- Podejrzewany rosyjski pocisk manewrujący naruszył polską przestrzeń powietrzną i rozbił się na terytorium Polski, co stało się bezpośrednią przyczyną reakcji dyplomatycznej.
- Polska wezwała ambasadora Federacji Rosyjskiej, Gieorgija Michno, do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie wręczono mu notę protestacyjną w związku z incydentem.
- Polska wyraziła "jednoznaczne potępienie nieprzyjaznych działań" zagrażających bezpieczeństwu państwa i jego obywateli, żądając zaprzestania takich incydentów i ostrzegając przed eskalacją na granicy UE i NATO.
Po zakończeniu spotkania, rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował media o treści przekazanej dyplomacie. Jak zaznaczył, ambasador Rosji usłyszał: "jednoznaczne potępienie nieprzyjaznych działań wymierzonych w bezpieczeństwo suwerennego państwa i jego obywateli". Polska strona wyraziła również stanowcze żądanie.
- Żądamy zaprzestania działań, które stwarzają zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa Polek i Polaków, a jednocześnie niosą ryzyko katastrofy w ruchu lotniczym - przekazał. - Jakakolwiek eskalacja na granicy Unii Europejskiej oraz NATO jest nie do przyjęcia - podkreślił.
Rzecznik Wewiór podkreślił, że Polska działa "w bardzo bliskiej współpracy z naszymi sojusznikami i partnerami" i podejmuje "wszelkie kroki w celu zabezpieczenia naszej przestrzeni powietrznej, ale również naszej granicy". Po incydencie premier Tusk, w towarzystwie ministrów obrony i spraw wewnętrznych, odwiedził miejsce zdarzenia, aby spotkać się ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo. Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Tom Rose, wyraził solidarność, zapewniając o ścisłej współpracy USA z polskimi władzami. Trwają dalsze badania mające na celu dokładne ustalenie przebiegu lotu pocisku oraz wszelkich okoliczności naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Przedstawiciele rządu zapewniali, że polskie wojsko było przygotowane do ewentualnego przechwycenia obiektu, gdyby stanowił on bezpośrednie zagrożenie dla ludności.
Pilny komunikat od szefa MON: F-16 przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 nad Bałtykiem
Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej
30 lipca polskie służby odnotowały naruszenie przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt. Wczesnym rankiem systemy radarowe wykryły obiekt poruszający się w kierunku zachodnim, co skłoniło do wysłania myśliwca F-16. Obiekt wkrótce zniknął z radarów. Później zlokalizowano miejsce upadku w niezamieszkanym rejonie Tarnawy-Kolonii na Lubelszczyźnie, gdzie powstał znaczny krater. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a pocisk wylądował w bezpiecznej odległości od zabudowań. Wstępne ustalenia sugerują, że mógł to być rosyjski pocisk manewrujący typu Ch-101, prawdopodobnie użyty podczas nocnych ataków na Ukrainę. Teren zdarzenia został zabezpieczony przez wojsko, policję, straż pożarną oraz prokuraturę.
W odpowiedzi na incydent, premier Donald Tusk ogłosił w piątek, 31 lipca, że polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwie ambasadora Rosji w Warszawie. Gieorgij Michno stawił się w siedzibie resortu tego samego dnia po południu. Oficjalną notę protestacyjną, dotyczącą naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez pocisk manewrujący, wręczył mu podsekretarz stanu Robert Kupiecki.
W naszej galerii zobaczysz Donalda Tuska na miejscu zdarzenia: