- Jarosław Kaczyński wezwał Mateusza Morawieckiego na rozmowę w sprawie stowarzyszenia i ostrych wypowiedzi byłego premiera.
- W PiS narasta napięcie po krytycznych słowach Morawieckiego o "polexicie" i Konfederacji oraz jego opinii o błędach partii.
- Nieoficjalne ustalenia WP wskazują, że przyszłość Morawieckiego w PiS stoi pod znakiem zapytania, a spotkanie może być kluczowe.
- Czy Morawiecki wyleci z PiS, czy umocni swoją pozycję? Sprawdź, co ujawnili dziennikarze Wirtualnej Polski!
Kaczyński, który zaprosił Morawieckiego na spotkanie, miał pytać go przede wszystkim o stowarzyszenie, które były premier zamierza wkrótce powołać. To właśnie szczegóły tej inicjatywy, ujawnione w wywiadzie dla Wirtualnej Polski, wywołały burzę w szeregach PiS.
Tajemnicze stowarzyszenie Morawieckiego
Mateusz Morawiecki zapowiedział utworzenie nowego stowarzyszenia, do którego mają dołączyć nie tylko posłowie PiS, ale także osoby, którym "coś w PiS niestety nie pasuje". Celem tej inicjatywy ma być zyskanie głosów wyborców z "centrum". W partii pojawiły się jednak obawy, że może to być zalążek nowej formacji politycznej, działającej poza strukturami PiS.
Niektórzy politycy sugerują nawet, że działania Morawieckiego mogą skutkować tym, że jego środowisko nie znajdzie się na listach wyborczych PiS w 2027 roku. Pojawiły się nawet teorie, że były premier celowo dąży do wykluczenia go z partii. Sam Morawiecki jednak temu zaprzecza, deklarując chęć pozostania w PiS i walki o swoje środowisko.
Ostre słowa o "Polexicie" i Konfederacji
W wywiadzie dla Wirtualnej Polski Morawiecki nie tylko zdementował spekulacje o odejściu z PiS, ale także ostrzegł przed retoryką "polexitu" i rosnącym zagrożeniem ze strony Konfederacji, która zachodzi PiS "z obu stron".
Były premier nie szczędził też krytyki politykom dawnej Suwerennej Polski, którzy w ostatnich miesiącach negatywnie oceniali jego rządy. Morawiecki podkreślił, że partia z maksymalnie 5% poparcia nie powinna mieć wpływu na 95% przekazu.
Błędy, które kosztowały PiS poparcie
Morawiecki otwarcie przyznał, że główną przyczyną spadków sondażowych PiS było atakowanie dorobku własnego rządu. Jego zdaniem, wewnętrzna krytyka ze strony polityków obozu władzy była błędem o charakterze "wręcz samobójczym". Te słowa z pewnością nie spotkały się z ciepłym przyjęciem na Nowogrodzkiej.
Marta Kaczyńska wrzuciła smutne zdjęcia znad Bałtyku. Ten widok mówi wszystko
Czy Przemysław Czarnek to kolejny punkt zapalny?
W PiS nie spodobały się również niektóre wypowiedzi Morawieckiego dotyczące Przemysława Czarnka. Kiedy zapytano go o słowa byłego ministra edukacji na temat "OZE-sroze" czy decyzję o ściąganiu paneli fotowoltaicznych z dachu, Morawiecki zasugerował, że Czarnek mógł się "potknąć i wstać", a jego słowa mogły go "ponieść", gdyż jest "retorycznie żywiołowy".
Jak słyszymy od informatorów Wirtualnej Polski, stronnicy Czarnka odebrali to jako jawną krytykę. "Nie można kpić z kandydata na premiera. A Morawiecki kpi, zupełnie niepotrzebnie, zwłaszcza że temat przycichł" – skomentować miał jeden z posłów. Inny rozmówca Wirtualnej Polski dodał, że Nowogrodzka ma do Morawieckiego pretensje o podburzanie atmosfery w partii w momencie, gdy machina kampanijna ruszyła.
Jarosław Kaczyński ma domagać się wyjaśnień od Mateusza Morawieckiego, a do prezesa już spływają skargi. Spotkanie na Nowogrodzkiej może więc być kluczowe dla dalszej kariery politycznej byłego premiera i kształtu przyszłych list wyborczych PiS.
Poniżej galeria zdjęć: Mateusz Morawiecki spaceruje po Warszawie