Rajd do Morskiego Oka będzie go słono kosztował. Kierwiński zapowiada 5 lat zakazu wjazdu

2026-05-23 16:52

To już nie tylko sprawa mandatu za 100 zł. Po głośnym rajdzie sportowym autem do Morskiego Oka głos zabrał Marcin Kierwiński. Szef MSWiA poinformował, że sprawca ma zostać rozliczony, a na wniosek policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu do Polski na 5 lat. To kontynuacja sprawy, w której wcześniej interweniował premier Donald Tusk.

Marcin Kierwiński

i

Autor: Tik Tok; Shutterstock; Kudelski Marek / Super Express

Kierwiński reaguje po rajdzie do Morskiego Oka. „Zostanie rozliczony”

Sprawa rajdu sportowym autem do Morskiego Oka ma ciąg dalszy. Marcin Kierwiński poinformował na platformie X, że kierowca, który złamał zakaz wjazdu na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego, poniesie poważniejsze konsekwencje niż tylko symboliczny mandat.

„Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. W związku z naruszeniem porządku publicznego na wniosek Policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją” — napisał szef MSWiA.

To ważny zwrot w sprawie, która od kilku godzin wywołuje ogromne emocje w sieci. Początkowo największe oburzenie wzbudziła nie tylko sama jazda autem po trasie do Morskiego Oka, ale też kara: 100 zł mandatu i 8 punktów karnych.

Najpierw 100 zł mandatu, potem interwencja Tuska

Ukraiński influencer Andriy Gavryliv wjechał sportową corvettą na drogę prowadzącą do Morskiego Oka, mimo że prywatne samochody nie mogą poruszać się tą trasą. Jak podawał TVN24, kierowca opublikował w sieci nagrania i zdjęcia z wyprawy, a policja zatrzymała go przy wyjeździe z terenu parku. Początkowo zakończyło się to mandatem w wysokości 100 zł.

Sprawa szybko trafiła do premiera. Donald Tusk napisał, że „rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie” i zapowiedział, że zwrócił się do MSWiA o pilne ustalenie szczegółów zdarzenia oraz wyciągnięcie surowych konsekwencji.

Teraz z komunikatu Kierwińskiego wynika, że sprawa wyszła daleko poza zwykłe wykroczenie drogowe. Szef MSWiA mówi już o naruszeniu porządku publicznego i 5-letnim zakazie wjazdu do Polski.

Rajd do Morskiego Oka wywołał burzę

Droga do Morskiego Oka to jedna z najbardziej rozpoznawalnych tras w Tatrach. Codziennie przemierzają ją pieszo tysiące turystów. Wjazd prywatnym samochodem w to miejsce jest zakazany, a teren znajduje się pod ochroną Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Dlatego film i zdjęcia z corvettą na trasie natychmiast wywołały falę komentarzy. Internauci pytali, jak to możliwe, że za tak głośne złamanie zakazu kierowca dostał tylko 100 zł mandatu. Jak relacjonowały media, policja tłumaczyła później, że w chwili interwencji funkcjonariusze nie mieli pełnej wiedzy o skali przejazdu.

Po wpisach Tuska i Kierwińskiego sprawa nabrała już rangi państwowej.

Pilna interwencja premiera ws. ukraińskiego kierowcy nad Morskim Okiem. "Zwróciłem się do MSWiA"

To już nie tylko mandat

Zapowiedź wpisania kierowcy na listę osób niepożądanych zmienia ciężar całej historii. Z afery o brawurę influencera i 100-złotowy mandat robi się sprawa o granice lekceważenia prawa w Polsce.

Kierwiński napisał wprost, że „łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją”. To zdanie może stać się puentą całej sprawy. Bo po rajdzie do jednego z najcenniejszych przyrodniczo miejsc w Polsce najgłośniejsze pytanie brzmiało: czy za taki wybryk naprawdę wystarczy 100 zł?

Poniżej galeria zdjęć: Morskie Oko zaśmiecone jak nigdy. To sprawka turystów. TPN opublikował zdjęcia.

Polityka SE Google News
OSTRA REAKCJA WOBEC IZRAELA! "WEZWAĆ AMBASADORA, ZAKAZAĆ WJAZDU!" | Express Biedrzyckiej
Sonda
Czy 5-letni zakaz wjazdu do Polski za rajd do Morskiego Oka to dobra decyzja?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki