Rządowe Centrum Bezpieczeństwa od połowy września wysyła na komórki nowy rodzaj alertów w związku z rosyjskimi nalotami na terytorium Ukrainy. Są to trzy rodzaje komunikatów, w zależności od skali potencjalnego zagrożenia. Najwyższy stopień alertu ostrzega przed zagrożeniem atakiem z powietrza i zaleca odbiorcom znalezienie bezpiecznego miejsca.
W lipcu Sejm uchwalił nowelizację ustawy o zarządzaniu kryzysowym, która wzmacnia system ostrzegania i koordynację działań państwa w sytuacjach zagrożeń. Wzmocnione zostały też kompetencje RCB.
Rzecznik RCB Piotr Błaszczyk w rozmowie z PAP przekazał: - Schemat jest taki: jeśli instytucja, która monitoruje zagrożenie, widzi, że to zagrożenie jest, wysyła nam wniosek o uruchomienie alertu. My jesteśmy tylko przekaźnikiem, nie mamy swoich ludzi w terenie, nie jesteśmy ekspertami od militariów - powiedział. Stąd, gdy wojsko przekaże np. informacje o zagrożeniu z powietrza, RCB rozsyła alerty oraz aktywuje tzw. procedurę SPO 13, która zakłada uruchomienie syren alarmowych.
- Chciałbym takich komunikatów wysyłać jak najmniej i chciałbym, żeby ich nie było w ogóle, ale jeżeli właściwa instytucja widzi, że zagrożenie jest, naszym obowiązkiem jest ostrzec daną społeczność - podkreślił rzecznik RCB.
Również zdaniem byłego rzecznika PSP Pawła Frątczaka, RCB nie nadużywa alertów. - Nie jest ich za dużo, tylko jest problem z reakcją. Po to jednak każdy z nas otrzymał poradnik bezpieczeństwa, żeby się z nim zapoznać i mieć świadomość, jak się zachować w każdej takiej sytuacji - zwrócił uwagę.
Rzecznik RCB potwierdził, że przepustowość systemu nadal jest ograniczeniem technologicznym dla tempa wysyłania alertów. - Rozmawiamy cały czas z operatorami i ta przepustowość jest zwiększana - zaznaczył.
Dodał, że przepustowość systemu nie miałaby znaczenia przy zastosowaniu tzw. systemu Cell Broadcast.
Jest to nowoczesna technologia masowego ostrzegania, która pozwala na natychmiastowe przesyłanie alertów bezpośrednio z masztów telefonii komórkowej na urządzenia znajdujące się w zasięgu danego sektora, bez obciążania sieci.
Szef MSWiA o aplikacji wysyłającej ostrzeżenia
Szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział niedawno, że aplikacja, która umożliwi wysyłanie ostrzeżenia ostrzeżeń za pomocą systemu Cell Broadcast, zostanie uruchomiona w ciągu około roku.
- Chcielibyśmy, aby do września przyszłego roku ten system rozpoczął działanie. I żeby było jasne: to będzie najszybsze wdrożenie tego typu systemu spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej, które do tej pory to zrobiły - mówił w Programie III Polskiego Radia Kierwiński.
Cell Broadcast nie kieruje wiadomości do określonych numerów, tylko wysyła ją do wszystkich aktywnych urządzeń będących w zasięgu danej stacji bazowej, ma pozwolić na zawiadomienie o zagrożeniu każdego użytkownika, bez względu na to, czy ma włączone powiadomienia; użytkownik otrzyma informację o zagrożeniu i zostanie o nim powiadomiony - sygnałem dźwiękowym, optycznym czy wibracjami.
CZYTAJ: Marcin Kierwiński: Szykujmy się na trudne scenariusze, ale nie wpadajmy w panikę
We wrześniu operatorzy sieci komórkowych prowadzili na temat systemu rozmowy z MSWiA. Przekonywali, że powinien on być finansowany ze środków publicznych, w tym z funduszy UE.