- Tragiczna śmierć Łukasza Litewki wywołała konflikt w jego fundacji TeamLitewka, stawiając pod znakiem zapytania jej przyszłość i misję.
- Partnerka zmarłego, Natalia Bacławska, zaprzecza, by spór dotyczył pieniędzy, wskazując na walkę o zachowanie oryginalnej wizji i sposobu działania Litewki.
- Odkryj, dlaczego bliscy walczą o "duszę" fundacji i jakie zmiany mogą zagrozić dziełu Litewki, jeśli nie uda się obronić jego idei!
Fundacja TeamLitewka była jednym z najbardziej rozpoznawalnych społecznych projektów Łukasza Litewki. Poseł Lewicy angażował się w zbiórki na leczenie dzieci, pomoc osobom w dramatycznej sytuacji i działania na rzecz zwierząt. Po jego tragicznej śmierci wiele osób zadawało sobie jedno pytanie, czy to dzieło przetrwa bez człowieka, który nadawał mu tempo, emocje i rozpoznawalność?
Projekt ma być kontynuowany. Bliscy i współpracownicy Litewki deklarowali, że chcą działać dalej. Z czasem okazało się jednak, że przyszłość fundacji stała się źródłem napięć. Rodzina i najbliżsi posła opublikowali list otwarty, w którym wskazali na różnice zdań dotyczące dalszego kierunku działania organizacji.
Teraz do sprawy po raz kolejny odniosła się Natalia Bacławska, partnerka Łukasza Litewki. Jej wpis ma ucinać spekulacje, które narosły wokół konfliktu.
Partnerka Litewki: nie chodzi o władzę ani pieniądze
Natalia Bacławska wprost zaprzeczyła, jakoby spór miał dotyczyć przejmowania wpływów, zasług czy środków fundacji. Jej słowa są bardzo stanowcze.
– Prostując spekulacje. Nikomu nie chodzi o przywłaszczenie sobie laurów, władzy, pieniędzy, czegokolwiek. Nikt z nas nawet by nie śmiał tego zrobić - ani rodzice, ani ja, ani nikt z przyjaciół, czy osób zatrudnionych i żyjących życiem fundacji oraz Łukasza. Jesteśmy drużyną. Musicie rozróżnić rolę rady, która funkcjonuje od kilku miesięcy i nie miała charakteru mającego wpływ na bieżące funkcjonowanie Zwierzogrania oraz fundacji, a ludzi, którzy realnie działali w tym kierunku – napisała.
Ten fragment jest ważny, bo pokazuje, że bliscy Litewki próbują oddzielić fakty od internetowych ocen. Wokół fundacji zgromadziła się duża społeczność, a każdy sygnał o konflikcie natychmiast wywołuje lawinę komentarzy. Dla wielu osób TeamLitewka nie był zwykłą organizacją. Był symbolem konkretnej, szybkiej pomocy, którą Litewka potrafił uruchamiać jednym wpisem.
Bąkiewicz „człowiekiem od brudnej roboty”? Poseł KO nie gryzł się w język
Spór o przyszłość fundacji i „Zwierzogranie”
Jednym z najważniejszych punktów sporu ma być przyszłość działań związanych ze Zwierzograniem. To projekt szczególnie kojarzony z pomocą zwierzętom i jedno z przedsięwzięć, które miało dla Litewki ogromne znaczenie.
Natalia Bacławska przekonuje, że problem nie sprowadzał się do ambicji czy personalnych rozgrywek. Według niej chodziło o to, aby fundacja nie poszła w kierunku sprzecznym z tym, jak prowadził ją Łukasz Litewka.
– Rada uaktywniła się ze swoimi wizjami przyszłości dopiero teraz. Nie mogliśmy dopuścić, aby te plany zostały zrealizowane. W wielkim skrócie, gdyby ktokolwiek z nas przystał na decyzję i wizję części rady - Zwierzogranie nigdy by się nie odbyło. Forma prowadzenia fundacji byłaby kompletnie sprzeczna z tym, jak prowadził ją Łukasz. Rada powiększałaby się o kolejne osoby, które nigdy nie miały ŻADNEJ styczności z działalnością, za to miały styczność z częścią rady. Jeżeli sądzicie, że decyzja o największym marzeniu Łukasza to było nasze widzimisię, a kłótnia wynikała z walki o ego - jesteście w dużym błędzie. To jest płaszcz ochronny, którym otuliliśmy całość. Zamiast obrzucać winą kogokolwiek z nas, proszę o zdrowy rozsądek. Walczymy o Łukasza do ostatniej kropli potu, walczymy o Was! Nie z Wami. Dodatkowo pragnę poinformować, że Pan Krzysztof nie został zwolniony z fundacji. Żadne personalne kroki nie zostały podjęte – dodała Natalia Bacławska.
„Walczymy o Łukasza”. Partnerka posła odpowiada na emocje wokół fundacji
W najnowszym wpisie Natalii Bacławskiej czuć nie tylko próbę wyjaśnienia sytuacji, ale też zmęczenie tym, jak szybko wokół fundacji zaczęły narastać podejrzenia i oskarżenia. Partnerka Łukasza Litewki wyraźnie chce przeciąć spekulacje, że komuś z bliskich mogłoby chodzić o przejęcie wpływów, pieniędzy albo zasług po zmarłym pośle.
To nie jest chłodny komunikat pisany z dystansu. To głos osoby, która kilka tygodni po stracie najbliższego człowieka musi tłumaczyć publicznie, dlaczego walczy o kształt jego fundacji. Bacławska przekonuje, że nie chodzi o konflikt ze społecznością, która przez lata wspierała akcje Litewki. Przeciwnie — jej zdaniem chodzi o obronę tego, co sam Łukasz Litewka zbudował i jak chciał prowadzić swoją działalność pomocową.
Najmocniej brzmią jej słowa: „Walczymy o Łukasza do ostatniej kropli potu, walczymy o Was! Nie z Wami”. W tym jednym zdaniu mieści się właściwie cały ciężar tej sprawy: żałoba, presja, odpowiedzialność i lęk, że dzieło Litewki może pójść w stronę, której on sam by nie zaakceptował.
Śmierć Łukasza Litewki przerwała coś więcej niż polityczną karierę
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. Jechał rowerem, gdy doszło do zderzenia z samochodem. Mimo reanimacji posła nie udało się uratować. Ta śmierć poruszyła nie tylko świat polityki. Dla wielu osób Litewka był przede wszystkim człowiekiem od konkretnych akcji: zbiórek, interwencji, pomocy dzieciom, osobom w kryzysie i zwierzętom.
Według dotychczasowych ustaleń śledczych kierowca Mitsubishi Colt miał zjechać na przeciwległy pas ruchu. 57-latek usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej. Śledczy czekają jeszcze na kluczowe opinie, w tym wyniki badań, analizę telefonu oraz pełną rekonstrukcję wypadku.
Dlatego spór o przyszłość TeamLitewka nie jest zwykłą kłótnią o statut, skład rady czy decyzje organizacyjne. Wszystko dzieje się świeżo po tragedii, w cieniu śledztwa i ogromnych emocji. Fundacja nosi nazwisko człowieka, który był jej twarzą i napędem. Nic dziwnego, że każda decyzja dotycząca jej przyszłości jest dziś oglądana pod lupą.
TeamLitewka na zakręcie. Bliscy nie chcą, by fundacja straciła duszę
TeamLitewka znalazła się w najtrudniejszym momencie od początku swojego istnienia. Darczyńcy chcą mieć pewność, że pomoc nie stanie w miejscu. Ludzie związani z akcjami Litewki chcą dalej działać. Rodzina i najbliżsi posła chcą natomiast, by fundacja nie stała się tylko znanym szyldem, pod którym ktoś będzie realizował własną wizję.
I właśnie ten lęk najmocniej przebija się z oświadczenia Natalii Bacławskiej. Nie chodzi, jak zapewnia, o pieniądze, stanowiska ani przejmowanie zasług. Chodzi o to, kto będzie miał wpływ na kierunek fundacji i czy będzie ona nadal działać tak, jak robił to Łukasz Litewka: szybko, konkretnie, z sercem i bez odklejenia od ludzi, którym miała pomagać.
Poniżej galeria: Ukochana Łukasza Litewki napisała emocjonalny list. "Nie mam nic do stracenia"