- Plan PSL zakłada wygaszenie mandatów obecnych sędziów TK i wybór nowego składu Trybunału
- Kadencje sędziów w nowym składzie miałyby trwać trzy, pięć albo dziewięć lat
- Zmiana konstytucji wymaga w Sejmie większości trzech piątych głosów, a w Senacie zwykłej większości
- Kryzys wokół Trybunału sprawia, że na rozpatrzenie skarg konstytucyjnych obywatele czekają latami
Kosiniak-Kamysz chce wymienić skład Trybunału
Na początku listopada 2026 r. lider PSL i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił propozycję konstytucyjnego resetu Trybunału Konstytucyjnego. Zakłada ona wygaszenie mandatów obecnych sędziów TK oraz przeniesienie ich w stan spoczynku.
W ich miejsce miałby zostać wybrany nowy, jednorazowy skład Trybunału. Kadencje jego sędziów trwałyby trzy, pięć albo dziewięć lat. Później wróciłyby obecne zasady wyboru sędziów lub wprowadzono by nowe, jeśli znalazłoby się dla nich poparcie.
Realizacja takiego planu wymaga zmiany konstytucji. W Sejmie nowelizacja konstytucji wymaga większości trzech piątych głosów, a w Senacie zwykłej większości. Spór budzi też rola prezydenta przy wyborze nowego składu Trybunału.
Jest poparcie dla resetu, ale nie dla każdego rozwiązania
Dominika Długosz opowiedziała się za rozwiązaniem kryzysu wokół Trybunału poprzez zmianę konstytucji. Zastrzegła jednak, że nie przesądza, czy projekt Kosiniaka-Kamysza powinien mieć właśnie taki kształt. Jej zdaniem potrzebne jest rozwiązanie, które zakończyłoby spór wokół tej instytucji.
Projekt ma jednak także wyraźny wymiar polityczny. Jak zauważył Karol Surówka, przed kampanią wyborczą PSL potrzebuje pomysłu, który odróżni je od większych ugrupowań i pozwoli kreować się na partię szukającą porozumienia. W podobnym tonie Długosz mówiła, że Kosiniak-Kamysz próbuje odróżnić się od Donalda Tuska.
Zdaniem obojga rozmówców porozumienie PiS i Koalicji Obywatelskiej w sprawie zmiany konstytucji jest dziś mało realne. Surówka wprost uznał, że plan nie zostanie zrealizowany. Długosz zwracała z kolei uwagę na skalę wzajemnych oskarżeń między głównymi stronami sporu.
Obywatele latami czekają na rozpatrzenie skarg
Jednym z tematów były też sprawy czekające na rozpatrzenie przez Trybunał. Długosz, powołując się na rozmowy z politykami Koalicji Obywatelskiej, mówiła o około 1200 skargach wniesionych w ciągu ostatnich dwunastu lat. Najstarsza z nich ma czekać na rozpatrzenie od trzynastu lat. Surówka mówił z kolei o 1171 nierozpatrzonych sprawach.
Wśród zaległych spraw mogą być takie, które bezpośrednio dotyczą obywateli. Długosz podkreślała, że Trybunał powinien przede wszystkim rozpatrywać skargi konstytucyjne, a nie zajmować się głównie własnym kryzysem i statusem sędziów.
Krytycy resetu uważają, że sama dyskusja o takim rozwiązaniu może podważać legitymację obecnego Trybunału. Jak relacjonował Surówka, politycy Lewicy nie chcą ustalać nowych zasad wspólnie z PiS, które obarczają odpowiedzialnością za kryzys TK. Długosz zwracała jednak uwagę, że trwałe porozumienie mogłoby utrudnić przyszłe, polityczne podważanie składu Trybunału.
Poniżej możesz obejrzeć cały materiał: