Radosław Sikorski ostrzega przed Rosją. "Szykuje coś dużego"

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ostrzega Rosję, informując, że Kreml może szykować „coś dużego” jeszcze w 2026 roku. Według szefa polskiej dyplomacji możliwy jest atak pod fałszywą flagą, który miałby stać się pretekstem do ogłoszenia nowej fali mobilizacji w Rosji.

Radosław Sikorski z podniesionym palcem wskazującym. O jego ostrzeżeniach wobec Rosji przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Marek Kudelski/Super Express
  • Główne ostrzeżenie: Rosja przygotowuje "coś dużego".
  • Możliwe scenariusze ataku. Czym jest "fałszywa flaga"?
  • Strategia Rosji wobec Ukrainy i rola sojuszników Polski.

Co Rosja planuje w 2026 roku? Sikorski ostrzega

Informacje o tym, że Rosja może przygotowywać się do poważnej eskalacji, płyną z wielu kierunków. Podczas rozmowy w Nowym Jorku minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wprost przyznał, że wywiady sojusznicze mają powody do niepokoju. Choć nie zdradził szczegółów, jego słowa brzmią jednoznacznie.

Otrzymujemy informacje (...) nie zdradzamy źródeł, ale jest ich wiele, że Rosja szykuje coś dużego w tym roku – powiedział szef polskiego MSZ.

Polsat News wskazuje, że zdaniem ministra spraw zagranicznych, jednym z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy jest próba wywołania wewnętrznego kryzysu, który uzasadniłby dalsze działania wojenne. Podczas rozmowy w Nowym Jorku Radosław Sikorski ostrzegł, że Rosja może szukać pretekstu do ogłoszenia nowej mobilizacji, a idealnym narzędziem do tego byłby atak pod fałszywą flagą. Chodzi o operację, w której Rosja sama zaatakowałaby siebie lub swoich obywateli, by zrzucić winę na Ukrainę lub kraje NATO i zyskać poparcie społeczne dla wysłania na front kolejnych setek tysięcy ludzi.

Myślimy również, że opinia publiczna istnieje nawet w dyktaturach i uważam, że Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji, więc mogą przeprowadzić atak pod fałszywą flagą, aby powiedzieć Rosjanom: "jesteśmy atakowani i dlatego musimy się zmobilizować" – dodał Sikorski.

SIKORSKI ZAPOWIADA: PRZEKAŻEMY SPRZĘT UKRAINIE | Ósma Runda

Gdzie Rosja może zaatakować? Sikorski wskazuje możliwe cele

Ze słów szefa polskiego MSZ wynika, że nie należy spodziewać się klasycznej, pełnoskalowej inwazji na kraj NATO. Rosja, zdaniem ministra, byłaby „szalona”, gdyby się na to zdecydowała. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz hybrydowy – atak niejednoznaczny, który utrudniłby Sojuszowi Północnoatlantyckiemu podjęcie jednomyślnej decyzji o uruchomieniu artykułu 5, czyli zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.

Minister wymienił kilka potencjalnych, zapalnych punktów na mapie Europy. Po spotkaniu z szefem dyplomacji Białorusi Maksymem Ryżenkowem, Sikorski podkreślił, że Mińsk obawia się wciągnięcia w wojnę. Jednocześnie wskazał na konkretne miejsca, gdzie Rosja mogłaby próbować zdestabilizować sytuację:

  1. Estonia: prowokacje w mieście Narwa, gdzie większość mieszkańców stanowią etniczni Rosjanie.
  2. Łotwa: podobne działania w miastach, w których również dominuje mniejszość rosyjska.
  3. Litwa: próba siłowego utworzenia korytarza lądowego z Białorusi do enklawy królewieckiej.

Według Sikorskiego potencjalne cele Rosji to kraje bałtyckie, gdzie Kreml mógłby próbować wywołać niepokoje z udziałem mniejszości rosyjskiej lub nawet podjąć próbę utworzenia korytarza lądowego do Królewca. To scenariusze, które miałyby na celu testowanie spójności i szybkości reakcji NATO.

Jak wiecie, w Narwie w Estonii większość stanowią Rosjanie. W niektórych miastach na Łotwie również Rosjanie stanowią większość. Chcieliby mieć most lądowy z Białorusi do enklawy królewieckiej przez Litwę. Nie wiemy, co zrobią, ale musimy się przygotować, żeby ich odstraszyć – wymieniał minister.

Jaka jest rola sojuszników Polski?

Oprócz potencjalnych ataków hybrydowych na kraje NATO, główna strategia Rosji pozostaje niezmienna: wyczerpanie Ukrainy i odcięcie jej od zachodnich dostaw. Minister Radosław Sikorski zwrócił uwagę, że ostatnie uderzenia na cele w pobliżu polskiej granicy są tego najlepszym dowodem. To budzi realny niepokój, ponieważ rosyjskie rakiety bywają niecelne i mogą przypadkowo spaść na terytorium Polski.

Kreml, mimo sankcji i kurczących się rezerw, wciąż ma zasoby, by kontynuować wojnę przez kolejny rok lub dwa. Według szefa polskiej dyplomacji Rosja liczy na dwie kluczowe karty, które zamierza rozegrać: kolejną falę mobilizacji oraz zniszczenie ukraińskiej infrastruktury energetycznej przed zimą. Jednocześnie minister Sikorski zaznaczył, że Ukraina również ma swoje "karty do gry", a jedną z nich mogą być skuteczne ataki na rosyjskie rafinerie, które osłabiają gospodarkę agresora.

W tej skomplikowanej układance kluczową rolę odgrywa siła odstraszania, a tę - według szefa MSZ - gwarantują sojusznicy, przede wszystkim Stany Zjednoczone. Minister Sikorski przypomniał o obietnicy złożonej prezydentowi Polski w sprawie utworzenia stałej bazy wojsk USA.

Chcemy więc takiej obecności Stanów Zjednoczonych, która by nas uspokoiła, ale nie stanowiła zagrożenia dla Rosji. I mamy nadzieję, że prezydent Trump dotrzyma obietnicy, którą złożył naszemu prezydentowi w tej sprawie – powiedział.

Obecnie w Polsce stacjonuje rotacyjnie około 7 tysięcy żołnierzy amerykańskich, jednak zdaniem Radosława Sikorskiego docelowa stała obecność na poziomie jednej brygady, czyli około 10 tysięcy żołnierzy, byłaby wystarczającym sygnałem dla Rosji. To właśnie realna siła militarna na wschodniej flance NATO, a nie tylko dyplomatyczne zapewnienia, mają być najskuteczniejszym sposobem na powstrzymanie ewentualnych agresywnych planów Kremla. Jak podsumował szef polskiego MSZ, relacje Europy i USA przypominają małżeństwo z rozsądku – nawet jeśli bez wielkiej miłości, to wciąż korzystne i warte utrzymania dla obu stron.

Robisz to na wakacjach? W tym kraju możesz dostać mandat! 10 podchwytliwych pytań
Pytanie 1 z 9
Jesteś w Wenecji. Widzisz kanał i masz ochotę wskoczyć do wody, żeby się ochłodzić. Możesz?
Jesteś w Wenecji. Widzisz kanał i masz ochotę wskoczyć do wody, żeby się ochłodzić. Możesz?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki