Marcin Kierwiński: Szykujmy się na trudne scenariusze, ale nie wpadajmy w panikę

Marcin Kierwiński, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji: - Powinniśmy się szykować na trudne i pesymistyczne scenariusze, ale nie wpadać w żadną panikę. Sekretarz Rubio powiedział właściwie to samo, co ostatnio mówił premier Donald Tusk, powodując zresztą dziwne reakcje polityków PiS-u w tym zakresie. Zmiana strategii Rosji musi budzić niepokój i pytania o kolejne kroki Putina i właśnie dlatego wzmacniamy naszą armię i nasze sojusze, mówię tu np. o stałych amerykańskich bazach w Polsce.

To NIE BYŁ przypadek?! Kierwiński OSTRZEGA: Putin wchodzi na nowy poziom wojny!

Super Express: Kolejny dzień przynosi kolejny przypadek prawdopodobnie celowego ataku na infrastrukturę telekomunikacyjną, tym razem chodzi o pożar naziemnej stacji bazowej Starlink na Mazowszu, która umożliwia dostęp do Internetu w Polsce, ale także Ukrainie. Służby mówią o celowym podpaleniu. Właśnie takie sytuacje miał na myśli premier przestrzegając przed eskalacją działań Rosji?

Marcin Kierwiński: Dokładnie. Powody tego wydarzenia są oczywiście dokładnie sprawdzane przez służby i prokuraturę, ale trudno sobie wyobrazić, że to przypadek. Jedno jest pewne: Rosja weszła na nowy poziom wojny hybrydowej z całą Europą. Widać, że tego jest bardzo dużo, patrząc chociażby na to, co się ostatnio działo w niemieckim Lipsku czy na Słowacji.

- Tym bardziej niepokoją słowa szefa amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio, który po spotkaniach ze stroną rosyjską i informacjach płynących z CIA mówi publicznie, że obawia się „rozlania tej wojny” i że może się „rozprzestrzenić na inne obszary”. Powinniśmy zapinać pasy?

- Powinniśmy się szykować na trudne i pesymistyczne scenariusze, ale nie wpadać w żadną panikę. Sekretarz Rubio powiedział właściwie to samo, co ostatnio mówił premier Donald Tusk, powodując zresztą dziwne reakcje polityków PiS-u w tym zakresie. Zmiana strategii Rosji musi budzić niepokój i pytania o kolejne kroki Putina i właśnie dlatego wzmacniamy naszą armię i nasze sojusze, mówię tu np. o stałych amerykańskich bazach w Polsce. Jedyną odpowiedzią na agresywne zachowania Rosji jest budowanie własnej siły i pokazywanie, że jesteśmy silni siłą naszych sojuszy.

- Co pan rozumie pod słowami „trudny” i „pesymistyczny scenariusz”?

- (…) Nie wiemy po jakie środki sabotażu i dywersji sięgnie Putin. Powinniśmy się szykować na to, że tych aktów sabotażu i dywersji może być więcej, tak samo jak prób destabilizacji i testowania naszej obrony przeciwlotniczej. Że będzie więcej naruszeń naszej przestrzeni powietrznej. I z pełną odpowiedzialnością mówię: jeśli ktokolwiek z nas widzi potencjalnie niebezpieczną sytuację, dziwnie zachowujących się ludzi, to powinien to jak najszybciej zgłaszać służbom. One działają na najwyższym priorytecie, bo nie na darmo podnosiliśmy stopnie alarmowe kilka miesięcy temu. (…)

- Wiem, że będzie panu trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo rząd z oczywistych względów musi niemal za wszelką cenę utrzymywać dobre relacje z USA, ale czy są państwo pewni solidarności sojuszniczej ze strony administracji Donalda Trumpa?

- Pytania o solidarność są zasadne, ale mamy tu mocną deklarację ze strony amerykańskiej, prezydenta Trumpa, o rozlokowaniu w Polsce stałej bazy wojskowej. Chyba najmocniejsza do tej pory.

- Owszem, ale składa ją Donald Trump, który w rozmaitych sprawach potrafi w ciągu dnia zmienić zdanie o 180 stopni.

- Nie, składa ją Ameryka. Proszę pamiętać, że są to także rozmowy na poziomie wojskowym. Jeśli chodzi o historię, o to co się zdarzyło przed II wojną światową, jesteśmy oczywiście doświadczeni w sposób szczególny. Ale mam wrażenie, że wszyscy w Europie i na świecie odrobili tę lekcję i dlatego powstało NATO. Jestem więc przekonany, że jeśli nastąpi dalsza eskalacja, to Sojusz zadziała.

- W środę miało dojść do spotkania wicepremiera Kosiniaka-Kamysza z Petem Hegsethem, ale w ostatniej chwili zostało odwołane z powodu, jak twierdzi Pentagon, „kolizji terminów”. Pojawia się mnóstwo teorii co się tak naprawdę stało, jedna z nich mówi o tym, że „maczali w tym palce ludzie prezydenta Nawrockiego”. Trudno uwierzyć, ale coś pan słyszał na ten temat?

- Spotkanie z panem sekretarzem Hegsethem zostało przełożone i mam nadzieję, że szybko się odbędzie. I nie chce mi się wierzyć, że jakikolwiek polski polityk przyłożyłby choćby palec do tego, żeby odwoływać spotkanie na temat bezpieczeństwa Polski. Jeśli ta plotka jest choć w promilu procenta prawdziwa, to by oznaczało, że ci ludzie działają na szkodę polskiego bezpieczeństwa. Byłaby to nieodpowiedzialność, albo znacznie więcej.

- Wspominał o reakcji polityków na słowa premiera. Mówili, że celowo straszy, że to niepotrzebne, a prezydencki minister Marcin Przydacz komentując przekazywane przez Donalda Tuska informacje od CIA stwierdził, że premier chciał „przyszpanować”.

- Słowa pana Przydacza są nieodpowiedzialne. Takie werbalne rozgrywanie polskiego bezpieczeństwa, kompletnie niepotrzebne potyczki, są czymś, co tak naprawdę ukazuje skalę niepoważności części doradców pana prezydenta. W interesie bezpieczeństwa Polski i Polaków powinniśmy mówić jednym głosem, wszyscy, niezależnie od partii politycznej, od tego czy pracujemy w Kancelarii Premiera czy Prezydenta. To jest po prostu oczywiste. Słuchałem tej dyskusji pomiędzy panem Przydaczem a szefem BBN, panem Grodeckim i był tam kompletny rozjazd, który pokazuje, że nadszedł czas aby pan Przydacz założył wreszcie długie spodnie. (…) Jeśli nie wewnątrz kraju, to ufam, że chociaż na arenie międzynarodowej jest w Pałacu Prezydenckim jakaś resztka odpowiedzialności. Niestety jak słucham pana Przydacza, to mam w tej sprawie wątpliwości.

- A jak pan słucha prezydenta Nawrockiego? W środę miał ważne przemówienie w ONZ, dzień wcześniej udzielił wywiadu Bloombergowi, w którym mówił, że Donald Trump znany jest z tego, że dotrzymuje obietnic i że baza w Polsce mogłaby się nazywać „Fort Trump”. Panowie prezydenci odbyli także krótką rozmowę, ale nie znamy szczegółów.

- Czas pokaże czy ta rozmowa przyniosła jakieś przyspieszenie, ale na pewno każda rozmowa z prezydentem USA jest ważna. Pytanie czy pan Nawrocki potrafi wykorzystać ten czas do obrony polskiego bezpieczeństwa czy do układania wewnętrznych spraw.

- Ma pan jakieś wątpliwości?

- Zobaczymy. Ale tak, mam wątpliwości.

- To teraz dwa słowa o skuteczności działań policji. Gdyby, hipotetycznie, któryś z naszych widzów lub czytelników biegał po Pl. Piłsudskiego z przedmiotem przypominającym broń, to byłby potraktowany tak łagodnie jak ostatnio pan Antoni Macierewicz?

- Pewnie zostaliby spisani przez policję i zostałby skierowany wniosek o ukaranie. To zachowanie posła Macierewicza zostało dokładnie przez funkcjonariuszy nagrane i będą kierowane konkretne wnioski o ukaranie go w tej sprawie. (…) Zero tolerancji dla chuliganów. A Macierewicz zachowuje się jak chuligan.

- Dojdzie do interwencji policji w Trybunale Konstytucyjnym?

- W tego typu sprawach policja działa na zlecenie sądu bądź prokuratury, a w tej sprawie toczą się postępowania prokuratorskie. (…) Jeśli uprawnione instytucje stwierdzą łamanie prawa, to policja będzie reagować.

- Minister Żurek mówi tak: nie można wykluczyć, że prawo będzie przywracane za pomocą służb.

- Ja mówię to samo. Ani mnie ani ministrowi Żurkowi nie można odmówić zdecydowania w takich sprawach. Proszę o cierpliwość.

Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki