- Karol Nawrocki, jeszcze niedawno polityczny wychowanek PiS, zaczyna podejmować decyzje wbrew Jarosławowi Kaczyńskiemu.
- Kością niezgody było podpisanie ustawy o PIP i powołanie Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa SN.
- Pierwszy rok prezydentury pokazał, że Nawrocki coraz częściej prezentuje własną linię polityczną.
- W PiS narasta frustracja i poczucie zdrady, a eksperci przewidują dalsze konflikty, bo prezydent próbuje budować własne środowisko na prawicy.
Scenariusz pisany był przy Nowogrodzkiej
Droga Karola Nawrockiego na szczyty władzy była ściśle związana z Prawem i Sprawiedliwością – najpierw jako dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, później prezesa IPN. Gdy w listopadzie 2024 r. w krakowskiej hali Sokół Jarosław Kaczyński ogłaszał poparcie dla jego „bezpartyjnej” kandydatury, mało kto wierzył w jego pełną niezależność. Sam Nawrocki podsycał te głosy, mówiąc o prezesie partii, że to właśnie jego decyzje kształtowały polską rzeczywistość, a on sam jest jedną z nich.
Gdy w sierpniu 2025 r. Nawrocki wprowadzał się do Pałacu, otoczył się sprawdzonymi kadrami z PiS. Paweł Szefernaker (39 l.) został szefem gabinetu, Marcin Przydacz (39 l.) objął Biuro Polityki Międzynarodowej, a Zbigniew Bogucki (46 l.) stanął na czele Kancelarii Prezydenta. Przez pierwsze miesiące prezydent realizował scenariusz Nowogrodzkiej i seryjnie wetował rządowe ustawy, takie jak lex Kamilek, ustawa o „aktywnym rolniku” czy ustawa o KRS. Uderzanie w koalicję rządzącą było w pełni na rękę Kaczyńskiemu, choć eksperci zwracali uwagę, że Nawrocki ma poglądy radykalniejsze i bardziej wyraziste niż umiarkowani członkowie PiS, bliższe środowiskom konfederackim.
Czerwcówka polityków! Jedni dusili prawdziwki, inni świętowali w Gdańsku
Wiosna przyniosła pierwsze konflikty
Jeszcze w połowie marca, po zawetowaniu ustawy wprowadzającej program SAFE, na Nowogrodzkiej strzelały korki od szampana. PiS domagało się weta, grzmiąc o zagrożeniu dla suwerenności armii, a Nawrocki uległ tym naciskom, ignorując apele szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza (45 l.).
Sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać za sprawą na razie dwóch decyzji, które w PiS uznano za zdradę. Pierwszą z nich było podpisanie 2 kwietnia nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Decyzja ta zapadła wbrew oficjalnym i głośnym postulatom polityków PiS, którzy domagali się weta lub skierowania przepisów do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej (co wstrzymałoby ich wejście w życie). Ustawa nadaje nowe kompetencje inspektorom. Prezydent zdecydował się na ruch kompromisowy: podpisał ustawę, dzięki czemu weszła w życie, ale jednocześnie skierował ją do TK w trybie kontroli następczej, krytykując rząd za brak dialogu społecznego.
Nawrocki nadal liderem, ale już nie samotnym. Nowy sondaż miesza w czołówce
W maju Karol Nawrocki zdecydował się zaś na powołanie sędziego Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego, co stało w całkowitej sprzeczności z jednoznacznym stanowiskiem PiS. Jarosław Kaczyński domagał się innego kandydata, gdyż Kapiński kojarzony jest z uniewinnieniem Lecha Wałęsy od zarzutu współpracy z SB w 2000 r. Podobno Nawrocki wolał posłuchać w kwestii tej nominacji podszeptów Mateusza Morawieckiego (58 l.). – Po stronie prezydenta jest podejmowanie najlepszych dla Polski decyzji, a nie zajmowanie się komentarzami czy kwestiami publicystycznymi – skomentował swoją decyzję prezydent.
Nawrocki krytykowany przez jądro PiS
Według naszych informacji, Jarosław Kaczyński wściekł się na Nawrockiego. Zresztą nie tylko on. – Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu – taka była reakcja byłego szefa BBN, historyka Sławomira Cenckiewicza (55 l.) na decyzję ws. I prezesa SN.
Eksperci wskazują, że podobnych konfliktów na linii PiS – Pałac Prezydencki będzie coraz więcej. - Karol Nawrocki będzie chciał budować własną pozycję, a nawet własne środowisko, będące „satelitą” między Konfederacją a otoczeniem Mateusza Morawieckiego. Otoczenie prezydenta widzi, że Prawo i Sprawiedliwość ma ogromne problemy, więc bezpośrednie identyfikowanie się z tą partią może być niekorzystne. Ta walka o odróżnienie się od PiS będzie jeszcze mocniejsza. Prezydent coraz jaśniej prezentuje swoje zdanie i działania, czego przykładem jest chociażby inicjatywa odebrania odznaczenia prezydentowi Zełenskiemu - komentuje politolog dr Bartłomiej Machnik.