- Kolejny akt afery Zondacrypto.
- Ustalenia Onetu wskazują, że poseł PiS Michał Moskal miał jednak mieć większy, niż jednorazowe spotkanie na Ibizie, kontakt z Przemysławem Kralem.
- Janusz Kowalski nawołuje do wyrzucenia Moskala z partii Jarosława Kaczyńskiego.
- Sam Moskal nie przyznaje się do winy i grozi sądem za tego typu oskarżenia.
Szokujący materiał Onetu
To Janusz Kowalski, pełniący jeszcze wówczas funkcję posła PiS, był autorem wspomnianych poprawek. Miał przekazać je Michałowi Moskalowi 7 września 2025 roku, a już następnego dnia obaj politycy ogłosili zamiar ich złożenia. Poprawki zostały finalnie przekazane sejmowej Komisji Finansów Publicznych 23 września. Tymczasem zgodnie z doniesieniami Onetu, Przemysław Kral uzyskał dostęp do treści tych poprawek jeszcze przed posiedzeniem komisji. Jego zadaniem było przeanalizowanie ich, a następnie, 22 września, przekazanie swoich spostrzeżeń Arturowi Chodzińskiemu, z prośbą o ich dostarczenie Moskalowi. Portal udostępnił zrzut ekranu wiadomości, którą Kral wysłał do Moskala. Brzmiała ona: "Powodzenia dzisiaj! Oczywiście przekażę razem z całym pakietem informacji".
Zobacz: Radosław Sikorski ostrzega przed Rosją. "Szykuje coś dużego"
W swojej analizie Kral wyraził pozytywną opinię na temat propozycji, które miały złagodzić sankcje karne, zredukować opłaty nadzorcze oraz osłabić rolę Komisji Nadzoru Finansowego. Ponadto, poparł pomysł powołania rady ds. kryptoaktywów, która pełniłaby funkcję organu odwoławczego od orzeczeń KNF. Zwrócił jednak uwagę, że w projekcie brakuje uregulowań dotyczących ograniczenia pozyskiwania danych klientów przez służby państwowe. Onet zamieścił fotografię dokumentu, na którym widoczna jest przygotowana przez Krala opinia. Portal podkreślił, że nie ma pewności, czy spostrzeżenia Krala miały wpływ na finalną formę poprawek.
Janusz Kowalski grzmi
Janusz Kowalski w rozmowie z portalem kategorycznie stwierdził, że nikt nie ingerował w treść tych poprawek. Równocześnie utrzymywał, że przed obradami komisji przesłał dokument jedynie Moskalowi, co – w jego ocenie – oznacza, że tylko Moskal mógł udostępnić go osobom powiązanym z Zondacrypto. - Jestem w szoku. Poprawki przygotowane przeze mnie w imieniu Klubu Parlamentarnego PiS trafiły do człowieka pracującego dla Krala i do samego Krala - mówił.
Sprawdź: Koniec sprawy TW „Bolka”. Prokuratura umorzyła śledztwo ws. Lecha Wałęsy
Jeszcze dosadniej zaatakował Moskala na platformie X. - Podsumowując: poseł Michał Moskal przekazując poza moją wiedzą i kogokolwiek w @pisorgpl moje poprawki Przemysłowi Kralowi za pośrednictem opłacanego przez Krala lobbysty dopuścił się rzeczy haniebnej. Oczekuję, że Klub Parlamentarny @pisorgpl wyrzuci dziś ze swoich szeregów posła, który wszystkich oszukał łamiąc wszelkie standardy transparentnej pracy parlamentarnej. Takie rzeczy należy wypalać żelazem - grzmiał.
Cały wpis wyglądał następująco:
Michał Moskal reaguje
Uchodzący niegdyś za prawą rękę Jarosława Kaczyńskiego poseł stanowczo odrzuca jednak doniesienia Onetu. Ponownie podkreślił on, że z Kralem widział się tylko jeden raz – na Ibizie – i po tym spotkaniu nie utrzymywał z nim kontaktu. Zapewnił również, że nie prowadził rozmów na temat poprawek ani z Kralem, ani z Chodzińskim. Podkreśla, że ich wyłącznym autorem był Kowalski, a on jedynie złożył pod nimi swój podpis. - Nieprawdziwe są zatem wszelkie sugestie, jakobym przygotowywał poprawki z P. Kralem (w ogóle nie uczestniczyłem w przygotowaniu ich treści!), otrzymywał od niego ich treść lub wpływał w jakikolwiek inny sposób na kształt poprawek do ustawy. Sugestie tego typu będą się spotykać z odpowiedzią na drodze prawnej - napisał stanowczo Moskal.
Cały wpis wyglądał następująco: