- Prezes PiS Jarosław Kaczyński zawiesił posła Krzysztofa Szczuckiego w prawach członka partii, co wywołało falę spekulacji i krytyki, zwłaszcza w kontekście wewnętrznych podziałów w PiS. Oficjalne powody nie zostały podane, ale sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego.
- Główne domniemane powody zawieszenia to wstrzymanie się Szczuckiego od głosowania nad prezydenckim wetem do nowelizacji Kodeksu postępowania karnego oraz jego publiczne wypowiedzi krytyczne wobec działań PiS, np. w sprawie wniosku do TK czy ślubowania sędziów TK. Politycy PiS zarzucają mu "próbę kuluarowego układania się" z koalicją rządzącą.
- W tle zawieszenia pojawiają się również toczące się postępowania prokuratorskie dotyczące fikcyjnego zatrudnienia w Rządowym Centrum Legislacji za czasów prezesury Szczuckiego. W jego obronie stanął poseł Paweł Jabłoński, który ocenił decyzję jako "złą, niesprawiedliwą" i skrytykował wewnętrzne mechanizmy partii.
Krzysztof Szczucki, pytany o całą sytuację, przyznał, że o decyzji Jarosława Kaczyńskiego dowiedział się z mediów społecznościowych i nie zna oficjalnych powodów zawieszenia.
- Mogę się ich tylko domyślać - skomentował poseł.
Mimo braku oficjalnego uzasadnienia ze strony Rafała Bochenka, media szybko zaczęły spekulować na temat przyczyn zawieszenia. Jednym z głównych domniemanych powodów było wstrzymanie się Szczuckiego od głosowania nad prezydenckim wetem do obszernej nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. W głosowaniu tym większość sejmowa nie zdołała odrzucić weta, a Szczucki wraz z Pawłem Jabłońskim byli jedynymi posłami PiS, którzy wstrzymali się od głosu. Szczucki uzasadnił swoją decyzję potrzebą "zreformowania systemu tymczasowego aresztowania".
Oskarżenia ze strony PiS
Źródła z Komitetu Politycznego PiS, proszone o komentarz, wskazywały na "próbę kuluarowego układania się Szczuckiego z Żurkiem, z jego prokuraturą i z tamtą stroną (koalicją rządzącą)". Politycy PiS zarzucają Szczuckiemu, że jego ostatnie wypowiedzi "ewidentnie pokazują, że jest on po drugiej stronie, czyli stronie rządzących".
Jako przykład podano słowa Szczuckiego z połowy marca, dotyczące wniosku polityków PiS do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów dotyczących procedury wyboru sędziów TK przez Sejm. Poseł w TVN24 przyznał, że "nie chciałby się podpisać" pod tym wnioskiem. Ponadto, Szczucki wypowiedział się w kwestii zaprzysiężenia sześciorga nowo wybranych sędziów TK, deklarując w Polsat News, że "jeżeli okaże się, że albo błędów nie było, albo były, ale nie mają znaczenia zasadniczego, powinno się to skończyć przyjęciem ślubowania". Dwa dni po tej wypowiedzi został zawieszony.
Postępowania prokuratorskie
W tle całej sprawy pojawiają się również toczące się postępowania związane z fikcyjnym zatrudnieniem w Rządowym Centrum Legislacji w czasie, gdy Szczucki był jego prezesem (2020-2023). W maju 2024 r. Maciej Berek, szef Komitetu Stałego RM, poinformował o nieprawidłowościach w procedurze zatrudniania w RCL, a premier Donald Tusk zarzucił Szczuckiemu zatrudnienie sześciu osób, które miały nie świadczyć pracy, a jedynie angażować się w jego kampanię wyborczą. W marcu 2025 r. Szczucki usłyszał zarzut nadużycia uprawnień w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.
Morawiecki na dywaniku u Kaczyńskiego. Co naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami Nowogrodzkiej?
Niektórzy politycy PiS sugerują, że Szczucki mógł "pójść na współpracę z rządzącymi, żeby obniżyć swoją karę", a jego wypowiedzi mają na celu "podlizywanie się 'tamtej stronie'". Wspomniano także o jego aspiracjach do uzyskania profesury uniwersyteckiej.
Dodatkowo, uwagę zwrócono na książkę Szczuckiego z 2025 r. pt. "Tyrania praworządności. O potrzebie nowej konstytucji", która, jak podkreślono, "w ogóle nie była konsultowana z partią".
Reakcja Szczuckiego
Krzysztof Szczucki postanowił odpowiedzieć na zarzuty.
- "Kolegom" opowiadającym o moich rzekomych kontaktach z ministrem Żurkiem radzę, żeby lepiej wzięli się za porządki świąteczne, będzie to bardziej konstruktywne i wiarygodne - stwierdził.
Zapowiedział również, że pełne stanowisko w sprawie zawieszenia zajmie po Świętach Wielkanocnych.
W obronie Szczuckiego stanął jego bliski współpracownik, poseł PiS Paweł Jabłoński. Obaj politycy prowadzą wspólnie kancelarię prawną i stowarzyszenie About Polska, a także są uważani za członków frakcji byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Jabłoński ocenił decyzję o zawieszeniu jako "złą, niesprawiedliwą" i "nie mającą żadnego uzasadnienia". Podkreślił, że Szczucki jest "bardzo dobrym, pracowitym posłem, który jest wielkim ekspertem w swojej dziedzinie". Skrytykował również wypowiedzi polityków PiS pod adresem Szczuckiego, nazywając je "cynicznym kłamstwem" i wskazując na toczące się wobec Szczuckiego postępowania prokuratorskie. Jabłoński zwrócił uwagę na "niedopuszczalne" sytuacje w PiS, takie jak wymiana zdań między Ryszardem Terleckim a Sebastianem Kaletą, które nie pociągnęły za sobą konsekwencji.
Decyzja o zawieszeniu Krzysztofa Szczuckiego wywołała szeroką dyskusję w polskiej polityce, ukazując wewnętrzne podziały w Prawie i Sprawiedliwości oraz rodząc pytania o przyszłość posła w partii.