Islam

i

Autor: pixabay.com, Materiały prasowe

Tylko u nas

Ekspert obala narrację prawicy. Ramadan to nie „zalew islamu”

2025-03-31 12:10

Wybory prezydenckie 2025 zbliżają się wielkimi krokami, a politycy nie cofają się przed niczym, by wzbudzić emocje. Wczoraj zakończył się Ramadan. Ważny czas dla społeczności muzułmańskiej. Jak co roku odbyły się modlitwy w polskich meczetach. Jednak w sieci pojawiły się sugestywne zdjęcia i komentarze, które mają jeden cel: wywołać strach. Tymczasem prof. Marek Dziekan w rozmowie z „Super Expressem” podkreśla, że to religijne święto, nie dowód na „islamizację Polski”.

W rzeczywistości 30 marca przypadł dzień Ramadan Bajram. Jest to jedno z najważniejszych świąt muzułmańskich. W wielu miastach, m.in. w Gdańsku i Warszawie, odbyły się modlitwy wiernych. Głównie obywateli Polski (Tatarzy), migrantów zarobkowych i ich rodzin. Nagrania przedstawiające te modlitwy zostały wykorzystane w brutalnej kampanii emocjonalnej.

Błaszczak przerażony? "Konfederacja nas atakuje"

„W dużych polskich miastach coraz bardziej wielokulturowo. Albo nastąpił gwałtowny wzrost pobożności muzułmanów w Polsce, albo jesteśmy świadkami szybkiego wzrostu ich liczebności” - napisał Daniel Obajtek były prezes Orlenu, poseł do PE, udostępniając film z Gdańska.

„Trzeba natychmiast zamknąć granicę dla imigrantów z państw muzułmańskich! Zanim będzie za późno, zanim w Polsce będzie jak w Wielkiej Brytanii, Francji czy Szwecji. To jest ostatnia szansa. Trzeba rozpocząć deportacje, zamiast próbować ich integrować!” - napisał dramatycznie Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta.

K. BOSAK: NIE CHCIAŁBYM, ŻEBY WYGRAŁ TRZASKOWSKI

„Albo zamkniemy NATYCHMIAST granice przed oddalonymi kulturowo migrantami, albo stracimy Polskę jaką znamy.” - stwierdził Grzegorz Płaczek (Konfederacja).

„Zalew naszego kraju przez imigrantów zupełnie obcych nam kulturowo właśnie się zaczyna! Uczmy się na błędach Brytyjczyków, Szwedów i Francuzów!” -dodał Bartłomiej Pejo (Konfederacja).

Gdyby ktoś zrobił to samo w Wielką Sobotę…

To tak, jakby ktoś w Wielką Sobotę zrobił zdjęcie tłumów przed kościołami i napisał: „Polska przeżywa renesans katolicyzmu. Kościół w Polsce nie ma się czego obawiać”. Tyle że wszyscy wiemy, że Kościół przeżywa najgłębszy kryzys zaufania od dekad.

Podobnie jest z muzułmanami. Jednorazowe nagranie z modlitwy to nie dowód masowej islamizacji, lecz rejestrowanie symbolicznego święta mniejszości religijnej.

Ekspert o „islamskim zalewie”: gra polityczna, nie rzeczywistość

O komentarz poprosiliśmy prof. Marka Dziekana, arabistę i islamoznawcę z Uniwersytetu Łódzkiego, autora książki „Dzieje kultury arabskiej”. W jego ocenie alarmistyczna narracja, która pojawiła się 30 marca, jest całkowicie oderwana od rzeczywistości:

– Jest to bardzo niewielka grupa ludzi, a ponieważ zakończenie Ramadanu jest jednym z dwóch największych świąt w islamie, to naturalne, że tego dnia muzułmanie się zbierają, by to święto uczcić – wyjaśnia prof. Dziekan.

– Tak jak w Polsce w święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc kościoły się zapełniają, tak samo w islamie w Eid al-Fitr więcej osób pojawia się w meczetach. 

Ekspert podkreśla, że w Polsce jest bardzo niewiele miejsc kultu muzułmańskiego, więc siłą rzeczy w tych kilku meczetach gromadzą się tłumy:

– To nie jest dowód na żadną masową islamizację, lecz po prostu na wyjątkowy dzień w kalendarzu religijnym. Traktowanie tego jako dowodu na „rozrastanie się wspólnoty” to czysta polityczna gra, pozbawiona podstaw demograficznych – komentuje prof. Dziekan.

A jak wygląda rzeczywistość? Fakty zamiast narracji

Nie wystarczy krzyczeć o „zalewie islamu”, by ten stał się rzeczywistością. Gdy odłożymy na bok emocje i zajrzymy do liczb, obraz staje się mniej histeryczny, a bardziej niewygodny. Zwłaszcza dla tych, którzy dziś biją na alarm.

W roku 2015, jeszcze pod rządami PO-PSL, liczba zezwoleń na pracę dla cudzoziemców nie przekraczała 65 tysięcy. Trudno w tych statystykach doszukać się jakiegokolwiek „muzułmańskiego” śladu. Wtedy migracja spoza Unii, a zwłaszcza z państw islamu, była zjawiskiem zarezerwowanym dla marginaliów.

Prawdziwe okno otwarto później. W 2021 roku, już za PiS, Polska wydała 504 tysiące zezwoleń. Ponad 100 tysięcy trafiło do osób z krajów muzułmańskich. Rok później 365 tysięcy zezwoleń, z czego aż 135 tysięcy dla migrantów m.in. z Bangladeszu, Uzbekistanu czy Egiptu.

To nie wszystko. Raport Najwyższej Izby Kontroli z czerwca 2023 ujawnia, że od 2019 roku do połowy 2023 Polska wystawiła aż 3,6 miliona wiz. Wśród nich 366 tysięcy, czyli więcej niż liczy populacja niejednego polskiego miasta – trafiło do obywateli państw muzułmańskich i afrykańskich.

Wszystko to nie wydarzyło się w cieniu meczetów, ale w świetle decyzji administracyjnych. Podpisywanych przez tych samych polityków, którzy dziś udają zaskoczenie.

Warto wspomnieć, że wg profesora Dziekana, część z imigrantów jest w Polsce na chwilę, aby przenieść się dalej do innych krajów Unii Europejskiej. Ponadto liczba deklarowanych muzułmanów w Polsce jest nadal niewielka. To około 30 tys. wiernych, w tym duży procent stanowią Polscy Tatarzy, z terenów podlaskich.

Poniżej galeria:Krzysztof Bosak z rodziną na Targach Książki Vivelo w Warszawie. 

Polityka SE Google News
Sonda
Czy czujesz się zaniepokojony obecnością muzułmanów w przestrzeni publicznej?