- Fala fałszywych alarmów przetoczyła się przez Polskę.
- Policja ujęła właśnie pierwszych podejrzanych.
- Marcin Kierwiński zdradził szczegóły.
- Zobacz, co powiedział szef MSWiA.
- To są historie dotyczące poprzednich dni, Telewizji Republika, Tomasza Sakiewicza, Jarosława Kaczyńskiego, Sławomira Cenckiewicza. Sprawa jest rozwojowa. W tego typu sprawach najczęściej mamy do czynienia z grupą, która się ze sobą kontaktuje. To jest kilka osób działających w porozumieniu - mówił Marcin Kierwiński w TVN24.
Zobacz: Łatwogang długo się przed tym wzbraniał. Teraz zwrócił się do Nawrockiego i Tuska
Dodał przy tym, że nie chce przekazywać dokładnych szczegółów na temat sprawy z uwagi na dobro śledztwa. - To są młode osoby, to są 20-latkowie. To są osoby, które już miały problemy z prawem w tego typu kwestiach. Trzymamy mocno te informacje ze względu na dobro śledztwa. Warto powiedzieć, że pierwsza osoba, od której rozpoczęło się postępowanie, była zatrzymana w zeszły czwartek, bo tak intensywnie działały służby i poważnie podchodziliśmy do zgłoszeń - stwierdził jedynie. - Te osoby, które zostały zatrzymane, działały wspólnie. Natomiast grupa ich kontaktów jest znacznie szersza i na podstawie tej grupy mogę powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że namierzona zostanie osoba, która stoi za fałszywym alarmem, jeżeli chodzi o matkę prezydenta Nawrockiego. Pracujemy nad tym bardzo intensywnie - dodał.
Sprawdź: Krzysztof Kwiatkowski ma radę dla Ziobry! "Powinien wziąć ostatnią kilometrówkę z USA do Polski"
Pytany o motywy zatrzymanych, stwierdził, że chęć zdobycia sławy i zaistnienia "jest bardzo mocna". - Są to osoby, które też mają swoje sympatie polityczne, ale to będzie przedstawiać prokuratura - zauważył. Jak zaznaczył, zatrzymane osoby złożyły zeznania, w których mówiły o powodach swoich działań. - To będzie przedstawiać prokuratura. Najbliższe godziny, a może dni będą przynosić kolejne zatrzymania - podkreślił. Przekazał też, że osoby stojące za fałszywymi alarmami są "dość biegłe, jeżeli chodzi o kwestie technik komputerowych". - To nie jest tak, że w wielu kwestiach coś trzeba przełamywać. Proszę pamiętać, że zgłoszenie do matki pana prezydenta wymagało tak naprawdę zalogowania do bramki internetowej, którą każdy z nas może wykupić - tłumaczył, dodając przy tym, że osoby zatrzymane współpracują z prokuraturą i składają zeznania.
Galeria poniżej: Tak mieszka Marcin Kierwiński