- Rada Ministrów proponuje ograniczenie miesięcznych zarobków w publicznej ochronie zdrowia do 76,8 tys. zł oraz stawki godzinowej do 250 zł, co ma na celu eliminację "kominów zarobkowych" i nieuzasadnionych stawek.
- Pakiet zmian obejmuje likwidację wynagrodzeń uzależnionych od procentu wartości procedury, wprowadzenie pełnej jawności kontraktów zawieranych przez placówki publiczne, a także dokładniejszą kontrolę czasu pracy medyków i monitorowanie ich łącznych zarobków z różnych źródeł.
- Cała reforma jest odpowiedzią na doniesienia o nieprawidłowościach i ma na celu przywrócenie zaufania do publicznej służby zdrowia, zgodnie z deklaracją premiera Donalda Tuska, że "leczenie nie jest po prostu brutalnym biznesem".
Inicjatywa reformatorska jest bezpośrednią reakcją na liczne doniesienia o nieprawidłowościach występujących w publicznych placówkach medycznych. Kluczowe założenia pakietu zmian, przedstawione przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę 8 lipca, obejmują wprowadzenie limitów wynagrodzeń, precyzyjny nadzór nad czasem pracy personelu medycznego, uruchomienie centralnej e-kolejki oraz przyspieszenie wdrożenia systemu e-rejestracji.
Cztery projekty rozporządzeń, dotyczące również monitorowania harmonogramów przyjęć pacjentów oraz struktury wydatków szpitali na wynagrodzenia, zostały już skierowane do konsultacji publicznych. Premier Donald Tusk, inaugurując posiedzenie rządu.
- Dzisiaj będziemy w skupieniu słuchać pani minister zdrowia w sprawie przygotowanych projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących oczekiwanych przez ludzi zmian w ochronie zdrowia - stwierdził.
Uzasadnienie reform
Premier Donald Tusk szczegółowo wyjaśnił motywy stojące za proponowanymi zmianami. Jak podkreślił, najbardziej intensywne dyskusje wzbudzała dotychczas kwestia nieuzasadnionych "kominów zarobkowych" oraz brak klarowności w sposobie ustalania wynagrodzeń lekarzy.
- Najwięcej emocji, jak państwo pamiętacie, budziła kwestia nieuzasadnionych kominów zarobkowych i niejasności, jeśli chodzi o sposób kształtowania zarobków lekarzy - mówił premier. - Sami lekarze wielokrotnie w tych dniach zwracali się do mnie z prośbą, żeby te kwestie ustalić w sposób czytelny, transparentny, żeby ludzie naprawdę czuli, że tam jest wszystko w porządku, mówiąc ludzkim językiem - dodał.
Szef rządu zapewnił, że planowane regulacje nie są wymierzone w personel medyczny.
- Lekarze, pielęgniarki, wszystkie zawody medyczne, zasługują na najwyższy szacunek. Co do tego nikt nie ma wątpliwości - podkreślił. Dodał jednak, że brak jasnych i spójnych zasad wynagradzania negatywnie wpływa na całe środowisko. - Źle byłoby, gdyby wokół zarobków przynajmniej niektórych grup czy niektórych konkretnych lekarzy narastała atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu - stwierdził - zaznaczył.
Kluczowe zmiany
Jednym z centralnych punktów przygotowywanej legislacji jest ustanowienie maksymalnego pułapu wynagrodzeń w publicznym sektorze opieki zdrowotnej.
- Mówiliśmy o potrzebie uregulowania górnego pułapu zarobków, jeśli chodzi oczywiście o publiczną służbę zdrowia, żeby nie było wątpliwości - podkreślił.
Zgodnie z propozycją Ministerstwa Zdrowia, miesięczny limit ma być równy szesnastokrotności płacy minimalnej, co obecnie przekłada się na kwotę 76,8 tys. zł (przy założeniu 300 godzin pracy). Stawka godzinowa ma wynieść 250 zł.
- Biedy nie ma. Niektórym będzie się wydawało, że to bardzo dużo, bo to jest dużo - mówił. Premier argumentował, że rozwiązanie to ma na celu ograniczenie nieuzasadnionych, wygórowanych zarobków, jednocześnie nie pogarszając sytuacji finansowej większości lekarzy.
- Rozmawiałem z panią minister długie godziny na temat tego, jak w sposób mądry, nie polityczny, tylko naprawdę mądry, przemyślany, podejść do tego problemu. Nie chodzi o wzbudzanie jakichś emocji, nie chodzi o to, żeby lekarze zarabiali źle - zaznaczył. - Wręcz przeciwnie. Ta propozycja oznacza, że polscy lekarze i tak będą bardzo wyraźnie powyżej średniej europejskiej, jeśli chodzi o możliwość zarabiania. Naprawdę nie będzie krzywdy - dodał.
Rewolucja w szpitalach. Minister zdrowia zapowiada wielkie zmiany. Co to oznacza dla pacjentów?
Premier przewiduje jednak, że limit może spotkać się ze sprzeciwem części medyków, którzy w przeszłości osiągali znacznie wyższe dochody.
- Nielicznym będzie się wydawało, że to jest mało, bo zarabiali w tym niekonsekwentnym i zupełnie niekontrolowanym systemie wynagrodzeń dużo, dużo więcej - mówił premier. - Ten pułap, ten limit, wydaje się przyzwoity i na pewno nie skazuje nikogo na niskie zarobki. 76 800 zł naprawdę jest chyba godna kwota - ocenił.
Równolegle, resort zdrowia planuje wprowadzenie bardziej szczegółowej kontroli nad czasem pracy personelu medycznego. Placówki będą zobowiązane do przekazywania NFZ rzeczywistych grafików pracy, z uwzględnieniem godzin rozpoczęcia i zakończenia pracy poszczególnych osób.
- To ograniczenie czasu pracy lekarzy też nie jest naprawdę drastyczne. Lekarze będą mogli pracować długo, żeby zarobić dużo, ale wymagane było także precyzyjne określenie, jak długo może lekarz pracować - mówił.
Podkreślił, że ma to na celu zarówno racjonalizację wydatków publicznych, jak i zwiększenie bezpieczeństwa pacjentów.
Monitorowanie dochodów medyków
Premier Tusk odniósł się także do niedawno podpisanej ustawy, która umożliwi Ministerstwu Zdrowia agregowanie danych dotyczących wynagrodzeń medyków pracujących w różnych miejscach. "- Na podstawie numeru PESEL Ministerstwo Zdrowia będzie w stanie zidentyfikować zarobki w ochronie zdrowia i je zindywidualizować. Będzie wiadomo, ile dany lekarz zarabia w różnych miejscach pracy - powiedział.
Premier zaznaczył, że celem zbierania tych informacji nie jest publiczne ujawnianie zarobków konkretnych osób.
- Nie po to, żeby epatować opinię publiczną czy media tymi zarobkami, tylko po to, żeby realistycznie ocenić, na ile ustawy są realizowane, na ile racjonalnie działają jednostki podległe w ten czy inny sposób władzom publicznym i korzystające z pieniędzy NFZ - wyjaśnił.
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Donald Tusk: