- Rada Pokoju budzi kontrowersje, bo ma mieć kompetencje zbliżone do ONZ, wysokie wpisowe oraz udział przywódców takich jak Władimir Putin i Aleksandr Łukaszenka.
- Prezydent Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie, lecz czeka na opinię MSZ i konsultuje decyzję z rządem.
- Czas nagli, bo Donald Trump chce podpisania statutu w Davos, a premier Donald Tusk przypomina, że przystąpienie wymaga zgody rządu i ratyfikacji przez Sejm
Dziwna organizacja Trumpa. Co zrobi Nawrocki?
Rada Pokoju ma zarządzać Strefą Gazy, ale jej działania mają wykraczać poza ten obszar. Wiele pytań rodzi mandat tej organizacji, gdyż będzie mieć kompetencje podobne do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Kontrowersyjne jest też wpisowe: co najmniej miliard dolarów (3,6 mld zł). Wątpliwości budzą także przywódcy zaproszeni do organizacji, gdyż poza politykami państw demokratycznych mają w niej zasiąść Władimir Putin (74 l.) i Aleksandr Łukaszenka (72 l.). Europejscy liderzy oraz władze Kanady ociągają się z podjęciem decyzji, wyrażając przy tym sceptycyzm.
Szynkowski vel Sęk: Nie przywiązujemy wagi do każdego zdania Trumpa
Zaproszony do organizacji został też prezydent Karol Nawrocki. – Pan prezydent nie podjął jeszcze żadnej decyzji. Przede wszystkim działa bardzo odpowiedzialnie, bo współdziała w tym zakresie z rządem – poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz w Telewizji Republika. Dodał, że Nawrocki czeka na opinię MSZ w tej sprawie, a wkrótce poznamy jego decyzję.
Terlecki o "Radzie Pokoju" Trumpa: "Oczywiście!". Ale czy Putin usiądzie do stołu?
Potrzebna zgoda rządu i Sejmu
Czasu na nią jest niewiele, gdyż Nawrocki bierze udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, a Trump chce, żeby w czwartek w Davos podpisany został statut Rady Pokoju. Na przeszkodzie może stanąć poza tym rząd. – Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm – napisał premier Donald Tusk (69 l.) w mediach społecznościowych. – Rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego (…) I nikomu nie damy się rozegrać – podkreślił szef rządu.