Rzecznik prezydenta zapewnia: Karol Nawrocki nie wsparł Orbána w kampanii!

2026-03-28 11:58

Wizyta Karola Nawrockiego w Budapeszcie spotkała się z krytyką polityków koalicji rządzącej. Rzecznik prezydenta odpiera zarzuty: - Próbowano wmówić Polakom, że pan prezydent pojechał wspierać Orbána w kampanii wyborczej. Absolutnie nie! - mówi Rafał Leśkiewicz w rozmowie z "Super Expressem". - Natomiast premier Donald Tusk kilka tygodni temu wyraźnie poparł Pétera Magyara, lidera opozycyjnej partii TISZA. To krótkowzroczne i nieodpowiedzialne - dodaje.

Rafał Leśkiewicz

i

Autor: Marek Kudelski/Super Express
  • Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapewnia, że wizyta Karola Nawrockiego w Budapeszcie była elementem Dnia Przyjaźni Polsko‑Węgierskiej, dotyczyła spraw gospodarczych i bezpieczeństwa, a sugestie o wspieraniu Viktora Orbána w kampanii określa jako manipulację.
  • Minister odpiera zarzuty dotyczące scysji z dziennikarzem TVN, podkreślając, że prezydent odpowiedział stanowczo, ale nikogo nie obraził, a cała sytuacja została – jego zdaniem – wykorzystana politycznie przez rządzących, by odwrócić uwagę od własnych problemów.
  • Leśkiewicz komentuje krytykę wobetu, relacje polityczne i zmiany w regulaminie Sejmu, twierdząc, że banery kibiców były prowokacją, prezydent rozmawia z różnymi ugrupowaniami, a ograniczenie wystąpień ministra Boguckiego interpretuje jako próbę sejmowej cenzury.

„Super Express”: - Wizyta pana prezydenta w Budapeszcie odbiła się szerokim echem, często wywołując nieprzychylne komentarze. Czy w Kancelarii Prezydenta RP pojawiła się refleksja, że być może ta wizyta była niepotrzebna lub odbyła się w niewłaściwym momencie?

Rafał Leśkiewicz: – Ta wizyta odbyła się w dniu obchodów Dnia Przyjaźni Polsko‑Węgierskiej przypadających 23 marca. Była więc naturalnym elementem budowania relacji między naszymi państwami. Prezydenci Karol Nawrocki i Tamás Sulyok spotkali się w Przemyślu a w drugiej części dnia doszło do spotkania w Budapeszcie – zarówno z prezydentem, jak i premierem Węgier. Rozmawialiśmy o ważnych sprawach, w tym m.in. o wzajemnych relacjach gospodarczych. Przypomnę, że bilans handlowy między Polską a Węgrami to rocznie kilkanaście miliardów euro. Prezydent Karol Nawrocki zaproponował premierowi Victorowi Orbánowi uniezależnienie się od rosyjskiego gazu i korzystanie z interkonektora w Strachocinie na Podkarpaciu. Mamy też zbieżne stanowisko w sprawie ETS i ETS-2, więc ten temat również został poruszony. Podczas rozmów z węgierskimi politykami wyraźnie wybrzmiało polskie stanowisko dotyczące Rosji i Ukrainy. W trakcie oświadczeń obu prezydentów wygłoszonych po spotkaniu w Przemyślu, pan prezydent Karol Nawrocki wyraźnie podkreślił, że Putin jest zbrodniarzem a jego działania wobec Ukrainy są nieakceptowalne. Oczywiście decyzje polityczne Węgrów są ich wewnętrzną sprawą. My natomiast będziemy zawsze twardo akcentować nasze stanowisko zarówno w sprawie Federacji Rosyjskiej, jak i w stosunku do walczącej Ukrainy.

Alarm w Pałacu Prezydenckim? Notowania Nawrockiego lecą w dół

Trzeba też wyraźnie podkreślić, że w poniedziałek prezydent Rzeczypospolitej Polskiej spotkał się z prezydentem i premierem kraju, który jest członkiem Unii Europejskiej i NATO. Tymczasem przedstawiciele koalicji rządzącej przedstawiają tę wizytę w sposób zmanipulowany, siejąc nieprawdę. Próbowano wmówić Polakom, że pan prezydent pojechał wspierać Orbána w kampanii wyborczej. Absolutnie nie! Spotkanie miało charakter zamknięty, bez udziału mediów. W żaden sposób pan prezydent nie wyrażał poparcia premierowi Orbánowi przed zbliżającymi się wyborami. Natomiast przypominam, że to premier Donald Tusk kilka tygodni temu wyraźnie poparł Pétera Magyara, lidera opozycyjnej partii TISZA. To krótkowzroczne i nieodpowiedzialne, bo przecież nie wiadomo, z kim przyjdzie panu premierowi współpracować po wyborach na Węgrzech.

- Szeroko komentowana była również scysja pana prezydenta z dziennikarzem TVN w Przemyślu. Czy gdyby można było cofnąć czas, to doradziłby pan teraz prezydentowi inną reakcję na zadane pytanie?

– Pan prezydent odpowiedział na pytanie, które padło z sali, w sposób zdecydowany i stanowczy, ale nikogo nie obraził. Oczywiście rolą każdego dziennikarza jest zadawanie pytań. Nikt tego nie kwestionuje ani nie podważa. Z dziennikarzami w Przemyślu umówiliśmy się, że prezydenci wygłoszą oświadczenia. Dziennikarz TVN postanowił jednak wykrzyczeć swoje pytanie z sali. Co więcej nie dotyczyło ono niczego nowego w stosunku do tego, co pan prezydent powiedział już w trakcie swojego oświadczenia. Chodziło o kwestie związane z polityką Węgier wobec Federacji Rosyjskiej. Pan prezydent w swej odpowiedzi powtórzył zatem to, co powiedział kilka minut wcześniej. Karol Nawrocki każdego dziennikarza traktuje z szacunkiem – to rzecz naturalna i oczywista. Niestety, przez niektóre media i polityków rządzących ta sytuacja została wykorzystana do politycznego ataku na pana prezydenta. Cóż, rządzący – mając wiele własnych problemów – nieudolnie próbują przekierować w ten sposób uwagę opinii publicznej. W zastraszającym tempie rośnie deficyt budżetowy, służba zdrowia jest w ruinie, w Kłodzku mamy do czynienia z obrzydliwą aferą zoofilsko‑pedofilską, w którą zamieszani byli członkowie Koalicji Obywatelskiej. To tylko kilka wybranych przykładów, takich spraw jest zdecydowanie więcej.

- Na stadionach pojawiają się banery kibiców krytykujące prezydenckie weto dla nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Czy pan prezydent był zaskoczony taką reakcją środowiska, którego był reprezentantem?

– Pan prezydent zawsze podkreślał, że jest kibicem piłkarskim. W demokratycznym państwie każdy ma prawo wyrażać krytyczne stanowisko wobec decyzji głowy państwa. Natomiast wszystko wskazuje, że ta akcja nie była oddolną inicjatywą środowiska kibicowskiego, lecz miała charakter prowokacyjny i została wywołana w związku z bieżącym sporem politycznym. Weto prezydenta dotyczyło przepisów, które budziły poważne zastrzeżenia. Wśród zmian proponowanych w nowelizacji Kodeksu postępowania karnego znalazły się rozwiązania dotyczące m.in. wyłączenia spod procedur aresztowych przestępstw z art. 200a k.k., czyli składania propozycji seksualnych małoletnim poniżej 15. roku życia za pośrednictwem sieci teleinformatycznych. Projekt przewidywał również łagodzenia działań prokuratury wobec osób rozpijających małoletnich (art. 208 k.k.). Trudno więc podważać decyzję pana prezydenta o zastosowaniu weta. Komunikowaliśmy wielokrotnie, że szereg rozwiązań zaproponowanych w tej nowelizacji zasługuje na wprowadzenie w życie, ale rządzący po raz kolejny wykorzystali ustawę do walki z panem prezydentem, celowo wprowadzając takie zmiany, co do których mieli absolutną pewność, że pan prezydent ich nie zaakceptuje. Prezydent Rzeczypospolitej nie może przecież zaakceptować sytuacji, w której łagodzi się sankcje wobec pedofilów czy osób rozpijających małoletnich. Zatem banery na stadionach to nie był głos kibiców, tylko osób, które dały się podpuścić rządzącym.

Wyborcze kalkulacje. Nie tylko PiS patrzy łakomym okiem na Konfederację

- O prezydencie Nawrockim mówi się, że jest patronem koalicji PiS, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. Czy rozpoczęły się już rozmowy na temat paktu senackiego?

– Karol Nawrocki jest prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Rozmawia ze wszystkimi politykami, którzy chcą spotykać się z panem prezydentem i dyskutować o ważnych dla Polski sprawach. Kilka miesięcy temu odbyło się spotkanie prezydenta z przedstawicielami klubów i kół poselskich. Z zaproszenia nie skorzystały Lewica i Koalicja Obywatelska. Wszystkie pozostałe ugrupowania pojawiły się w Pałacu Prezydenckim. Była to dobra okazja, aby przedstawić swoje propozycje i rozwiązania legislacyjne.

- Prezydent często wspomina, że swoje zwycięstwo w wyborach zawdzięcza prezesowi PiS. Czy Karol Nawrocki spotyka się z Jarosławem Kaczyńskim regularnie, jak donoszą media?

– Karol Nawrocki był obywatelskim kandydatem na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, popieranym przez Prawo i Sprawiedliwość, na którego czele stoi premier Jarosław Kaczyński. Pan prezydent spotyka się z politykami różnych ugrupowań i oczywiście miał okazję rozmawiać także z Jarosławem Kaczyńskim, tak jak z wieloma innymi politykami pojawiającymi się w Pałacu Prezydenckim. Nie ma w tym nic wyjątkowego.

- Prezydium Sejmu zmienia regulamin, aby ograniczyć dostęp np. szefa Kancelarii Prezydenta RP do mównicy sejmowej (tzw. „lex Bogucki”). Jak pan to skomentuje?

– Te działania pokazują zupełną bezsilność rządzących. Minister Zbigniew Bogucki, korzystając z wieloletniej dobrej praktyki opisanej w regulaminie Sejmu, merytorycznie odnosił się do kwestii ustrojowych, prezentując stanowisko prezydenta Rzeczypospolitej wobec uchwalanych ustaw. Najwyraźniej słowa konstruktywnej krytyki padające z ust ministra Boguckiego, nie spodobały się premierowi Donaldowi Tuskowi, który polecił marszałkowi Sejmu wprowadzenie zmian w regulaminie, tak aby ograniczyć wystąpienia ministra. To przypomina próbę wprowadzenia sejmowej cenzury.

Skoro jednak marszałkiem Sejmu jest postkomunista, a premierem polskiego rządu człowiek, który parł do resetu z Federacją Rosyjską Putina, trudno się dziwić, że rządzący wprowadzają takie rozwiązania.

Rozmawiał Adam Brzozowski

NAWROCKI KRZYCZY NA DZIENNIKARZA, AFERA W KŁODZKU I TYMIŃSKI U BRAUNA | Dudek o Polityce
Sonda
Jak oceniasz dotychczasową prezydenturę Karola Nawrockiego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki