Premier Donald Tusk rozmawiał z dziennikarzami na pokładzie samolotu wracającego ze szczytu UE w Brukseli. Premier skomentował pojawiające się w mediach informacji o możliwych zmianach w rządzie, które miałyby dokonać się już za kilka miesięcy, jeszcze przed wakacjami. Szef rządu zareagował stanowczo: - Nie wiem skąd się wzięła ta plotka. Niektóre media zaczęły się rozpisywać o moich ambitnych planach kolejnej rekonstrukcji rządu, ale nie, nie mam w tej chwili takich planów - przyznał.
Przypomnijmy, że według doniesień medialnych premier Donald Tusk ma mieć plany odwołania ze stanowiska ministry kultury Marty Cienkowskiej, ministry edukacji Barbary Nowackiej, a być może także ministrę zdrowia Jolanty Sobierańskiej‑Grendy. Powodem, który miał wchodzić w grę miał być brak zauważalnych sukcesów szefowych resortów.
Premier zabrał głos po powrocie ze szczytu UE w Brukseli
W czasie briefingu przed powrotem do Polski ze szczytu UE w Brukseli Tusk powiedział, że wraz z premier Danii Mette Frederiksen oraz premier Włoch Giorgią Meloni przekonywał innych europejskich partnerów do jednoznacznej deklaracji, że „Unia Europejska w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i generalnie kryzysem geopolitycznym nie będzie otwarta dla wszystkich, którzy chcą migrować”. - Udało się także przekonać Komisję Europejską i innych partnerów, żeby jednoznacznie powiedzieć, że błędu z 2015 roku Unia już nie popełni - podkreślił. - Unia Europejska musi w sposób twardy, jednoznaczny bronić swojego terytorium i swoich granic przed nielegalną migracją - dodał premier.
Zaznaczył, że na ten moment nie są znane konsekwencje trwającej wojny na Bliskim Wschodzie i nie wiadomo, jaki wpływ będzie miał ten konflikt na ruchy migracyjne. - Dlatego ta deklaracja o tym, że Europa będzie zamknięta, nie będzie dostępna dla nielegalnej migracji, wydawała się nie tylko mi czymś bardzo istotnym - powiedział szef rządu Donald Tusk.