Prof. Antoni Dudek o sytuacji po rozłamie w PiS: „Obaj za to zapłacą"

Wokół podziałów w Prawie i Sprawiedliwości dochodzi do przemodelowania sił po opozycyjnej stronie sceny politycznej. Według prof. Antoniego Dudka Mateusz Morawiecki stoi przed wyzwaniem utworzenia nowej formacji i pozyskania partnerów spoza dotychczasowego środowiska. Politolog wskazuje, że ponoszenie konsekwencji tego sporu dotknie zarówno byłego premiera, jak i Jarosława Kaczyńskiego.

Antoni Dudek
Autor: Super Express/ Materiały prasowe
  • Jak ocenił prof. Antoni Dudek, Mateusz Morawiecki ma szansę na zdobycie podmiotowości politycznej dla swojego stowarzyszenia tylko wtedy, gdy obuduje je podmiotami spoza PiS, nawet słabymi, ale dotąd niezwiązanymi z partią.
  • Aktualna strategia Morawieckiego, zdaniem politologa, skupiająca się na walce o wyborców PiS i braku nowej oferty programowej oraz współpracy z ugrupowaniami popierającymi rząd, ogranicza jego możliwości wzrostu poparcia poza dotychczasowy elektorat.
  • Jak ocenił ekspert, rozłam w PiS wynikał z dwóch głównych czynników: odmiennych koncepcji strategicznych dotyczących pozyskiwania wyborców (centrowi vs. konserwatywni) oraz braku wzajemnego zaufania między liderami połączonego z nietolerancją Kaczyńskiego dla frakcji w partii.

Analizując rozwój sytuacji wokół stowarzyszenia tworzonego przez Mateusza Morawieckiego w programie "Dudek o polityce", prof. Antoni Dudek zwrócił uwagę na kluczowe warunki, które muszą zostać spełnione, aby nowy projekt uzyskał podmiotowość polityczną.

Czas pokaże, natomiast jedno jest pewne. Oczywiste jest, że Morawiecki dzisiaj nie może powiedzieć, że wszystko robi, żeby się dogadać z panią Pełczyńską czy tym bardziej z Kosiniakiem-Kamyszem. Zobaczymy, co będzie wiosną przyszłego roku. Morawiecki ma szansę dopiero wtedy, jeżeli obuduje swoje stowarzyszenie jakimiś podmiotami, na przykład słabiutkimi, ale które dotąd z PiS-em nie miały nic wspólnego. Inaczej będzie mu ciężko powiedzieć, że on jest nowym, lepszym PiS-em, „neo-PiS-em”, czym właściwie jest – ocenił prof. Dudek.

W ocenie politologa dotychczasowy przekaz kierowany przez byłego szefa rządu skupia się na dotychczasowym elektoracie PiS, co ogranicza możliwości wzrostu poparcia.

Nie PiS, nie Konfederacja. Sondaż wskazał opcję dla Morawieckiego

Morawiecki ciągle walczy o wyborców PiS-owskich. Będzie mówić: „Słuchajcie, to nie ja zrobiłem rozłam, tylko mnie wyrzucili. Ci, co źle życzą, omotali starego prezesa intryganci, prawda? Zrobili mu wodę z mózgu i on teraz nie wie co mówi. Ale ja jestem takim młodym Kaczyńskim, ja wiem, ja was poprowadzę”. To jest ta narracja, którą na razie ma Morawiecki i ona mu pozwoli pozyskać pewną część wyborców PiS, ale nikogo więcej, bo cała reszta nie patrzy na to od strony, który z nich ma rację – wskazuje ekspert.

Zauważył również brak nowej oferty programowej oraz ograniczenia wynikające z deklaracji o braku współpracy z ugrupowaniami popierającymi rząd. Według prof. Dudka ewentualne przekształcenia w koalicji rządzącej mogą zmienić układ punktów odniesienia dla tworzonego projektu.

Tylko, że na przykład pani Pełczyńska-Nałęcz jest już dzisiaj jedną nogą poza rządem i nie wykluczam, że w ciągu najbliższych miesięcy albo Donald Tusk ją z tego rządu wyrzuci, albo sama z niego odejdzie i nagle okaże się, że ona jest hipotetycznie jakimś tam partnerem do rozmów dla Mateusza Morawieckiego. Wtedy on powie: „Przecież ja mówiłem wtedy, że ona popierała rząd, a teraz ona dokonała słusznego wyboru, nie jest już złym rządzie Tuska, mogę z nią rozmawiać” i podobnie może być z innymi podmiotami na scenie politycznej, równie małymi, żeby była jasność, które być może Morawiecki będzie próbował w przyszłości pozyskać, ale to czas pokaże – stwierdził politolog.

Geneza rozłamu w PiS

Ekspert zwrócił uwagę, że poza sporem personalnym istotną rolę odegrały dwie odmienne koncepcje strategiczne dotyczące pozyskiwania wyborców.

Prezes Kaczyński dobrze oddał istotę sporu w sensie poza personaliami czystymi, które były decydujące i dominujące, to był tam też element programowy. Rzeczywiście było tak, że ta część Morawieckiego mówiła: „Utrzymamy, wrócimy do władzy tylko jeśli zdobędziemy trochę głosów centrowych wyborców”. A Czarnek mówił: „Nie, wrócimy do władzy, jak zmarginalizujemy Koronę i Konfederację”. I to były dwie kompletnie różne koncepcje prowadzenia kampanii – wyjaśnia prof. Dudek.

Ostatecznie o podziale miały zdecydować, zdaniem politologa, struktura wewnętrzna partii oraz brak wzajemnego zaufania między liderami.

Natomiast one hipotetycznie mogłyby się udać, gdyby PiS nie był partią, w której lider nie godzi się na istnienie frakcji. Gdyby Kaczyński był w stanie pogodzić tą frakcję „maślarzy” z frakcją „harcerzy”. Rzeczywiście to hipotetycznie to się mogło udać. Tylko, że w moim przekonaniu, prezes już nie ufa Morawieckiemu z wzajemnością i w związku z tym doszło do tego rozwodu – ocenia politolog, podsumowując: – Zresztą moim zdaniem oni obaj za to zapłacą. Tylko zobaczymy, który wyższy rachunek w perspektywie najbliższego półtora roku - podsumował.

W naszej galerii zobaczysz, jak wyglądał grill Mateusza Morawieckiego:

Sonda
Z kim ugrupowanie Mateusza Morawieckiego powinno wystartować w wyborach parlamentarnych?
ROSYJSKA RAKIETA UDERZYŁA W POLSKĘ! MIGRANCI ATAKUJĄ CEUTĘ, GRILL U MORAWIECKIEGO | Dudek o Polityce

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki