Radosław Sikorski zasugerował podczas spotkania Jałtańskiej Strategii Europejskiej w Kijowie., że NATO powinno przeprowadzić ćwiczenia wojskowe w pobliżu obwodu królewieckiego. Jak tłumaczył, powinny one być wystarczająco agresywne, aby prezydent Rosji Władimir Putin nie był pewien, co zrobi sojusz, i w konsekwencji zmusił go do wycofania części wojsk z Ukrainy. – Putin wie lub zakłada, że NATO jest sojuszem pokojowym i nie wykorzystamy jego lokalnej słabości. I być może to błąd – przekonywał.
Zobacz: Przysłano karetkę do protestującej posłanki PiS. Odesłała ją, mimo, że ma "już tylko wodę z kranu"
Szef rosyjskiego MSZ Aleksandr Gruszko postanowił zareagować na te słowa polskiego wicepremiera. W poniedziałkowym wywiadzie dla agencji TASS zdecydowanie nie gryzł się on w język, atakując Sikorskiego. Jak bezkompromisowo ocenił:
- Wezwanie polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego do przeprowadzenia większych i bardziej agresywnych ćwiczeń NATO w pobliżu obwodu kaliningradzkiego Rosji powinno zostać pozostawione ocenie ludzi w białych fartuchach
Jego zdaniem Sikorski jako minister spraw zagranicznych Polski powinien "zrobić wszystko, co możliwe, aby wzmocnić bezpieczeństwo Polski, zamiast stwarzać zagrożenia dla kraju".
Sprawdź: Tusk i Żurek mogą stanąć przed sądem? „Wcale nie aż takie nieprawdopodobne”
- To zdumiewające, że minister spraw zagranicznych składa oświadczenia, które podsycają napięcia i stwarzają zagrożenia dla samej Polski. Jest dosłownie opłacany za robienie wszystkiego, co możliwe, aby wzmocnić bezpieczeństwo swojego kraju – dodał Gruszko.
Galeria poniżej: Tak naprawdę mieszka Radosław Sikorski z żoną. Sąsiedzi mówią o nich jedno