Prof. Kik o Trumpie: Chce kierować wielką przemianą ładu światowego

2026-02-16 10:18

W "Porannym Ringu" gościem był politolog prof. Kazimierz Kik. Jak mówił: - W tej chwili USA odchodząc od funkcji, roli Pax Americana chcą jednak mimo wszystko mieć kontrolę nad tym nowym etapem budowania świata. Czyli dobrze nie będzie Pax Americana, ale będzie świat taki, który my Amerykanie akceptujemy, a nawet wymyślimy. Do tego potrzebna jest osobowość na tę miarę i tą osobowością jest rzeczywiście obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, który chce kierować tą wielką przemianą ładu światowego. Czy to się uda? Oczywiście nie.

prof. Kazimierz Kik,

i

Autor: Poranny Ring/ Youtube

Specjalizuje się pan w tym europejskim, jakby to nazwać, no właśnie, europejskim kociołku. W zeszłym roku zapamiętaliśmy to Monachium jako szok. Prezes tej konferencji płakał, mówił, że ta jedność jest rozbita, a J. D. Vance, wiceprezydent amerykański, nie szczędził słów krytyki pod adresem Europy. W tym roku był trochę inaczej, trochę, ale tylko trochę. Marco Rubio wyszedł. Mówi się, że Donald Trump wysłał go, żeby nieco zelżyć ten ton i on mówi tak: Wiara w koniec historii okazała się głupia. I tutaj ponownie wypunktował Europę jako ktoś, kto zaburza swoją tożsamość poprzez masową migrację z krajów nie kulturowo podobnych, że musi przywrócić przemysł, że musi wrócić ta Europa, którą my pamiętamy jako ta zakładająca świat, kolonializująca świat. Co nam to tegoroczne Monachium mówi?

Moim zdaniem tam nie powiedziano nic nowego bo świat nas funkcjonuje w oparciu o zaskoczenia. Miejscem narodzin zaskoczeń, co dzisiaj są Stany Zjednoczone. Dlatego że to jednak Pax Americana, póki była Pax Americana wyjście z Pax Americana znów jest dokonywane rękami Amerykanów. Znaczy przynajmniej Amerykanie próbują tego dokonać, czyli jeden świat się kończy, a drugi Amerykanie chcieliby, żeby był pod ich dyktando. Ten, który się rodzi. I mamy zaskoczenie. No przykładowo Ukraina. Ukraina wpadła w bardzo, bardzo przykrą sytuację wojny z Rosją, głównie z tego powodu, że ktoś skłaniają do chęci przystąpienia do NATO. I nagle tam ktoś, w tej chwili, nie chce jej w NATO.

A w 1994 roku ktoś namówił ją do tego, żeby podpisała memorandum budapesztańskie i zrzekła się broni jądrowej.

No, widzi pani, czyli krótko mówiąc są jacyś dyrygenci ukryci i są ofiary. W tym wypadku akurat ofiarą jest w tej chwili nie tylko Ukraina, ale i Europa. Dlatego, że dyrygenci w tej chwili znajdują się, no, w innym zupełnie miejscu niż znajduje się Europa. Czyli w tej chwili Stany odchodząc od funkcji, roli Pax Americana chcą jednak mimo wszystko mieć kontrolę nad tym nowym etapem budowania świata. Czyli dobrze nie będzie Pax Americana, ale będzie świat taki, który my Amerykanie akceptujemy, a nawet wymyślimy. Do tego potrzebna jest osobowość na tą miarę i tą osobowością jest rzeczywiście obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, który chce kierować tą wielką przemianą ładu światowego. Czy to się uda? Oczywiście nie.

Nie, ale zdaniem pana to się oczywiście nie uda?

To nie uda się. Dlaczego? Dlatego, że przyszłość świata w tej chwili będzie inspirowana albo też pod ciśnieniem czynnika demograficznego. Czynnik demograficzny, który dokona tej wielkiej przemiany, dawniej tą ilość czołgów, samolotów i tak dalej i tak dalej, a teraz raz, to niestety budzi się trzeci, inaczej świat południa, czyli taka Europa ma najniższy przyrost naturalny i będzie spadała, jeżeli chodzi o liczbę narodzonych Europejczyków, ponadto taka Afryka ma dzisiaj półtora miliarda, będzie miała do końca tego wieku 4,5 miliarda, taka Europa, która ma w tej chwili około 700 milionów, będzie miała sześć 600 milionów mniej więcej, migracje zmienią kształt i wyraz twarzy Europy niebawem, no niebawem, do końca tego wieku, mniej więcej i nic nie zrobimy. Dlaczego? Przecież nie będziemy mordować ludzi, którzy przedostają się do Europy, prawda? Europa może, może się troszeczkę nie tyle obronić, bo tu wraca nam to, co było 2000 lat temu, kiedy Europa …

Chodzi panu o upadku Cesarstwa Rzymskiego, kiedy najazd różnych ludów doprowadził do erozji.

Dokładnie. Ukształtowali Europę taką jaka jest w tej chwili. Jesteśmy w przededniu zupełnie innej Europy, innego świata bo wszędzie wokół nas jest fala przyrostu demograficznego, a akurat w Europie tylko i wyłącznie jest odwrotnie.

Z całym szacunkiem, panie profesorze, ale no ja nie słyszałam podczas tego forum bezpieczeństwa, tej konferencji bezpieczeństwa, tego podnoszonego argumentu, że to bezpieczeństwo jest jakimś że to jest nasza prokreacja jest jakimś problemem. Ja mam wrażenie, że te rządy europejskie zdają sobie realnie sprawę z tego, że brak dzieci, brak zastępowalności pokoleń jest problemem, ale dla nich rozwiązaniem jest przyjmowanie imigrantów, a nie zachęcanie Europejczyków do tego, żeby budowali ten potencjał. 

Wie pani, mamy Stany Zjednoczone, bo odejdźmy od Europy i popatrzmy na Stany i popatrzmy na ten cały XXI wiek w kontekście tego, co ze Stanami się będzie działo.

Znaczy w Stanach ja widzę, że rodzina jest nadal wartością numer jeden. W Stanach posiadanie trójki, czwórki, dzieci jest czymś naturalnym. Kobiety robią karierę i nie ma tam zwolnień lekarskich, nie ma tam świadczeń macierzyńskich rocznych, a jakoś kobiety rodzą dzieci.

Ale niech pani popatrzy, które korwety, bo Stany Zjednoczone, albo przynajmniej statystycy, analitycy wskazują, że do 2049 roku mniej więcej w biali stracą większość w Stanach Zjednoczonych. Nastąpi taka rewolucja, także tam demograficzna, bo tak jak pani mówi, tam rodzą kobiety, ale imigrantki. W dużym stopniu głównie te dzieci, te liczebne rodziny, liczne rodziny. No w związku z tym w XXI wieku czeka nas to co w Stanach Zjednoczonych? Tam Biali stracą większość, a w Europie? No popatrzmy, ja cały czas mówię, że w Afryce jest dzisiaj półtora miliarda, a będzie 4,5 miliardy, a w Europie jest 600 - 700 milionów mniej więcej, będzie 600, a może i niżej. I jeżeli popatrzymy, co się dzieje, jak zmienia się struktura etniczna ludności państw europejskich powolutku, powolutku, to czeka nas coś zaskakującego. Przykładowo Polska będzie tylko największą ofiarą, ponieważ Polska jest tym krajem, że najpierw w świecie Europa jest najmniej dzieci się rodzi czyli najmniejsze jest przyrost naturalny, a w Europie Polska.

Tak, 1,1 tylko. Jest dramatyczna sytuacja. Niektórzy mówią, że ten napływ uchodźców wojennych z Ukrainy tak naprawdę nas uratował, ale w temacie Ukrainy chciałabym zacytować słowa Radosława Sikorskiego szefa MSZ.

Powiem jasno. To Europa płaci teraz za tę wojnę. Kupujemy amerykańską broń, aby dostarczyć ją Ukrainie. Dodatkowy pakiet pomocowy Stanów Zjednoczonych wyczerpał się już w zeszłym roku. Płacimy za nasze bezpieczeństwo i dlatego zasługujemy na miejsce przy stole negocjacyjnym.

Te słowa padły wczoraj w Monachium. Kwestie bezpieczeństwa bez wątpienia, jak sama nazwa mówi, są najważniejsze. Nie widać końca tej wojny na horyzoncie. Jak Europa dzisiaj swoją sprawczość próbuje udowodnić.

Pamiętajmy o tym, że świat jest w samym środku okresu przejściowego w tej chwili. Ten okres przejściowy zdaniem ekspertów będzie mniej więcej trwał do połowy XXI wieku. Mniej więcej i będzie to okres nasilonych konfliktów, czyli przedzierania się poszczególnych mocarstw do pierwszego miejsca albo do decydującego w świecie miejsca. Ten okres będzie nasycony wojnami.

Ale zimnymi wojnami, kognitywnymi wojnami?

Konfliktami. To w moim przekonaniu raz taki konflikt będący będzie raz …

Czyli gdzieś tam kinetyczne jakieś starcia?

Nasilenie tego będzie gdzieś tak mniej więcej w tych w tych dziesięcioleciach. To sam Kissinger w swoich pracach latach 80 i 90 przewidział, że następuje okres całkowitej przemiany cywilizacyjnych w świecie. No i mamy, mamy, no Chiny idą do przodu, rzeczywiście. Indie idą do przodu, Afryka idzie do przodu. Kto się cofa? No właśnie. Cofa się ta ludność biała w Stanach Zjednoczonych. No i oczywiście Europejczycy, tak.

No a na przykładzie Ukrainy, tak? Bo Ukraina jest dzisiaj głównym miejscem starć tych mocarstw. To jest wojna proxy. I to chyba już wszyscy dzisiaj nie mają wątpliwości do tego. Rosja wykorzystała moment słabnięcia Stanów Zjednoczonych, tego, że Afganistan przepadł, tego, że było bardzo dużo problemów wewnętrznych poprzez pierwszego Trumpa. Wykorzystali tę lukę, weszli brutalnie na tą Ukrainy. Dzisiaj mamy praktycznie zaraz cztery lata tej wojny. Nie widać na horyzoncie rozwiązania. Bo te żądania ze strony rosyjskiej są tak wygórowane. Mowa o tym, że albo Ukraina będzie nasza, albo nie będzie jej wcale. No i teraz Amerykanie jeszcze są, tak jak powiedział pan wicepremier, wysyłają tę broń. My za nią już płacimy. Są przy stole negocjacyjnym. Tutaj pan Steve Witkoff, który może nie jest idealnym negocjatorem, ale siedzi przy tym stole negocjacyjnym. No ale kolejne to rundy. Tutaj to Abuzabi, tutaj wcześniej gdzieś w Arabii Saudyjskiej, no nie przynoszą rezultatu. Co będzie dalej z Ukrainą? Czy ta Ukraina będzie takim miejscem, które po prostu się wykrwawi, gdzie tam już nie będzie komu walczyć i wtedy po prostu Amerykanie powiedzą: "Dobra, weźcie sobie tą Ukrainę dla siebie".

Popatrzmy, że dzieje się zupełnie coś innego, niż przewidywano do niedawna, jeżeli chodzi o ekspertów. Mianowicie były takie no namowy Ukraińców, Chodźcie na Zachód, chodźcie do NATO, chodźcie. Ja zawsze byłem zwolennikiem tego, że był Ukraina raczej starała się o członkostwo w Unii Europejskiej, to wtedy Rosja by nie zaatakowała w moim przekonaniu, ponieważ Rosja marzy o tym swoim euroazjatyckim ładzie. To znaczy Rosja marzy o tym, żeby być jednym z głównych wyznaczników sytuacji politycznej, gospodarczej w Europie. I w moim przekonaniu świat zmierza ku temu. Świat zmierza ku temu, dlaczego? Czego chce Donald Trump? Donald Trump chce wyrwania z objęć Chińczyków Rosji. Chińczycy doskonale i doskonale Trump zdaje sobie z tego z tego sprawy, że Chiny postawiły w swoich programach za Chin Pinga, że do 2049 roku do stulecia Narodziny Chińskiej Republiki Ludowej odzyskać Daleki Wschód. Odzyskać Daleki Wschód. Chiny mają te same ambicje co Rosja. Rosja chce przywrócić swoje imperium, a Chiny swoje cesarstwo, znaczy w sensie oddziaływania. Więc Donald Trump zdaje sobie z tej sprawy i poucza Rosjan, "Chcecie być, jakby to powiedzieć, zmniejszenie o połowę, to trzymajcie się Chińczyków". A albo, albo pójdziemy na taką umowę, że my zajmiemy się na Pacyfiku a wy tu będziecie naszym, wykreowani przez nas, wykreowanym przez nas bohaterem Eurazji. I razem z Niemcami, może Francją, stworzycie to, o czym marzycie i o czym marzyliście od dawna. Przypomnijmy sobie, czego chciała Rosja jeszcze pięć lat temu, cztery lata, pięć lat temu. I dlaczego przystąpiła do wojny? Bo uniemożliwiono zrealizowanie aspiracji Putina w tamtym czasie, Rosji w tamtym czasie, mianowicie, Putin utworzył swoją euroazjatycką unię gospodarczą i chciał podać rękę Unii Europejskiej, żeby utworzyć wielką euroazjatycką przestrzeń gospodarczą, wspólną przestrzeń gospodarczą pod auspicjami dwóch głównych mocarstw, Rosji i Niemiec, prawda? I tu nagle okazuje się, że …

Amerykanie się na to nie zgodzili.

Wtedy, a teraz proszą Rosję o to, żeby to się stało. Proszą Rosję o to. Rosjanie, wyjdźcie z pola oddziaływania chińskiego, bo oni wam odbiorą cały Daleki Wschód niebawem do połowy XXI wieku a my będziemy patronować narodzinom takiej Euroazji z wami na czele i z Niemcami, ewentualnie Francją i Wielką Brytanią, pod naszymi auspicjami, a my się zajmiemy spokojnie Pacyfikiem i tym, żeby Chiny specjalnie nie urosły w XXI wieku.

I tutaj w tym momencie Donald Trump, tak jak pan mówi, tak, czyli ta polityka jest inna, ta polityka zmieniła się o 180 stopni i powstaje takie coś, co się nazywa Rada Pokoju. To jest organ powołany do życia przez jego przewodniczącego, pana Donalda Trumpa. No i tutaj w Polsce trwa dyskusja, czy przystępować do Rady Pokoju czy nie. Pan premier Donald Tusk mówi wprost i mówi: "Nie". Posłuchajmy.

To jest chyba ten moment, żeby dość jednoznacznie znaczy i wyraźnie powiedzieć, że w obecnych okolicznościach, jeśli chodzi o zasady, status tej rady, bezpośrednie cele głównie związane z rozbudową Gazy. Pewne wątpliwości o charakterze poziomie ustrojowym, jeśli chodzi o kształt tej rady, powodują, że w tych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac rady do spraw pokoju, ale będziemy cały czas analizować.

No to w takim razie posłuchajmy jeszcze drugiego ośrodka władzy, czyli Pałacu Prezydenckiego i pana Karola Nawrockiego.

My jesteśmy w tym kontekście od początku do końca z panem premierem swoimi zakładnikami. W tym sensie, że rząd musi zainspirować wejście Polski do Rady Pokoju, a prezydent może ten proces skończyć.

A czego pan oczekuje dzisiaj od rządu?

Decyzji, jakiejkolwiek decyzji.

Ale premier mówi może pan lecieć.

A to nie Ale premier nie będzie mówił gdzie ja mam latać. Panie redaktorze, to w ogóle co to są za słowa? No pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć czy swoim wnuczkom. No premier nie będzie mówił prezydentowi Polsce, gdzie może lecieć, a mogę lecieć, gdzie chce. Natomiast pod względem ustrojowym i konstytucyjnym pan premier ma zadanie podjąć decyzję, czy Polska chce wejść do rady pokoju, czy nie. Ja podejmuję ostateczną decyzję, a rząd musi to zainspirować.

No i tak to wygląda. My mówimy mnie, a wy mówicie: "Jak to? My nie możemy?" Możemy. 19 lutego w Stanach Zjednoczonych jest inauguracja Rady Pokoju. Topnieje ta lista tych chętnych. Z Europy praktycznie nikt poza Węgrami, Bułgarią i tutaj mamy też takie kraje z Azji, Kosowo. No jest to problematyczne i teraz pan prezydent Nawrocki, mam wrażenie, który jeszcze do niedawna mówił, że tak, teraz mówi, że no w sumie to nie wiem, ale jak będę chciał to polecę. Na czym stoimy?

Nie zdajmy sobie sprawy z tego, że Rada Pokoju, no około 20 państw. A BRICS z drugiej strony się wzmacnia jeszcze bardziej, czyli krótko mówiąc Donald Trump chciałby zbudować instrument ładu pokojowego, który na którym patronowałyby Stany Zjednoczone tak jak dotychczas, ale świat jest inny. BRICS powstaje, no BRICS w tej chwili narasta w siłę i prawdopodobnie to na bazie BRICS może powstać Rada Pokoju przeciwstawna Amerykańskiej, czyli obudzenie południa.

Kraje nie chcą przystępować do tej rady, bo wiedzą, że ta rada nie będzie miała żadnej sprawczości?

Albo będzie miała sprawczość katastrofalną, w tym sensie, że będzie chciała powstrzymać pewne tendencje, które już są w ruchu. Mianowicie, że jednak świat będzie zależał od kierunków rozwoju demograficznego na świecie. Zmienia się dzisiaj całkowicie świat. Budzi się i ogromna przewaga świata południa. To znaczy, nawet jeżeli popatrzymy na te miliardy obywateli Indii, Chin, a jeszcze na Afrykę, jeżeli spojrzymy, to co się zaczyna dziać? Kultura europejska jest coraz to większej mniejszości, bo akurat jedynym kontynentem, który maleje w oczach jest Europa.

No to stałym szacunkiem, ale Europejczycy tym bardziej powinni chcieć wejść do tej Rady Pokoju.

No to znaczyłoby, że To już chcemy przeciwdziałać obiektywnym procesom, bo obiektywne procesy to jest budzenie się Południa. Popatrzmy na taką na taką Europo-Afrykę. Jeżeli tam jest dzisiaj półtora miliarda ludzi, a ma być do końca tego wieku około 4 miliardy. No tak. A w Europie jest 600 milionów, 700, a ma być dużo mniej. To w Afryce rodzi się więcej ludzi niż tempo przyrostu wzrostu gospodarczego, wzrostu gospodarczego, tam ludzie muszą uciekać, żeby przeżyć, gdzie będą uciekać?

Ale może w takim razie Europa powinna być takim inkubatorem technologii automatyzacji. Po co ludzie, skoro mogą zastąpić nas maszyny AI?

Wie pani, powiem tak, że ponieważ przyszłość świata związana jest z wzrostem demograficznym, czyli będzie rosło szybciej tam, gdzie będzie przybywało więcej ludzi, mamy oczywiście Południe światowe, to myślę sobie, że nie Europa będzie miała głos decydujący, bo akurat świeżo wczoraj sobie przerzuciłem notatki na temat chińskich przewag demograficzno-technologiczno-naukowo-rozwojowych.

No właśnie. Nie tylko mają przewagę demograficzną.

Otóż to właśnie. Ta przewaga demograficzna przy pewnej psychice azjatyckiej, zwłaszcza chińskiej, tam jest ta pracowitość, takie mrówki, to nie ma ratunku. Nie ma ratunku dla Europy która chciałaby wchodzić, zatrzymać to wszystko co się dzieje czyli otworzyć jakieś rady pokoju coś tam a nie coś rośnie niezależnie od tego. Amerykanie w tej chwili znajdują się w trudnej sytuacji bo to jest bardzo inteligentny naród i w moim przekonaniu doskonale zdają sobie z tego sprawy że czas Ameryki mija. Zresztą odczuły to.

I Europy też.

Europy też. Europy też. Dlaczego to tutaj przyczyn jest tyle, że lepiej nie wchodzić w to wszystko, ale my nie chcemy się pogodzić.

No dobrze. To schodzimy w takim razie na poziom polskiego podwórka, bo my jesteśmy tu, żyjemy w Polsce, w Warszawie, w Otwocku, gdzieś tam w małych miejscowościach dookoła nas. No i widzimy spór na linii prezydent, premier. Widzimy spór na linii KO- Prawo i Sprawiedliwość, ale też spory nawet wewnątrz partyjne już się pojawiają. I tutaj pan prezes Jarosław Kaczyński, który niedawno opuścił szpital, bo chorował, powiedział wprost: "Szanowni państwo, w związku z ostatnimi publicznymi wypowiedziami niektórych członków PiS informuję, że każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasługi i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS, co będzie miało oczywisty wpływ także na jego polityczną przyszłość. Takie zachowania skrajnie szkodzą polskiej i PiS.” Prawo i Sprawiedliwość traci w sondażach. Ostatnie takie badania pokazały, że to jest 24%, spadek o kilka punktów procentowych. Koalicja Obywatelska pikuje ponad 30%. No i okazuje się, że jakby tak zsumować Konfederatów i mówimy o Konfederacji Nowej Nadziei i panu Braunie to no mają tyle samo co Prawo i Sprawiedliwość. Co się dzieje na scenie polskiej i jak ta te międzynarodowe kwestie też wpływają na nasze podwórko?

U nas władza jest niereprezentatywna. Parcie są niereprezentatywne. Popatrzmy na te PRL, wszyscy opluwamy. Tam partia rządząca miała 3 miliony członków. To też, no wiadomo, że co to było, prawda? Teraz partia rządząca ma 34 tysiące członków. No to jest 10 razy mniej, jeżeli chodzi o to. I my sobie nie zdajemy sprawy z tej jednej rzeczy, mianowicie Polska znajduje się na etapie partii wodzowskich, niereprezentatywnych, gdzie wodzowie dobierają sobie aktyw na wzór i podobieństwo pana swego. Czyli krótko mówiąc wokół wodzów wytwarza się pewna przestrzeń pro wodzowska i wodzów i ludzie wodzów dobierają sobie. Nie ma to nic wspólnego z reprezentatywnością demokratyczną i tak dalej i tak dalej. I potem są wybory. W tych wyborach mamy frekwencję na ogół 50-60% mieliśmy. W związku z tym rodzą się rządy bardzo niereprezentatywne. To znaczy nie rządy większościowe, a rządy największej mniejszości. I to mamy z tym do czynienia, czyli rządy, które reprezentują, jeżeli chodzi o uprawione do głosowania 25 do 30% plus minus. I to są partie wodzowskie, czyli one naprawdę, te partie mają zmienne poparcie mają społeczne. Dlaczego? Bo to nie członkowie i ich otoczenie, tylko przypadkowa grupa wyborców raz tak głosuje, raz tak głosuje. Partie się zmieniają, no mamy tam po 20 lat tych czyli postsolidarnościowych partii.

No właśnie, mamy PiS i PO u władzy.

Ale to jest dramat, bo największa polaryzacja po postkomunistycznej tam wtedy pojawiła się na gruncie partii, które doprowadziły Polskę do demokracji, czyli partii solidarnościowych prawda, czyli Platforma.

Ale z inną wizją, no właśnie. Dzisiaj ta polaryzacja, nie ma pan wrażenie, że tak naprawdę jest tak potężna, bo my mamy różne wizje świata? Donald Tusk i stronnictwo Koalicji Obywatelskiej, Lewica, kurczowo trzyma się Europy. I to dzisiaj wychodzi jeszcze bardziej. Widzimy ten pakiet Safe, wielka bitwa o pakiet Safe. Widzimy bitwę o to właśnie antytrampizm, tak, w Europie. A z drugiej strony mamy partie prawicowe, które wciąż wierzą w Stany Zjednoczone. Ja nie widzę, przepraszam, z całym szacunkiem partii, która by Wyszła i wypowiedziała: "Słuchajcie, no, my musimy dzisiaj stawiać na rozmowy z Chińczykami i Hindusami".

Wie pani, to jest inny problem, a ja powiem o innym problemie. Mianowicie Polska znajduje się w takim niedobrym miejscu świata, na styku wschód-zachód, prawda? Jeżeli wschód walczył z zachodem, no to my byliśmy tą najgorzej obijaną Polską, prawda? I dlatego myślę sobie, że stoimy wobec pewnej potrzeby. Zawsze traciliśmy albo ziemię na wschodzie, albo ziemię na zachodzie, albo przybywało na zachodzie, traciliśmy na wschodzie.

Albo wszystko traciliśmy i w ogóle nas nie było.

Otóż to. Dlaczego? Otóż my mamy pewną mentalność polską od kilkuset lat, właśnie która doprowadziła do tego, że nasze granice są pogmatwane. Co kilkadziesiąt lat mamy inne granice. My musimy zastanowić się dlaczego, co takiego się działo, co było przyczyną tego, że Polska zawsze na każdym kryzysie traciła. Na każdym kryzysie, każdej wojnie, każdym konflikcie. My musimy zmienić swoją mentalność. Zawsze mówiliśmy u siebie szabla w dłoń, na koń, bolszewika goń, prawda?

No to pan wskazał jednoznacznie. Polska powinna stać się takim krajem moderatorem, czyli mini mocarstwem, który łączyłby tą naszą okolicę newralgiczną.  No, ale to znowu wciąż żadne z tych ugrupowań czy to Jarosław Kaczyński, czy to Donald Tusk nie robią tego.

Dlatego mentalność Polaka ukształtowana na przestrzeni wieków jest jasna, bo takim jesteśmy narodem historycznym, to znaczy lubujemy się w obchodzeniu różnych rocznic.

Martyrologia, tak, wiemy o co chodzi.

Otóż to albo zmienimy naszą mentalność i zaczniemy myśleć w kategoriach wroga szukaj daleko, a przyjacielu blisko, czyli uważaj, nie szukajmy wrogów wokół siebie, a przyjaciół za oceanem. Bo prędzej czy później to będzie podstawą, przyczyną naszej zguby. No i niestety my musimy, jeżeli mówimy, że jesteśmy Europejczykami, a trzymamy się Stanów Zjednoczonych, przeciwko Europejczykom. No mówię o Niemcach i mówię o Rosji, czyli o dwóch największych narodach europejskich. I szukamy gdzieś na zewnątrz państwa wspomagającego, to jest ten błąd. My musimy zmienić naszą mentalność i zacząć myśleć w kategoriach, przyjaciół szukaj blisko wokół swoich granic, a wrogów daleko. To jest oczywiście kolosalna praca.

To z tego co pan mówi, to przepraszam bardzo, z Rosją też powinniśmy zawrzeć sojusz.

To nie chodzi o sojusz, tu chodzi o ale są blisko, prawda? I zawsze byli, zawsze będą. Są największym narodem Europy. No właśnie. Niemcy są największym narodem Europy. Co to jest za instynkt samozachowawczy narodu polskiego, który szuka wrogów w największych narodach wokół siebie? i szuka przyjaciół gdzieś za oceanem, nie potrafiąc ustalić sobie relacji korzystnych dla obu stron, bo to jest u nas nie ma tej zdolności do dialogu, u nas nie ma tej zdolności do kompromisów. A nasza sytuacja w Europie powinna opierać się na dialogu i kompromisach z sąsiadami.

Czyli tutaj obydwie strony zawaliły temat, bo żadna ze stron nie rozmawia z Rosją.

Otóż to a jesteśmy jeszcze dodatkowo spolaryzowani.

Czyli tutaj by pan wskazywał, że takie ugrupowania jak Konfederacja, które są często no wyzywane od po prostu najgorszych prorosyjskich, tak naprawdę są tą opcją najwłaściwszą.

Trudno powiedzieć czy najwłaściwszą, bo nie chodzi o to, że albo zielone, albo czerwone. Chodzi o kompromis.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki