- Zbigniew Ziobro, któremu śledczy w Polsce zarzucają odpowiedzialność za nieprawidłowości ws. Funduszu Sprawiedliwości, opuścił Węgry po zmianie władzy i groźbie wydalenia.
- Przeniósł się do USA, gdzie zamierza działać jako komentator polityczny dla TV Republika oraz angażować się w życie amerykańskiej Polonii.
- Poseł Michał Wójcik ocenił, że wyjazd Ziobry irytuje premiera Tuska i skrytykował obecne władze, twierdząc, że Ziobro wróci do Polski po ich zmianie.
Zbigniew Ziobro ostatnie miesiące mieszkał na Węgrzech, w Budapeszcie. Korzystał z prawa do azylu. Jednak, gdy na Węgrzech doszło w wyniku wyborów do zmiany władzy, sytuacja Ziobry przestała być korzystna. Nowy premier Węgier jeszcze w kampanii wyborczej zapowiadał, że jeśli zdobędzie władzę, to polski polityk musi liczyć się z tym, że zostanie wydalony i przekazany Polsce. Na byłym ministrze sprawiedliwości ciąży aż 26 zarzutów w związku z prowadzonym w Prokuraturze Krajowej śledztwie ws. Funduszu Sprawiedliwości.
Ziobro wyjechał więc do USA, gdzie, jak sam mówi, ma się zająć współpracą ze stacją telewizyjną Republika, jako komentator polityczny. To jednak nie wszystko. Jak wyjaśnił polityk w wywiadzie, którego udzielił we wtorek (12 maja) ma zamiar spotkać się z mieszkającą w Stanach Zjednoczonych Polonią. Przekazał, że „jednym z głównych celów jego zaangażowania politycznego” na terenie USA jest „oddziaływanie na amerykańską Polonię”.
Zdaniem posła Michała Wójcika, cała sytuacja z wyjazdem Ziobry do USA, musi nieźle irytować premiera. W programie "Fakt Live" polityk wprost ocenił: - Donald Tusk teraz siedzi u siebie w KPRM, przeklina, wzywa kolejnych ludzi, grozi dymisjami. To jest jego największa porażka, jaka mogła być. On jest potwornie poirytowany.
Zresztą, zdaniem posła Zbigniew Ziobro wcale nie uciekł, bo miał legalne dokumenty. Co więcej, uważa on, że cała ta akcja pokazuje, jak "profesjonalna jest nasza władza": - Pan minister Ziobro wróci do kraju, kiedy Polska będzie wolna od tej patologicznej władzy. Chodzi przede wszystkim o to, żeby wymiar sprawiedliwości był wymiarem sprawiedliwości, a nie był podporządkowany władzy wykonawczej.
W rozmowie Wójcik dodał, że ma już zresztą dość mówienia, że wymiar sprawiedliwości nie działa z winy PiS, bo Prawo i Sprawiedliwość nie jest u władzy już od niemal trzech lat: - A dzisiaj, po trzech latach ich władzy, co mówią? Że oni trzy lata sprzątają po nas. Tak głupiej władzy to w Polsce chyba jeszcze nigdy nie było. Trzy lata to oni tak naprawdę próbują zarządzać państwem, bo oni nawet nie rządzą - ocenił.