Rząd chce ograniczyć zarobki lekarzy. Jan Śpiewak: "900 tys. zł to za mało". O co chodzi?

Rząd przedstawił projekty zmian, które mają ograniczyć najwyższe zarobki lekarzy pracujących w placówkach finansowanych przez NFZ. Jan Śpiewak mówił w „Porannym Ringu”, że roczny limit w wysokości około 900 tys. zł brutto nie rozwiąże problemów publicznej ochrony zdrowia. Wskazywał na długie kolejki do specjalistów, nierówności w dostępie do leczenia i łączenie pracy w publicznych placówkach z prywatną praktyką.

Jan Śpiewak i dwóch innych mężczyzn na tle budynku Sejmu. O sporze o zarobki lekarzy przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Materiały autorskie/ Wygenerowane przez AI Rząd chce ograniczyć zarobki lekarzy. Jan Śpiewak: 900 tys. zł to za mało
  • Rząd zapowiedział roczny limit zarobków lekarzy pracujących w placówkach finansowanych przez NFZ: około 900 tys. zł brutto
  • Jan Śpiewak uznał, że proponowany limit nie wystarczy, by ograniczyć najwyższe zarobki lekarzy
  • AOTMiT wskazuje, że aby poznać łączne zarobki lekarza, trzeba zestawić dane z jego wielu umów
  • W debacie pojawiają się też długie kolejki, praca na kilku etatach i łączenie pracy w publicznych placówkach z prywatnymi wizytami

Rząd chce ograniczyć zarobki i liczbę etatów lekarzy

We wrześniu 2026 r. rząd Donalda Tuska i Ministerstwo Zdrowia zapowiedziały pakiet ustaw dotyczących wynagrodzeń w publicznej ochronie zdrowia. Jedno z proponowanych rozwiązań przewiduje roczny limit zarobków w wysokości około 900 tys. zł brutto dla lekarza pracującego na dwóch etatach w placówkach finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Projekty mają też ograniczyć liczbę etatów opłacanych przez NFZ.

Propozycje są odpowiedzią na debatę o bardzo wysokich dochodach niewielkiej grupy lekarzy. Analizy umów wskazywały, że pojedyncze kontrakty mogą opiewać na setki tysięcy złotych miesięcznie. Nie oznacza to jednak, że podobne zarobki osiąga większość lekarzy.

Czy limit 900 tys. zł wystarczy? Śpiewak ma wątpliwości

W programie „Poranny Ring” Jan Śpiewak przekonywał, że roczny limit 900 tys. zł nie wystarczy. Jego zdaniem rząd nie zamierza skutecznie ograniczyć najwyższych zarobków w systemie. Dla porównania wskazał, że początkujący naukowiec zarabia, według przytoczonego przez niego przykładu, około 4 tys. zł netto miesięcznie.

Śpiewak powołał się też na dane Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zaznaczając, że nie pamięta dokładnie źródła tych informacji. Według niego ponad milion złotych rocznie może zarabiać nawet 10 proc. lekarzy pracujących w publicznym systemie. Za jedną z przyczyn uznał pracę na wielu kontraktach, a także sposób opodatkowania działalności gospodarczej.

Pełne dane wymagają połączenia umów lekarza

Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zwracała uwagę, że dotychczasowe zestawienia nie zawsze pozwalały ustalić łączne zarobki lekarza pracującego w kilku placówkach. Aby uzyskać pełniejszy obraz, trzeba połączyć dane z wielu umów zawartych przez tę samą osobę. W tym celu AOTMiT otrzymała uprawnienia do łączenia danych o wynagrodzeniach z numerem PESEL.

Praca na kilku etatach ma znaczenie dla planowanych regulacji, ponieważ lekarze mogą świadczyć usługi na podstawie wielu kontraktów. Rząd zapowiedział szybkie procedowanie projektów. W debacie pojawiają się jednak pytania nie tylko o skuteczność limitów, lecz także o ich wpływ na dostępność specjalistów w placówkach finansowanych przez NFZ.

Prywatne wizyty i kolejki do specjalistów

Śpiewak wskazywał, że wysokie dochody części lekarzy wiążą się z długimi kolejkami, rosnącymi potrzebami starzejącego się społeczeństwa i nierównościami w dostępie do leczenia. Jego zdaniem problem dotyka nie tylko finansów publicznej ochrony zdrowia, ale również pacjentów korzystających z prywatnych gabinetów.

Postulował też uregulowanie cen prywatnych wizyt, powołując się na rozwiązania stosowane, jak mówił, w Niemczech, Szwajcarii i Holandii. Krytykował opłaty rzędu 400–500 zł za krótką konsultację oraz sytuację, w której pacjent po prywatnej wizycie trafia na dalsze leczenie do publicznej placówki. Określił tę praktykę mianem „zalegalizowanej korupcji”. Była to jego ocena przedstawiona w programie.

Więcej na ten temat usłyszysz w poniższym nagraniu:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki