Na wczorajszej konferencji 14 lipca Jarosław Kaczyński tłumaczył zamiary reformy wymiaru sprawiedliwości. Twierdził, że ma ona za zadanie odbudowanie sądownictwa, którego nie zmieniono po okresie PRL-u. Zarzucił wymiarowi sprawiedliwości w obecnej formie, że jest kontynuacją poprzedniego ustroju. - Jeśli ktoś, jak marszałek Dolniak, mówi, że przeciętny sędzia ma 39 lat, to albo sam nie ma świadomości, albo też próbuje innych wprowadzić w błąd. Bo przecież to następstwo pokoleń nie następuje tutaj w rytmie biologicznym, tylko w rytmie szkoleń, zależności służbowych, mechanizmów przyjmowania do zawodu - mówił podczas konferencji prezes PiS. Prezes Sądu Najwyższego, prof. Małgorzata Gersdorf, odniosła się do słów Kaczyńskiego. - Większość sędziów sądów powszechnych to są osoby bardzo młode. Nie można mówić, tak jak pan prezes próbował to przedstawić, że ich nauczyciele rozpoczynali pracę jeszcze przed 89 r. i wobec tego są skażeni komuną - powiedziała w Polsat News.
- Także ja zaczynałam pracę w 1975 roku, a pan prezes Kaczyński jeszcze wcześniej. Jego nauczycielami byli jeszcze wcześniejsi profesorowie, a pisał doktorat także u profesora, który był bardzo mocno usadowiony w reżimie komunistycznym, ale to nie znaczy, że trzeba mu z tego powodu stawiać zarzut. Każdy odpowiada za siebie - odpowiedziała na zarzuty w stronę sądownictwa prezes Sądu Najwyższego w Polsat News.
ZOBACZ: Kaczyński tłumaczy potrzebę reformy sądownictwa- "wątpliwa moralność sędziów"