć się w centrum politycznych rozmów. Bez ich mandatów PiS nie miałby większości, a KO z Lewicą również nie byłaby w stanie samodzielnie rządzić.
To oznacza, że po wyborach najważniejsze pytanie może brzmieć nie „kto wygra”, ale „kto z kim stworzy rząd”. To właśnie powyborcze układanki mogą zdecydować o przyszłości władzy w Polsce.
Badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski przeprowadzono w dniach 26–28 czerwca 2026 roku metodą mieszaną CAWI/CATI na ogólnopolskiej próbie 1000 osób.
Poniżej galeria zdjęć: Karol Nawrocki zaprosił europejskich liderów do swojej rezydencji