- Prezydent Nawrocki inicjuje referendum ws. unijnej polityki klimatycznej, twierdząc, że dramatycznie podnosi ona koszty życia i prowadzenia biznesu w Polsce.
- Ogromne rozbieżności w szacunkach kosztów: Kancelaria Prezydenta mówi o kilkudziesięciu milionach, podczas gdy PKW rezerwuje blisko 375 milionów złotych.
- Dowiedz się, dlaczego ta inicjatywa, choć niewiążąca prawnie, jest kluczowa dla przyszłości kraju i czy Senat pozwoli Polakom na ten decydujący głos!
O co prezydent Nawrocki chce zapytać Polaków?
Inicjatywa prezydenta Karola Nawrockiego zakłada zadanie obywatelom jednego, ale bardzo konkretnego pytania, które ma bezpośrednio dotyczyć skutków unijnej polityki klimatycznej. Proponowana treść pytania referendalnego brzmi:
"Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?"
Zgodnie z wnioskiem złożonym w Senacie, głosowanie miałoby się odbyć w niedzielę, 27 września 2026 roku. Kancelaria Prezydenta uzasadnia potrzebę referendum rosnącymi obciążeniami dla obywateli i gospodarki. – Rosnące koszty energii, wyższe ceny żywności, zwiększone obciążenia dla przedsiębiorców i rolników to konkretne wyzwania, z którymi mierzymy się w Polsce na co dzień – argumentował prezydent na początku maja. Według niego referendum ma dać Polakom możliwość wyrażenia swojej opinii w sprawie o fundamentalnym znaczeniu dla ich codziennego życia i przyszłości kraju.
Gdzie jest Marcin Romanowski? Rutkowski twierdzi, że zna kryjówkę
Ile będzie kosztować referendum? Dwa różne szacunki
Kluczową kwestią, która budzi ogromne emocje, jest koszt referendum. W tej sprawie pojawiły się dwie, znacząco różniące się od siebie kwoty. W oficjalnym uzasadnieniu do wniosku o referendum, Kancelaria Prezydenta przywołała dane sprzed ponad dekady. Stwierdzono, że „ostatnie referendum ogólnokrajowe przeprowadzone samodzielnie dnia 6 września 2015 r. kosztowało łącznie blisko 71,6 mln zł”. Jednocześnie zaznaczono, że kwotę tę należy zwaloryzować z uwagi na inflację, wzrost kosztów pracy, druku czy transportu. W dokumencie znalazło się również stwierdzenie, że „ostateczny koszt referendum będzie niższy niż wysokość jednodniowych kosztów polskich rodzin i firm, wynikających z działania polityki klimatycznej Unii Europejskiej”. Takie sformułowanie miało sugerować, że wydatek jest relatywnie niewielki w porównaniu do obciążeń wynikających z polityki klimatycznej.
Stanowisko PKW: niemal 375 milionów złotych w rezerwie
Redakcja „Faktu” zwróciła się z prośbą o aktualne szacunki do organu odpowiedzialnego za organizację wyborów. Odpowiedź Państwowej Komisji Wyborczej rzuca zupełnie nowe światło na finanse związane z potencjalnym głosowaniem.
Jak poinformowało nas biuro prasowe PKW, Krajowe Biuro Wyborcze co roku planuje środki na ewentualne zadania wyborcze. Na rok 2026 w rezerwie celowej zaplanowano środki na organizację referendum ogólnokrajowego w łącznej kwocie 374 mln 900 tys. zł. PKW podkreśla, że jest to kwota maksymalna, oszacowana przy założeniu jednodniowego głosowania i obejmuje wszystkie potencjalne wydatki. Ostateczny koszt mógłby być niższy, jednak kwota rezerwy pokazuje realną skalę finansową takiego przedsięwzięcia w 2026 roku. Jest to suma ponad pięciokrotnie wyższa od tej przywołanej we wniosku prezydenckim.
Główne składniki kosztów referendum to:
- Diety dla członków obwodowych i okręgowych komisji ds. referendum.
- Druk i dystrybucja kart do głosowania oraz materiałów informacyjnych.
- Przygotowanie i obsługa lokali do głosowania.
- Obsługa informatyczna całego procesu.
- Zadania zlecane jednostkom samorządu terytorialnego.
Co dalej z wnioskiem? Decyzja w rękach Senatu
Złożenie wniosku przez prezydenta to dopiero początek drogi. Zgodnie z polskim prawem, referendum ogólnokrajowe może zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów lub Prezydent RP za zgodą Senatu, wyrażoną również bezwzględną większością głosów. Wniosek prezydenta Nawrockiego trafił właśnie do Senatu, który teraz musi go rozpatrzyć.
Państwowa Komisja Wyborcza zapewnia, że jest gotowa do działania. Na pytanie, czy termin 27 września jest realny, biuro prasowe PKW odpowiedziało, że Komisja jest zobowiązana do zapewnienia organizacji głosowania w terminie wyznaczonym przez organ zarządzający. Oznacza to, że z logistycznego punktu widzenia przeprowadzenie referendum we wrześniu jest możliwe, o ile Senat podejmie pozytywną decyzję w odpowiednim czasie.
Polityczny wymiar referendum i głosy ekspertów
Pomysł prezydenta spotkał się z mieszanymi reakcjami. Zwolennicy podkreślają prawo obywateli do wypowiadania się w kluczowych sprawach. Krytycy wskazują jednak na polityczny i deklaratywny charakter inicjatywy.
Rafał Zasuń, ekspert z portalu wysokienapiecie.pl, w rozmowie z „Faktem” ocenił, że referendum nie miałoby bezpośrednich skutków prawnych. Jego wynik nie byłby wiążący dla rządu w kontekście zobowiązań międzynarodowych Polski, w tym tych wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej. Wielu komentatorów postrzega inicjatywę prezydenta jako narzędzie polityczne, mające na celu mobilizację elektoratu i wywarcie presji na rząd w debacie o polityce klimatycznej Unii Europejskiej. Ostateczna decyzja Senatu będzie więc miała nie tylko wymiar formalny, ale przede wszystkim polityczny, pokazując układ sił w sporze o kierunek polskiej polityki energetycznej i klimatycznej.
Poniżej galeria zdjęć: Człowiek Nawrockiego na spacerze z rodziną w parku. Kradł całusy żonie i puszczał bańki