"Putin jest ciągle drapieżnikiem"
Premier Donald Tusk i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyjechali w niedzielę, 31 sierpnia do Krynek (woj. podlaskie), na granicę polsko-białoruską. Głównym tematem rozmów jest obronność i bezpieczeństwo, w tym ochrona wschodniej granicy UE. Później, na wspólnej konferencji prasowej, szefowa KE mówiła między innymi, że potrzebna jest koordynacja działań i zwiększanie wydatków na obronność, szczególnie w krajach, które graniczą z Rosją.
- Wiemy, że Putin się nie zmienił i się nie zmieni. Jest drapieżnikiem. W ostatnich 25 latach rozpoczął cztery wojny: Czeczenia, Gruzja, Krym i teraz pełnoskalowa inwazja na Ukrainę. Z doświadczenia wiemy, że można go szachować tylko silnym odstraszaniem - podkreślała Ursula von der Leyen.
Ryzykowna konferencja premiera i szefowej KE?
Na koniec konferencji zabrał głos premier Donald Tusk i zdradził zaskakujące kulisy wydarzenia. Okazało się, że ochrona odradzała organizację wydarzenia z powodów bezpieczeństwa. - Otrzymaliśmy informację, że pojawili się białoruscy żołnierze z długą bronią. W tej sytuacji zapytałem się pani przewodniczącej, co ona na to. Usłyszałem słowa, które chciałem usłyszeć: Zero ustępstw. W końcu to miała być też demonstracja europejskiej jedności. Dziękuję za ten gest, nie jest on wcale taki częsty. Przeżyliśmy - powiedział premier polskiego rządu.
Dodajmy, że wizyta w Polsce szefowej KE odbywa się w ramach - rozpoczętej w piątek, 29 sierpnia - serii jej spotkań w państwach unijnych, graniczących z Rosją i Białorusią. Łącznie Ursula von der Leyen odwiedzi siedem państw: Estonię, Litwę, Finlandię, Łotwę, Polskę, Bułgarię i Rumunię.